Cytat dnia:  
Zaparcie się swojej woli należy cenić wyżej niż wskrzeszanie umarłych.
   Św. Ignacy Loyola

Nabożeństwa bizantyjskie
Do 23 sierpnia Liturgii nie będzie.

Materiały do wykładów
Sakramentologia w Collegium Bobolanum Teologia ekumeniczna w Collegium Bobolanum Wykłady na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie Wykłady w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Polskiej Prowincji Dominikanów Wykłady w Wyższym Seminarium Duchownym Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej

Preferencje

 Number of members 138 members


Użytkownicy online

( nikt )

Licznik

   odwiedzin

   odwiedzających online


O Kościele - Czy Kościołowi katolickiemu nie jest już potrzebny Patriarcha Zachodu?

Poniższy tekst ukazał się w:„Studia Bobolanum” 2:2006, s. 5-74.

Marek Blaza SJ

Czy Kościołowi katolickiemu nie jest już potrzebny patriarcha Zachodu?

Eklezjologiczno-ekumeniczna refleksja w kontekście usunięcia tytułu patriarchy Zachodu w Roczniku Papieskim (Annuario Pontificio) 2006

Na początku marca 2006 roku w polskich mediach niejaką sensację wywołał brak tytułu „patriarcha Zachodu” w Roczniku Papieskim (Annuario Pontificio) wśród tytułów, którymi cieszy się biskup Rzymu, papież Benedykt XVI. Od razu pojawiło się wiele spekulacji na ten temat. Przede wszystkim poszukiwano najpierw odpowiedzi na pytanie, czy papież świadomie zrezygnował z tego tytułu czy też został on opuszczony w wyniku błędu drukarskiego? Dopiero komunikat Papieskiej Rady do spraw Popierania Jedności Chrześcijan[1] opublikowany 22 marca tegoż roku nie pozostawił cienia wątpliwości, iż zmiana dotycząca tytulatury biskupa Rzymu była zamierzona. Ponadto w tymże komunikacie zostało podane krótkie uzasadnienie rezygnacji z tego tytułu, będące wyrazem historycznego i teologicznego realizmu, a jednocześnie wyrzeczeniem się pewnego roszczenia, wyrzeczeniem, które mogłoby sprzyjać dialogowi ekumenicznemu[2].

W dużej mierze sam fakt zrzeczenia się przez papieża tytułu „patriarcha Zachodu” oraz jego uzasadnienie zawarte w komunikacie PRPJCh wprost przyczynia się do zadania kilku kluczowych pytań o charakterze eklezjologiczno-ekumenicznym. Po pierwsze, jakie mogą być konsekwencje opuszczenia tytułu „patriarcha Zachodu” w odniesieniu do samej posługi biskupa Rzymu sprawowanej w całym Kościele katolickim[3]? Po drugie, czy rola i znaczenie papieża, nie nazywającego się już patriarchą Zachodu, uległa diametralnej zmianie w stosunku do katolickich Kościołów wschodnich[4]? Jeżeli tak, to rodzi się kolejne pytanie: czy ta zmiana oznacza większe podporządkowanie tych Kościołów papieżowi, który w stosunku do nich występuje teraz przede wszystkim jako Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego i Zastępca Pana naszego Jezusa Chrystusa? A może zmiana ta zapowiada reorganizację samego Kościoła łacińskiego, w którym odtąd otwiera się możliwość na powstanie kilku patriarchatów na wzór istniejących starożytnych patriarchatów wschodnich albo przynajmniej udzielenie większych kompetencji konferencjom episkopatów? Wreszcie powstaje pytanie, czy usunięcie tytułu patriarchy Zachodu rzeczywiście wpłynie pozytywnie na sam dialog ekumeniczny, co zresztą zakładają Autorzy komunikatu PRPJCh?

Można się spodziewać, iż odpowiedzi na te pytania będą miały istotne znaczenie zwłaszcza dla hierarchii i wiernych katolickich Kościołów wschodnich, Kościoła prawosławnego[5] i starożytnych Kościołów wschodnich[6]. Nie powinny być jednak one także obojętne dla Kościoła rzymskokatolickiego[7], a nawet dla pozostałych Kościołów i Wspólnot kościelnych na Zachodzie[8].

Z pewnością trudno będzie w ramach tego artykułu udzielić jednoznacznych odpowiedzi na wyżej postawione pytania nie tylko ze względów technicznych, ale także z tego powodu, że obecnie sam fakt wykreślenia tytułu patriarchy Zachodu spośród tytułów biskupa Rzymu oraz samo uzasadnienie tej decyzji stało się przedmiotem dociekliwych badań i dyskusji ze strony teologów i kanonistów, reprezentujących tak wschodnią, jak i zachodnią tradycję chrześcijańską. Dlatego też celem niniejszego artykułu będzie jedynie ukazanie możliwych konsekwencji eklezjologiczno-ekumenicznych, tak pozytywnych, jak i negatywnych, wynikających przede wszystkim z treści komunikatu PRPJCh ogłoszonego w związku z usunięciem tytułu „patriarcha Zachodu” z Rocznika Papieskiego 2006.Aby jednak cel ten móc osiągnąć z jak najlepszym skutkiem, w pierwszej kolejności niezbędne będzie przedstawienie procesu historycznego tworzenia się instytucji patriarchalnej na Wschodzie i Zachodzie, a także ukazanie wzajemnych relacji, jakie w ciągu wieków istniały między Rzymem i patriarchatami wschodnimi.W następnej kolejności omówiony zostanie problem dotyczący niejasności samego pojęcia patriarchy Zachodu. Najpierw zostanie tutaj omówione pojęcie patriarchy Zachodu z punktu widzenia współczesnego prawodawstwa Kościoła katolickiego, a także w świetle komunikatu PRPJCh. Wreszcie podjęta będzie refleksja na temat samej niejasności pojęcia „Zachód” w usuniętym tytule papieskim. W ten sposób po przedstawieniu powyższych zagadnień, będzie można dokonać próby odpowiedzi na pytanie postawione w tytule niniejszego artykułu: czy Kościół katolicki nie potrzebuje już patriarchy Zachodu?

1. Tworzenie się instytucji patriarchatu

PRPJCh uzasadniając usunięcie tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006, niewiele miejsca poświęca kontekstowi historycznemu tworzenia się instytucji patriarchalnych na chrześcijańskim Wschodzie i Zachodzie, poprzestając jedynie na raczej ogólnym potraktowaniu tego zagadnienia:Nie siląc się na rozważenie złożonej kwestii historycznej tytułu patriarchy we wszystkich jej aspektach, z historycznego punktu widzenia stwierdzić można, że dawni Patriarchowie Wschodu, ustanowieni przez Sobory w Konstantynopolu (381) i w Chalcedonie (451) związani byli z dość wyraźnie określonym obszarem, podczas gdy terytorium Stolicy Biskupa Rzymu pozostawało nieokreślone. Na Wschodzie, w ramach systemu kościelnego cesarza Justyniana (527-565), Papież rozumiany był jako Patriarcha Zachodu, obok czterech Patriarchatów wschodnich (Konstantynopola, Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimy). Rzym, przeciwnie, przedkładał ideę trzech biskupich stolic Piotrowych: Rzymu, Aleksandrii i Antiochii[9].

Wydaje się jednak, iż w celu lepszego zrozumienia kwestii dotyczącej skreślenia z tytułów papieskich patriarchy Zachodu, trzeba zaznajomić się przynajmniej w zarysie z kontekstem historycznym tworzenia się patriarchatów. Dlatego też w niniejszej refleksji zostanie omówiony proces tworzenia się patriarchatów w granicach Imperium rzymskiego (pentarchii), patriarchatów starożytnych Kościołów wschodnich, prawosławnych patriarchatów zatwierdzonych przez Konstantynopol, katolickich patriarchatów wschodnich i patriarchatów w Kościele łacińskim. Dopiero w tym świetle będzie można ponownie odnieść się do treści komunikatu PRPJCh, w którym jest także mowa o patriarchatach starożytnych.

1.1. Patriarchatyw granicach Imperium rzymskiego (pentarchia)

Już w Kościele pierwotnym zaczęło rysować się pewne hierarchiczne zróżnicowanie między poszczególnymi biskupami, tak że ich władza i prestiż nie był jednakowy. Z biegiem czasu niektóre stolice biskupie, będące najczęściej stolicami prowincji Imperium rzymskiego i mogące wykazać się apostolskim pochodzeniem, stawały się Kościołami macierzystymi dla innych Kościołów danej prowincji. W ten sposób do IV w. wykrystalizował się urząd metropolty, czyli biskupa posiadającego szczególną władzę na określonym terytorium[10]. Natomiast uchwały I Soboru Nicejskiego (325) wskazują na szczególne znaczenie trzech stolic biskupich, cieszących się Piotrowym pochodzeniem. Kanon 6. tego soboru stwierdza, iż starożytny zwyczajniech będzie zachowany w Egipcie, Libii i Pentapolis, zgodnie z którym biskup aleksandryjski posiada władzę nad tymi wszystkimi prowincjami, tak jak i biskupowi Rzymu przysługuje podobny zwyczaj. Podobnie ma się rzecz do Antiochii i innych prowincji: niech będzie zachowywane w Kościołach pierwszeństwo wynikające ze starszeństwa[11]. Powszechnie przyjmuje się, iż pod pojęciem inne prowincje należy w tym orzeczeniu rozumieć biskupstwo Cezarei Kapadockiej w Poncie, biskupstwo Efezu w cywilnej diecezji Azji i biskupstwo Heraklei w Tracji[12]. I Sobór Nicejski docenił również w pewnym stopniu Jerozolimę, która na mapie politycznej straciła na znaczeniu po jej zburzeniu w 135 roku i odtąd była nazywana Aelia Capitolina[13]. A zatem, na podstawie postanowień I Soboru Nicejskiego można wyciągnąć wniosek, iż w tym czasie tworzyły się już kościelne struktury ponadmetropolitalne, których jednak nie nazywano jeszcze patriarchatami.

W zachodnim chrześcijaństwie w dobie ponicejskiej ponadmetropolitalną władzę biskupa Rzymu, rozciągającą się w niektórych przynajmniej wypadkach także na chrześcijański Wschód, zaczęły sankcjonować orzeczenia synodów lokalnych oraz wypowiedzi samych papieży. I tak, papież Juliusz I (337-352) na synodzie rzymskim (340-341), w liście broniącym św. Atanazego Wielkiego i Marcelego z Ancyry, napisał: Dlaczego nikt do nas nie napisał, zwłaszcza w sprawie Kościoła aleksandryjczyków? Czyż nie wiecie, że jest taki zwyczaj, że najpierw pisze się do nas i dopiero my stanowimy to, co słuszne? Jeżeli zatem podejrzewano o coś takiego tamtejszego biskupa[14], trzeba było o tym napisać do tutejszego Kościoła. Tymczasem nie dość, że nas nie zawiadomili i na własną rękę robili, co im się podobało, to chcą ponadto, żebyśmy się opowiedzieli po ich stronie, chociaż nie badaliśmy sprawy[15]. Na synodzie w Sardyce (dzisiejszej Sofii) odbywającym się w latach 343-344, jego uczestnicy orzekli, iż biskup nie powinien wzywać biskupa z innej prowincji [eparchii] na rozjemcę; odwołania od wyroków należy kierować do Rzymu. Zanim biskup Rzymu nie wyda ostatecznego wyroku w sprawie, nie należy ustanawiać nowego biskupa na katedrę wakującą po zawieszeniu poprzednika. Złożony z urzędu biskup może powtórnie apelować do biskupa Rzymu, ponieważ prawo apelacji wyłącznie do niego należy[16]. Co więcej, biskupi zebrani na tymże synodzie zwrócili się do papieża Juliusza I między innymi innymi tymi słowy: To bowiem okaże się rzeczą najlepszą i dalece najstosowniejszą, jeśli do głowy [ad caput], czyli siedziby Apostoła Piotra zwróciliby się kapłani Pańscy w sprawie wszystkich poszczególnych prowincji[17]. Również uczestnicy synodu rzymskiego z 378 roku zebrani pod przewodnictwem papieża Damazego I (366-384) w liście do imperatorów Gracjana i Walentyniana napisali, iż metropolita oskarżony przez sąd świecki niech uda się koniecznie do Rzymu lub do sędziów wyznaczonych przez biskupa Rzymu (...). Oczywiście, jeśli kapłana metropolity lub innego [kościoła] podejrzewano by o przekupstwo lub nieuczciwość, niech mu będzie wolno odwołać się do biskupa Rzymu albo do synodu złożonego przynajmniej z piętnastu biskupów[18].

Natomiast we wschodniej części Imperium Rzymskiego po I Soborze Nicejskim zaczęły następować istotne zmiany dotyczące organizacji struktur kościelnych, do czego przyczyniło się przede wszystkim założenie w 330 roku nowej stolicy Cesarstwa Rzymskiego w niewielkim dotąd mieście Bizancjum, znanym później jako Konstantynopol. Aby podnieść znaczenie biskupa tego miasta, uczestnicy I Soboru Konstantynopolitańskiego (381) orzekli, iż biskup Konstantynopola powinien mieć honorowe pierwszeństwo po biskupie Rzymu, ponieważ to miast jest Nowym Rzymem[19]. Odtąd biskup Konstantynopola nie podlegał już władzy metropolity Heraklei. Z drugiej strony biskupi Konstantynopola nie posiadali nawet tytułu metropolity, a mimo to zaczęli ingerować (niejednokrotnie bezprawnie!) w sprawy obsadzania sąsiednich biskupstw[20]. Jednak cesarz Teodozjusz II (408-450) w edykcie z 421 roku[21], a później Sobór Chalcedoński (451) uprawomocnił supremację biskupa Konstantynopola nad wszystkimi hierarchami kościelnymi w świeckich prowincjach Tracji, Pontu i Azji: Jeśli zaś biskup lub duchowny prowadzi spór z metropolitą prowincji, powinien swoją sprawę przedłożyć albo egzarsze[22] diecezji albo katedrze cesarskiego miasta Konstantynopola, i tam będzie sprawa roztrzygnięta[23].

Co więcej, uczestnicy Soboru Chalcedońskiego orzekli, iż biskup Konstantynopola powinien zajmować w hierarchii całego Kościoła drugie miejsce, zaraz po biskupie Rzymu: Ojcowie słusznie przyznali przywileje stolicy Starego Rzymu, ponieważ był on miastem cesarza. Z tego samego powodu stu pięćdziesięciu najczcigodniejszych biskupów uznało, że najświętsza stolica – Nowy Rzym, zaszczycony pobytem cesarza i senatu i cieszącymi się takimi samymi przywilejami cywilnymi jak Stary Rzym cesarski, powinien mieć te same przywileje w porządku kościelnym i być na drugim po nim miejscu[24]. Papież Leon Wielki wystąpił przeciwko temu orzeczeniu soborowemu, z drugiej strony musiał jednak pogodzić się z zaistniałą sytuacją[25]. Ponadto ojcowie Soboru Chalcedońskiego uniezależnili jurysdykcyjnie biskupa Jerozolimy wraz z trzema prowincjami Palestyny od biskupa Antiochii, nawiązując tym samym do wcześniejszego postanowienia I Soboru Nicejskiego[26].

Podsumowując refleksję nad procesem tworzenia się struktur patriarszych w granicach Imperium rzymskiego, należy odnieść się do lakonicznej wypowiedzi zawartej na ten temat w komunikacie PRPJCh w związku z usunięciem tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006:Nie siląc się na rozważenie złożonej kwestii historycznej tytułu patriarchy we wszystkich jej aspektach, z historycznego punktu widzenia stwierdzić można, że dawni Patriarchowie Wschodu, ustanowieni przez Sobory w Konstantynopolu (381) i w Chalcedonie (451) związani byli z dość wyraźnie określonym obszarem, podczas gdy terytorium Stolicy Biskupa Rzymu pozostawało nieokreślone[27]. Jednak na podstawie wyżej przytaczanych orzeczeń soborów i synodów aż do czasu Soboru Chalcedońskiego włącznie, ani biskup Rzymu, ani biskupi na terytorium Imperium wschodniorzymskiego nie byli jeszcze wprost nazywani patriarchami. Widać zatem, iż ów komunikat PRPJCh samą historię tworzenia się patriarchatów traktuje bardzo pobieżnie, stosując znaczne skróty myślowe. Z drugiej strony prawdą jest, iż postanowienia omawianych wyżej soborów i synodów oraz wypowiedzi papieży nie precyzują, jakie terytorium podlegało bezpośredniej władzy jurysdykcyjnej biskupowi Rzymu. Co więcej, faktem jest, iż niektóre wyżej przytoczone orzeczenia, zwłaszcza synodu rzymskiego (340-341) i synodu w Sardyce (343-344), wskazują wręcz, iż biskup Rzymu podejmował interwencje także we wschodniej części Imperium rzymskiego. Ów fakt stanowi jednak oddzielne zagadnienie, do którego powrócimy jeszcze przy okazji omawiania relacji Rzymu do patriarchatów wschodnich.

Pomimo tego, iż w wyżej przytaczanych orzeczeniach soborów i synodów, a także w wypowiedziach papieskich do czasu Soboru Chalcedońskiego włącznie, tytuł patriarchy jeszcze wprost nie pojawia się, choć był on już używany w Kościele od IV w. w chrześcijaństwie na Wschodzie. Na Zachodzie pojawił się on na przełomie V i VI w. Początkowo tytuł ten odnosił się do wszystkich biskupów i był przypisany do danej osoby i miał znaczenie honorowe[28]. Jednak już trudno będzie określić jednoznacznie, w jakim znaczeniu cesarz wschodniorzymski Teodozjusz II (408-450) użył tego tytułu w swoim liście do papieża Leona Wielkiego (440-461) datowanym na rok 450, czyli na rok przed zwołaniem Soboru Chalcedońskiego. W liście tym cesarz nazywa papieża patriarchą Zachodu[29]. Po Soborze Chalcedońskim zaczęto ograniczać używanie tytułu patriarchy tylko do tych biskupów, którzy posiadali specjalną jurysdykcję[30]. Wreszcie cesarz bizantyjski Justynian Wielki (532-537) w Nowelach (123,3) ustanowił definitywnie tzw. pentarchię, czyli pięć patriarchatów w następującym porządku pierwszeństwa: Rzym, Konstantynopol, Aleksandria, Antiochia i Jerozolima[31]. Odtąd również biskupi rzymscy sporadycznie posługiwali się tytułem patriarchy Zachodu. Pierwszym z nich był Teodor I (642-649) w 642 roku[32]. Również Synod Trullański (691-692), uważany przez Kosciół prawosławny za kontynuację II i III Soboru Konstantynopolitańskiego (553 i 680), potwierdził instytucję pentarchii, w ramach której Rzym stanął na czele pięciu patriarchatów i był jedynym patriarchatem na Zachodzie, podczas gdy na Wschodzie znajdowały się cztery patriarchaty, znajdujące się wówczas w granicach Cesarstwa Bizantyjskiego[33].

1.2. Patriarchaty starożytnych Kościołów wschodnich

Oprócz pięciu patriarchatów definitywnie usankcjonowanych przez Justyniana Wielkiego, już od końca V w. powstawały także inne wschodnie patriarchaty w tych Kościołach, które w wyniku sporów chrystologicznych odrzuciły orzeczenia Soboru Efeskiego (431) bądź Soboru Chalcedońskiego (451). I tak, Kościół wschodniosyryjski, po odrzuceniu postanowień Soboru Efeskiego ogłosił swoją całkowitą niezależność od reszty chrześcijaństwa, czego wyrazem było przyjęcie tytułu patriarchy Wschodu przez zwierzchnika tego Kościoła, Babaja II w 498 roku[34]. Obecnie, po schizmie, która dokonała się w tym Kościele w 1968 roku, tytułem patriarchy posługłuje się zarówno zwierzchnik Asyryjskiego Kościoła Wschodu, jak również Starożytnego Apostolskiego i Katolickiego Kościoła Wschodu.Pierwszy z nich na stałe rezyduje w Morton Grove, w stanie Illinois (USA), drugi w Bagdadzie[35].

Również ci duchowni i wierni wschodniego chrześcijaństwa, którzy nie przyjęli orzeczeń Soboru Chalcedońskiego, zorganizowali się w Kościoły o charakterze narodowym z usankcjonowaną przez nie instytucją patriarchatu. W niemal wszystkich tych Kościołach jedynie najwyższy rangą biskup cieszy się tytułem patriarchy. I tak, w Koptyjskim Kościele Ortodoksyjnym tytuł patriarchy przysługuje jedynie biskupowi Aleksandrii z siedzibą w Kairze, w Etiopskim Kościele Ortodoksyjnym biskupowi diecezji Addis Abeba, w Syryjskim Kościele Ortodoksyjnym biskupowi Antiochii z siedzibą w Damaszku, w Malankarskim Kościele Ortodoksyjnym biskupowi diecezji Kottajam (stan Kerala w Indiach), a w niezależnym od 1993 roku Erytrejskim Kościele Ortodoksyjnym biskupowi diecezji Asmara w Erytrei. Jedynie w Ormiańskim Kościele Apostolskim wyodrębniły się cztery patriarchaty: Eczmiadzyna, Cylicji, Jerozolimy i Konstantynopola[36].

1.3. Prawosławne patriarchaty zatwierdzone przez Konstantynopol

Od końca I tysiąclecia chrześcijaństwapatriarcha Konstntynopola zaczął przyznawać tytuł patriarchy niektórym zwierzchnikom większych prowincji kościelnych, które leżały w granicach niezależnych państw, ale pierwotnie były jurysdykcyjnie od niego zależne. I tak, w 927 r. Konstantynopol przyznał godność patriarchy zwierzchnikowi Kościoła bułgarskiego, który odtąd cieszył się także pełną niezależnością (autokefalią[37]). Jednak za panowania cesarza bizantyjskiego Bazylego II Bugłarobójcy (976-1025) Kościół bułgarski utracił status patriarchatu w 1018 roku, by odzyskać go ponownie w XIII w. W wyniku inwazji tureckiej, w 1393 roku Kościół ten utracił status patriarchatu. Natomiast w 1872 roku Kościół bułgarski, naruszając kanony, sam siebie ogłosił Kościołem autokefalicznym, jednak bez statusu patriarchatu. To ogłoszenie niezależności spowodowało zerwanie jedności eklezjalnej z prawosławiem. Schizma ta zakończyła się dopiero w 1945 roku. W 1953 roku metropolita Sofii przyjął tytuł patriarchy. Jednak Konstantynopol uznał status patriarchalny Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego dopiero w 1961 roku[38].

Król serbski Stefan Duszan (1331-1355) po swojej koronacji na cara w 1346 roku wraz z synodem biskupów Kościoła serbskiego podniósł arcybiskupa pećskiego do godności patriarchy, za co Konstantynopol obłożył ów Kościół anatemą, którą zdjął w 1374 roku. Po zobyciu Serbii Turcy zlikwidowali patriarchat w 1459 roku, by następnie ustanowić go na nowo w 1557 roku. W 1766 roku hierarchia Kościoła serbskiego, której w przytłaczającej większości członkami byli Grecy, została podporządkowana patriarsze Konstantynopola. Dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1830 roku greckich hierarchów zastąpiono serbskimi. Od 1848 roku metropolici stolicy Sremski Karlovci zaczęli nosić tytuł patriarchy. Natomiast w 1879 roku, w rok po uznaniu Serbii za niezależny naród przez społeczność międzynarodową, patriarcha Konstantynopola uznał status patriarchalny Serbskiego Kościoła Prawosławnego[39].

Od 1448 roku metropolia moskiewska cieszyła się niezależnoscią (autokefalią), a w 1589 roku została podniesiona do rangi patriarchatu, którego legalność została oficjalnie zatwierdzona rok później przez synod w Konstantynopolu, w którym oprócz patriarchy tego miasta uczestniczyli także patriarchowie Antiochii i Jerozolimy. Moskiewska stolica patriarsza obsadzona była aż do 1700 roku, kiedy to po śmierci patriarchy Adriana został mianowany przez imperatora rosyjskiego Piotra Wielkiego (1689-1725) locum tenens (ros. местоблюститель), metropolita riazański, Stefan Jaworskij (zm.1722). Funkcję tę pełnił on aż do likwidacji patriarchatu moskiewskiego w 1721 roku, zamiast którego Piotr Wielki powołał Świątobliwe Kolegium Duchowne, niedługo potem przemianowane na Świątobliwy Synod Rządzący. Na jego czele jako prezydent stanął dotychczasowy locum tenens. Natomiast od 1722 roku na jego czele stał wysoki urzędnik państwowy nazwany oberprokuratorem, będący świecką osobą. W 1723 roku patriarcha Konstantynopola Jeremiasz III (1716-1726; 1732-1733) uznał kanoniczność Świątobliwego Synodu Rządzącego i nazwał go „swym bratem”. Patriarchat moskiewski został odnowiony dopiero w 1917 roku przez lokalny synod biskupów Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego[40].

W 1925 roku do rangi patriarchatu został również podniesiony Rumuński Kościół Prawosławny, a w 1990 roku Konstantynopol uznał patriarchalny status Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego, który uznawany był już przez patriarchat moskiewski od 1943 roku[41].

1.4. Katolickie patriarchaty wschodnie

W rezultacie zawierania kolejnych unii z Kościołem rzymskokatolickim przez część duchowieństwa i wiernych starożytnych Kościołów wschodnich i prawosławnego patriarchatu antiocheńskiego powstało sześć katolickich patriarchatów wschodnich. Najstarszym z nich jest patriarchat maronicki Antiochii (obecnie z siedzibą w Bkerke, w Libanie), który został potwierdzony przez Stolicę Apostolską po formalnym odnowieniu jedności z Rzymem Maronickiego Kościoła Katolickiego w 1182 roku. W 1553 roku papież Juliusz III (1550-1555) wyświęcił i zatwierdził patriarchę chaldejczyków, Szymona III. Jednak ze względu na późniejsze zerwanie unii z Rzymem patriarchat chaldejski Babilonu z siedzibą w Bagdadzie został odnowiony w 1830 roku. Patriarchat Syryjskiego Kościoła Katolickiego istniał najpierw w latach 1622-1702, a następnie został odnowiony tuż po roku 1782. Od 1729 roku istnieje patriarchat antiocheński Melchickiego Kościoła Katolickiego. Natomiast w 1742 roku papież Benedykt XIV (1740-1758) usankcjonował ormiański patriarchat Cylicji. Katolicki patriarchat koptyjski był ustanawiany przez Stolicę Apostolską dwukrotnie: w 1824 i 1895 roku. Również przez krótki okres czasu, w XVII w., statusem patriarchatu cieszył się Etiopski Kościół Katolicki[42]. Z kolei obecnie o podniesienie do rangi patriarchatu usilnie stara się Ukraiński Kościół Greckokatolicki[43].

1.5. Patriarchaty w Kościele łacińskim

Jedyna zachodnia stolica biskupia poza Rzymem, która cieszyła się tytułem patriarchatu w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa była Akwilea, miasto portowe położone w północnej Italii. Akwilea oddzieliła się od Rzymu w 557 roku, nie akceptując potępienia Trzech rozdziałów[44], dokonanego najpierw przez cesarza bizantyjskiego Justyniana Wielkiego w 544 roku, następnie przez papieża Wigiliusza (537-555) w 548 roku i wreszcie przez uczestników Soboru Konstantynopolitańskiego II (553)[45]. Wkrótce po tym soborze biskup Akwilei przyjął tytuł patriarchy i przeniósł się do Grado z powodu niebezpieczeństwa grożącego mu ze strony Longobardów. W ten sposób na jednej stolicy pojawiło się dwóch patriarchów: biskup Grado znajdujący się pod panowaniem bizantyjskim odnowił jedność z Rzymem w 700 roku, a ten, który przebywał pod panowaniem Longobardów, nadal trwał w schizmie. W końcu jednak również ten ostatni odnowił swą jedność ze Stolicą Apostolską. W 1445 roku jeden z biskupów Grado przeniósł się do Wenecji, drugi zaś, wrogo nastawiony do pierwszego i wspierany przez Austrię, osiadł na stałe w Udine. W 1749 roku patriarchat Akwilei w Udine został zdegradowany do rangi metropolii. Godność patriarchy zachował natomiast po dziś dzień arcybiskup Wenecji. Tytuł ten ma jednak jedynie znaczenie honorowe[46].

Poza wyżej opisanym przypadkiem patriarchaty łacińskie zaczęły się tworzyć w drugim tysiącleciu chrześcijaństwa, najpierw na chrześcijańskim Wschodzie, w wyniku wypraw krzyżowych, ponieważ po konflikcie patriarchy Konstantynopola Michała Cerulariusza z kardynałem Humbertem w 1054 roku w Kościele łacińskim zaczęło rozpowszechniać się przekonanie, iż cztery bizantyjskie patriarchaty należące do pentarchii zerwały jedność z Rzymem[47]. Pierwszy łaciński patriarchat wschodni został utworzony w Jerozolimie w 1099 roku, zaraz po zdobyciu tego miasta przez wojska krzyżowe. Po zdobyciu Jerozolimy przez Saladyna (1187) siedzibę patriarchy przeniesiono do Akry, a po jej upadku w 1291 roku, na Cypr[48]. W 1342 roku łaciński patriarchat Jerozolimy został zniesiony przez Klemensa VI (1342-1352) i przywrócony został dopiero przez papieża Piusa IX (1846-1878) w 1847 roku. W Antiochii patriarchat łaciński został usankcjonowany w 1100 roku, a w Konstantynopolu po zdobyciu i splądrowaniu tego miasta przez krzyżowców w 1204 roku. Ostatni łaciński patriarchat wschodni został ustanowiony w Aleksandrii w 1219 roku, co przez greckiego patriarchę tego miasta zostało odczytane jako definitywne zerwanie wspólnoty z Kościołem rzymskim[49]. Z biegiem czasu, wraz z upadkiem państw zarządzanych przez rycerzy krzyżowych, łacińscy patriarchowie wschodni na dobre opuścili swoje stolice biskupie, tak że dalsze podtrzymywanie instytucji tych patriarchatów przestało mieć sens. Wyjątek stanowi jedynie łaciński biskup Jerozolimy, któremu po dziś dzień przysługuje tytuł patriarchy. Jednak sam ów tytuł ma wyłącznie znaczenie honorowe. Z drugiej strony posługiwanie się tytułem patriarchy może pomagać łacińskiemu biskupowi Jerozolimy we wzmocnieniu swojej pozycji i autorytetu wśród hierarchów różnych Kościołów wschodnich rezydujących w Jerozolimie, a zwłaszcza względem grecko-prawosławnego i ormiańskiego patriarchy tego miasta. Ci ostatni w przeciwieństwie do patriarchy łacińskiego sprawują jednak rzeczywistą władzę jurysdykcyjną na określonym terytorium, wypływającą z samej natury urzędu patriarszego.

W czasach nowożytnych w Kościele łacińskim jeszcze trzem biskupom papieże nadali tytuł patriarchy. W 1520 roku papież Leon X (1513-1521) ustanowił patriarchat Indii zachodnich, a w 1572 roku Pius V (1566-1572) godność tę związał ze zwierzchnictwem nad duchownymi sprawującymi opiekę duszpasterską w armii hiszpańskiej. Tytuł ten nie był związany z żadną stolicą biskupią, a obecnie nie jest już nadawany. Natomiast papież Klemens XI (1700-1721) w 1716 roku podniósł do rangi patriarchy metropolitę Lizbony, jednocześnie wiążąc ów urząd z posługą kapelańską na dworze królów portugalskich. Odtąd też pojawiły się trudności natury jurysdykcyjnej, ponieważ jedna część Lizbony podlegała patriarsze, a druga część arcybiskupowi tego miasta. Dopiero Benedykt XIV (1740-1758) rozwiązał ten problem, jednocząc urzędy patriarchaty i arcybiskupa Lizbony. Biskup tego miasta po dziś dzień posługuje się tytułem patriarchy. Z kolei papież Leon XIII (1878-1903) ustanowił patriarchat Indii wschodnich w 1886 roku. Tytuł ten, używany również obecnie, ma czysto honorowe znaczenie i związany jest z arcybiskupstwem Goa w Indiach[50].

Podsumowując omawianie patriarchatów w Kościele łacińskim, od razu można zauważyć, iż w tym Kościele urząd ten ma jedynie znaczenie honorowe i ogranicza się właściwie do przywileju tytułowania danego biskupa tym określeniem. Sama bowiem władza hierarchy obdarzonego przez biskupa Rzymu tytułem patriarchy w Kościele łacińskim wypływa z innych, jak się okazuje, ważniejszych z jurysdykcyjnego punktu widzenia tytułów, takich jak arcybiskup czy metropolita. W praktyce zatem łaciński patriarcha Wenecji, Jerozolimy, Lizbony i Indii wschodnich co do swoich kompetencji nie różnią się właściwie od pozostałych metropolitów Koscioła łacińskiego. Dlatego też wydaje się, iż ze względu na zasadnicze rozbieżności istniejące w rozumieniu instytucji patriarchatu między Kościołem łacińskim i Kościołami wschodnimi w dalszej refleksji należy przedstawić przynajmniej w zarysie wzajemną relację zachodzącą pomiędzy Rzymem i patriarchatami wschodnimi.

2. Wzajemne relacje między Rzymem a patriarchatami wschodnimi w kontekście historycznym

Komunikat PRPJCh uzasadniając usunięcie tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 nie poświęca szczególnej uwagi kontekstowi historycznemu wzajemnych relacjach między Rzymem a patriarchatami wschodnimi. Wzmiankuje tylko o różnicach dotyczących terytorium kanonicznego: dawni Patriarchowie Wschodu, ustanowieni przez Sobory w Konstantynopolu (381) i w Chalcedonie (451) związani byli z dość wyraźnie określonym obszarem, podczas gdy terytorium Stolicy Biskupa Rzymu pozostawało nieokreślone. Natomiast w odniesieniu do precedencji patriarchatów, stwierdza, iż nie posługując się tytułem "Patriarcha Zachodu", IV Sobór Konstantynopolski (897-870), IV Sobór Laterański (1215) i Sobór Florencki (1439) wymieniały Papieża jako pierwszego z pięciu ówczesnych Patriarchów[51]. Z drugiej strony warto zauważyć, iż ani razu w tymże komunikacie nie pojawia się termin prymat, ani nie ma też mowy o szczególnych prerogatywach biskupa Rzymu nad innymi patriarchatami.

Nie wydaje się jednak, aby bez przynajmniej ogólnego zaznajomienia się z kontekstem historycznym dotyczącym wzajemnych relacji między Rzymem a patriarchatami wschodnimi, można było wskazać na możliwe konsekwencje eklezjologiczno-ekumeniczne zniesienia tytułu patriarchy Zachodniego w stosunku do papieża. Dlatego też w tym miejscu zostanie przedstawiony zarys historyczny wzajemnych relacji Rzymu i wschodnich patriarchatów od czasów pierwszego tysiąclecia aż do czasów współczesnych.

2.1. Pierwsze tysiąclecie chrześcijaństwa

W pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa, kiedy łaciński Zachód i grecki Wschód stanowiły jeden organizm kościelny, relacje między Rzymem i pozostałymi czterema patriarchatami wschodnimi regulowane były przede wszystkim przez postanowienia soborów powszechnych, a także przez synody oraz poszczególnych papieży i niektórych cesarzy bizantyjskich, o czym po części była już wyżej mowa. Po uznaniu specjalnych przywilejów jurysdykcyjnych dla Aleksandrii i Antiochii obok Rzymu na I Soborze Nicejskim[52], papieże Innocenty I (402-417), Leon Wielki (440-461) i Grzegorz Wielki (590-604) podkreślali, iż ich stolica stoi wyżej niż dwóch pozostałych stolic biskupich, nie ze względu na własną świetność, ale ponieważ jest ona pierwszą stolicą św. Piotra. Z drugiej strony papieże nie podważali autorytetu Aleksandrii i Antiochii, cieszących się, podobnie jak Rzym, Piotrowym pochodzeniem. Co więcej, wydaje się, iż jeszcze przez dosyć długi czas po Soborze Chalcedońskim (451) według Rzymu wszystkie te trzy stolice stanowiły niejako jedną stolicę, co może poświadczyć wypowiedź papieża Grzegorza Wielkiego: Jest to tylko jedna i jedyna siedziba i jednego tylko (św. Piotra), którą z Boskiego autorytetu obecnie trzej biskupi zarządzają[53]. Z tej wypowiedzi wynikałoby wręcz, iż biskupom Aleksandrii i Antiochii jako następcom św. Piotra miałoby przysługiwać zarządzanie częścią Kościoła powszechnego z prawa Bożego[54]. To stwierdzenie papieskie ponadto wpisuje się w ówczesną rywalizację pomiędzy trzema stolicami Piotrowymi a Konstantynopolem, który na mocy postanowienia SoboruChalcedońskiego (451) wyprzedził w precedencji stolic biskupich Aleksandrię i Antiochię, stając się tym samym bezpośrednim rywalem Rzymu. Papież Leon Wielki nie zaaprobował tej uchwały Soboru Chalcedońskiego, argumentując, iż Konstantynopol nie może stać się drugą stolicą biskupią po Rzymie, ponieważ nie jest w stanie wykazać się Piotrowym pochodzeniem[55].

Jak już to zostało wyżej wspomniane, niektóre orzeczenia synodalne po Soborze Nicejskim I (325), zwłaszcza synodu rzymskiego (340-341) i synodu w Sardyce (343-344), wskazują, iż biskup Rzymu podejmował interwencje także we wschodniej części Imperium rzymskiego. Z drugiej strony, wybitny znawca prawa kanonicznego Kościołów wschodnich, ks. Edmund Przekop, omawiając okres poprzedzający Wielką Schizmę (1054), stwierdził, iż biskup Rzymu o wiele rzadziej interweniował w sprawy chrześcijańskiego Wschodu aniżeli – jako patriarcha Zachodu – w sprawy własnego patriarchatu, podległego mu bezpośrednio. (...) Papież de facto nie wykonywał wobec patriarchów wschodnich owej władzy, jaka charakteryzuje każdy stosunek hierarchiczny, np. władzę kontrolowania, zastępstwa, odwołania. Jeśli jednak interweniował, to tylko w tym celu, aby strzec czystości wiary, albo – jako sędzia ostatniej instancji – zagwarantować poszanowaniespawiedlwości i legalizmu. Taki właśnie system uwarunkowań trwał do końca pierwszego tysiąclecia [chrześcijaństwa][56]. Natomiast Herman J. Pottmeyer uważał wręcz, iż jak długo Kościoły Wschodu i Zachodu pozostawały w jedności, wschodnia koncepcja Kościoła stanowiła główną przeszkodę, która nie pozwalała realizować w sposób uniwersalny pretensji papieży do pierwszeństwa jurysdykcyjnego jako „wikariuszy Piotra”[57]. A zatem, w okresie Kościoła niepodzielonego Rzym respektował autorytet wschodnich patriarchatów i ingerował w ich kompetencje jedynie w nadzwyczajnych sytuacjach. Dzięki temu grecki Wschód w sposób wolny wybierał swoich patriarchów i innych biskupów, erygował nowe diecezje i zmieniał ich stopień hierarchiczny, samodzielnie porządkował liturgię i prawo kanoniczne, a także był samodzielny w sprawach dyscyplinarnych odnoszących się do duchowieństwa i osób świeckich[58].

Jednak już pod koniec pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa grecki Wschód i łaciński Zachód w sposób odmienny zaczęły pojmować samą rolę i znaczenie biskupa Rzymu. Jeszcze w VII wieku św. Maksym Wyznawca nazywał Rzym głową i metropolią Kościołów, kamieniem prawdziwie solidnym i niezmiennym, (...) największym Kościołem apostolskim, który ma klucze wiary i ortodoksyjnego wyznania[59]. Jednak z biegiem czasu na Wschodzie coraz bardziej dochodził do głosu postulat zrównania wszystkich patriarchatów, tak aby ich precedencja miała jedynie charakter honorowy. W IX wieku na Wschodzie powszechnie już głoszono, że wszyscy patriarchowie są sobie równi i żaden z nich nie może uważać się za głowę Kościoła powszechnego. Ta opinia została potępiona na synodzie focjańskim w Konstantynopolu w 879 roku, ale po dokonaniu się ostatecznego rozłamu po 1054 roku, na nowo odżyła ona w Kościele prawosławnym i jest tam wyznawana po dziś dzień[60].

Od 756 roku papież nie był już tylko najwyższym rangą biskupem w niepodzielonym jeszcze Kościele, ale także stał się głową Państwa Kościelnego. Od IX wieku autorytet biskupa Rzymu w Kościele zachodnim wzrasta jeszcze bardziej, czego przykładem jest list papieża Mikołaja Wielkiego (858-867) napisany do cesarza bizantyjskiego Michała III (842-867). Papież w tymże liście stwierdził, iż urząd biskupa Rzymu stoi ponad wszystkimi stolicami biskupimi, nawet patriarchów wschodnich. Co więcej, według Mikołaja Wielkiego wszelka władza, jaką posiadają patriarchowie wschodni wobec podległych im biskupów, ma swoje źródło w prymacie biskupa Rzymu. Stąd też w II tysiącleciu chrześcijaństwa na Zachodzie powszechnie panowało już przekonanie, iż przywileje patriarchów wschodnich zostały im nadane przez Rzym[61].

2.2. Od Wielkiej Schizmy do czasów Reformacji

W XI wieku w dokumencie Dictatus papae papież Grzegorz VII (1073-1085) orzekł o swojej nieskrępowanej przez nikogo władzy. Z kolei papież Innocenty III (1198-1216) pisał o swoim urzędzie: Będąc następcą księcia apostołów [Piotra], nie jesteśmy jednak jego wikariuszami, ani wikariuszami jakiegoś apostoła czy jakiegokolwiek zwyczajnego człowieka, lecz wikariuszem samego Jezusa Chrystusa[62]. Odtąd też w Kościele łacińskim zaczęły pojawiać się coraz mocniejsze tendencje uniformistyczne, tak że cała tradycja wschodnia, w każdym jej szczególe, była postrzegana przez Zachód jako wypaczona. To przeświadczenie doprowadziło do tragicznej w skutkach próby latynizacji Kościoła bizantyjskiego po zdobyciu Konstantynopola przez krzyżowców w 1204 roku w ramach IV krucjaty. Wówczas to Innocenty III wysyłając do Konstantynopola swego legata, Benedykta z Montferrat, traktował go jako najwyższego hierarchę w Kościele konstantynopolitańskim. Udzielił mu zatem szerokich pełnomocnictw, zachęcając go wręcz do uchylania decyzji łacińskiego patriarchy, politycznie zależnego od Wenecjan. Wreszcie nakazał mu przekształcenie Kościoła greckiego w taki sposób, by wzrastał [on] w pobożności i czystości wiary zgodnie z instytucjami świętego Kościoła rzymskiego[63]. Natomiast samemu łacińskiemu patriarsze Konstantynopola, Tomaszowi Morosiniemu, Innocenty III przypominał, iż w najważniejszych sprawach działa on nie na mocy swej władzy, ale jako wikariusz papieski (auctoritate et vice nostra)[64]. Ponadto papież ten ustanawiał na zdobytych przez krzyżowców terytoriach należących dotąd do Cesarstwa Bizantyjskiego, typową dla Kościoła łacińskiego organizację kościelną, zachęcając przy tym do latynizowania greckiej liturgii[65].

Kard. Joseph Ratzinger (obecny papież Benedykt XVI), podejmując refleksję nad relacją Rzymu do patriarchatów wschodnich po Wielkiej Schizmie (1053), stwierdził m.in., iż Rzym nie był w stanie rozróżnić funkcji, którą pełnił jako Stolica Apostolska od administracyjnej funkcji patriarchatu. W ten sposób Rzym zaczął znosić prawo, które dotąd przysługiwało wschodnim patriarchatom. Te jednak tej zmiany dokonanej przez Rzym Wschód nigdy nie zaakceptował[66]. Owa zmiana relacji Rzymu do patriarchatów wschodnich w dużej mierze wynikała z przyjęcia koncepcji Kościoła, wypracowanej w ramach reformy gregoriańskiej. Według tego modelu eklezjologii jedynie Kościół rzymski i jego biskup posiada pełnię władzy (plenitudo potestatis). To Kościół rzymski mógł rozdzielać przywileje i obowiązki oraz powoływać innych hierarchów do częściowego współudziału w jego powszechnej odpowiedzialności. Jednak nawet taki współudział, mający charakter przywileju, nie mógł w żaden sposób umniejszać przywilejów Stolicy Apostolskiej. Dlatego też relację Konstantynopola do Rzymu Innocenty III opisywał w kategoriach posłuszeństwa, podległości i czci, jak córki wobec matki, członka ciała do głowy i owcy wobec pasterza[67]. W tym też świetle papież interpretował model pentarchii ustanowiony w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa, porównując Rzym do tronu, otoczonego przez cztery apokaliptyczne zwierzęta (por. Ap 4,6), w których papież widział cztery wschodnie patriarchaty, z jednej strony usytuowane jakby w matczynym łonie Kościoła rzymskiego (in medio sedis), z drugiej będące dokoła tegoż tronu (in circuito) na wzór służebnic pozostających do dyspozycji ich Pani[68]. W tym kontekście nie dziwi także inna wypowiedź Innocentego III, który był przekonany, iż swoje wywyższenie Konstantynopol zawdzięcza wprost Rzymowi, który na mocy swej „pełnej władzy” wyniósł go do godności patriarchalnej (eam, v. Ecclesiam Bizantinam, in patriarchalem sedem erexit)[69].

Tego rodzaju relacja podporządkowania patriarchatów wschodnich Rzymowi została narzucona zawierającym unię Grekom z Kościołem rzymskim w ramach II Soboru Lyońskiego (1274)[70]. Natomiast podczas Schizmy Zachodniej (1378-1417), ze względu na chaos panujący w Kościele łacińskim, spowodowany wyborem na urząd papieża najpierw dwóch, a później nawet trzech biskupów jednocześnie, Zachód był gotów zawrzeć porozumienie z greckim Wschodem, gwarantując takie same prawa dla obydwu stron[71]. Natomiast po zażeganiu wewnętrznego konfliktu w Kościele łacińskim, Zachód powrócił do swojego rozumienia relacji Rzymu do patriarchatów wschodnich, o czym w dużej mierze świadczą dekrety unijne Soboru Ferraro-Florenckiego (1438-1445), na mocy których Grecy, Ormianie i Kopci mieli na nowo nawiązać jedność eklezjalną ze Stolicą Apostolską[72]. Z drugiej strony pod naciskiem uczestniczących w tym soborze Greków dołączono klauzulę, mówiącą o tym, iż sprawowanie prymatu [biskupa Rzymu] musi być zgodne z tym, co określają „akta soborów powszechnych i święte kanony” przyjęte przez Kościół jeszcze nie podzielony[73]. Jednak już w 1469 roku papież Paweł II (1464-1471) w liście do patriarchy maronickiego zażądał, aby podporządkowani mu duchowni i wierni w miarę możliwości dostosowali się do zwyczajów Kościoła rzymskiego[74].

2.3. Od czasów Reformacji do ponyfikatu Benedykta XIV

W dobie Reformacji na nowo odżyła nieufność Rzymu do tradycji greckiej. Pius IV w bulli z 1564 roku odebrał przywileje duchownym obrządku greckiego, udzielone im przez poprzednich papieży, a samych wiernych tego obrządku podporządkował biskupom łacińskim. Jednak za pontyfikatu Grzegorza XIII (1572-1585) stosunek Stolicy Apostolskiej do Kościoła greckiego znacznie się poprawił. Wówczas nawet tendencje do latynizacji Greków były karane. Odmienną postawę w relacjach z Kościołami wschodnimi przyjął natomiast papież Sykstus V (1585-1590), który w liście zachęcającym patriarchę koptyjskiego Gabriela do unii napisał, iż w razie zjednoczenia się z Kościołem rzymskim powiększy swoją godność patriarszą, ponieważ przez poddanie się Kościołowi rzymskiemu nie będzie ona pomniejszona, lecz przeciwnie - wywyższona[75]. W podobnym duchu zawarta została unia narodu ruskiego z Kosciołem rzymskim. Papież Klemens VIII (1592-1605) w Konstytucji Apostolskiej Magnus Dominus (1595) napisał o biskupach i wiernych narodu ruskiego ruskiego, iż dotąd (...) nie utrzymywali jedności z Kościołem Rzymskim, matką i nauczycielką wszystkich Kościołów, lecz posługując się własnym językiem i zachowując obrządek grecki należeli do nieszczęśliwej schizmy greckiej[76]. W niniejszej Konstytucji Apostolskiej biskupi ruscy, przyjmujący unię, co do roli i znaczenia biskupa Rzymu w Kosciele powszechnym wyznali tę samą wiarę, co Grecy przyjmujący unię podczas Soboru Ferraro-Florenckiego[77].

Od połowy XVI wieku, kiedy to część duchownych i wiernych starożytnych Kościołów wschodnich zawierała unię z Rzymem, w Kościele katolickim zaczęły pojawiać się unijne patriarchaty wschodnie. W praktyce jednak były one ledwie cieniem patriarchatów starożytnych i musiały one wręcz walczyć o przetrwanie[78]. Od 1533 roku papieże zatwierdzali wschodnich patriarchów katolickich według formuły in patriarcham praefecit, która wręcz wskazywała, iż biskup Rzymu jest jedynym depozytariuszem najwyższej władzy w Kościele, natomiast władza patriarsza wywodzi się z papieskiego urzędu. A zatem, dopiero zatwierdzony wybór patroiarchy przez papieża daje udział temu pierwszemu w pełni władzy biskupa Rzymu[79]. Jednak kiedy syryjski hierarcha Andrzej Akijan po przyjęciu unii oczekiwał na potwierdzenie swego wyboru na arcybiskupa Aleppo przez Stolicę Apostolską, sekretarz Kongregacji Rozkrzewiania Wiary napisał do asesora św. Oficjum w 1657 roku: Odważam się Waszej Łaskawości i wszystkim, którzy zajmują się sprawą [Andrzeja Akijana] zwrócić uwagę, by okazać możliwie najwiekszą wielkoduszność i dostosować się do sposobu myślenia oraz zwyczajów tych ludów, aby nie zniszczyć ich dobrych chęci, (...) nie można bowiem traktować ich w taki sam sposób, jak się zwykło czynić z naszymi katolikami [na Zachodzie]. Sprawy te z czasem się uregulują. Natomiast, gdy na samym początku pragnie się siłą zaprowadzić porządek, zniszczy się wszystko[80]. Dwa lata później Kongregacja Rozkrzewiania Wiary potwierdziła wybór Andrzeja Akijana na arcybiskupa Aleppo, dając dowód na poszanowanie odrębnych zwyczajów Kościołów wschodnich: Będąc matką wszystkich ludzi, Kościół pragnie ochraniać zwyczaje każdego narodu, zwłaszcza gdy chodzi o zwyczaje dawne, godne poszanowania[81]. W 1663 roku tajny konsystorz zatwierdził Andrzeja Akijana jako patriarchę Kościoła syryjskiego według formuły in patriarcham praefecit.

Również w późniejszym czasie papieże podkreślali wyższość Kościoła łacińskiego nad Kościołami wschodnimi. I tak, papież Benedykt XIV (1740-1758) w konstytucji Etsi pastoralis (1742) skierowanej głównie do Italo-Greków orzekł, iż obrządek łaciński stoi ponad innymi obrządkami, ponieważ jest on pod stałą kontrolą Stolicy Apostolskiej, a inne, ze względu na to, że tej kontroli się wymykają, są podejrzane i zagrażające czystości wiary. Dlatego też, pisał papież, wiernemu obrządku łacińskiego nie przystoi zmieniać obrządku na grecki, bo obrządek łaciński jest rytem Kościoła rzymskiego, będącego matką i nauczycielką wszystkich Kościołów. Natomiast w konstytucji Demandatam coelitus (1743) Benedykt XIV zastrzegł sobie prawo ingerencji w sprawy obrządków wschodnich, tym samym jawnie podważając autonomię wschodnich patriarchatów. Przykładem może być zabronienie przez tegoż papieża dokonywania zmian w obrządku melchickiemu patriarcharsze Cyrylowi, choć istniały ku temu uzasadnione powody. W odpowiedzi z 1745 roku Cyryl skarżył się papieżowi, iż Stolica Apostolska niejednokrotnie udziela łacińskim misjonarzom szerokich uprawnień, a jemu nic nie ma do zaofiarowania[82]. Z kolei w encyklice Allatae sunt (1745) Benedykt XIV napisał, iż Stolica Apostolska gorąco życzy sobie, aby wszystkie narody wschodnie zostały zachowane, nie zniszczone, słowem – aby chcąc być katolikami, nie musieli się w tym celu ułacinniać[83].

2.4. Pontyfikat Piusa IX i Sobór Watykański I

Pius IX (1846-1878) w odpowiedzi na prośbę sycylijskich katolików obrządku greckiego, aby przy zawieraniu małżeństwa międzyobrządkowego, mogli wybierać dowolny obrządek, napisał w 1847 roku:Gdyby zgoda została wyrażona, wtedy owa najpełniejsza i wyłączna wyższość obrządku łacińskiego nad greckim byłaby zupełnie obalona, tymczasem musi być ona koniecznie zachowana[84]. Również w encyklice In suprema Petri Apostoli Sede (1848) przeznaczonej dla wschodnich hierarchów katolickich papież ten twierdził, iż wyższość obrządku łacińskiego nad obrządkami wschodnimi musi być koniecznie zachowana, ponieważ obrządki te w wielu punktach odbiegają jeszcze od liturgii łacińskiej. Z drugiej strony w 1862 roku tenże sam papież stwierdził, iż obrządki wschodnie nie tylko nie szkodzą jedności Kościoła, ale wręcz uwypuklają jego godność i piękno. Natomiast dokonując kodyfikacji wschodniego prawodawstwa kościelnego, Pius IX podtrzymał nominowanie patriarchów przez papieża. Jednak w odniesieniu do Kościoła ormiańskiego i chaldejskiego nakazał, aby w wypadku wakatu diecezji patriarcha wraz ze swymi biskupami sporządził listę trzech kandydatów i przesłał ją do Rzymu. Natomiast gdyby według uznania Stolicy Apostolskiej żaden z trzech kandydatów nie był godny biskupstwa, papież zastrzegał sobie mianowanie biskupa na wakującą diecezję[85].

Za pontyfikatu Piusa IX kwestia relacji Rzymu do wschodnich patriarchatów powróciła jeszcze na obradach Soboru Watykańskiego I (1870) w kontekście dyskusji nad dogmatem o prymacie i nieomylności papieża, który to dogmat na tym soborze został przyjęty. Jeszcze przed rozpoczęciem dyskusji na ten temat patriarcha chaldejski Józef Audu skrytykował ówczesne podporządkowanie wschodnich patriarchatów Rzymowi. Wręcz powiedział on, iż zmiany, których nie możemy przyjąć doprowadzą w końcu do tego, że nasi odłączeni bracia[86] jeszcze bardziej oddalą się od unii, co byłoby przeciwne miłości Tego, który pragnie, aby wszyscy mieli życie. (...) Sprawiedliwość domaga się, a wierność złożonym obietnicom żąda, ażeby prawa i przywileje stolic patriarszych były zachowane i nie doznały w niczym uszczerbku[87]. Pius IX poczuł sie dotknięty tymi słowami patriarchy. Natomiast melchicki patriarcha Antiochii Grzegorz II Youssef, będący przeciwnikiem ogłoszenia dogmatu o nieomylności biskupa Rzymu, jeszcze bardziej zdecydowanie domagał się, aby Sobór Watykański Iw swoich dekretach potwierdził przywileje patriarchów wschodnich. Twierdził on także, że schemat konstytucji dotyczący Greków stoi całkowicie w sprzeczności z duchem unii[88]. Ze względu na tego rodzaju poglądy, kiedy patriarcha Grzegorz pod koniec Soboru Watykańskiego I na pożegnanie pochylił się, by ucałować trzewik papieża, ten oparł mu stopę na karku wołając: „Twarda głowa! Twarda głowa” („Dura testa! Dura testa!”). Nic dziwnego, że patriarcha już nigdy potem nie pojawił się w Rzymie[89].

Natomiast łaciński patriarchaJerozolimy, kard. Józef Valerga i kard. Alessandro Barnabo głosili na Vaticanum I zasadę absolutnej jedności prawa kanonicznego nie tylko dla Kościoła łacińskiego, ale także dla katolickich Kościołów wschodnich. Co więcej, kard. Valerga utrzymywał, iż biskup Rzymu może ustanawiać przepisy prawnerównież w katolickich Kościołach wschodnich, z pominięciem zwierzchników tych Kościołów. Jednak taka teza z historycznego punktu widzenia była nie do przyjęcia przez chrześcijański Wschód. Z drugiej strony kard. Valerga postulował wprowadzenie odrębności i równości obrządków. W tym bowiem czasie nadal obowiązywał zakaz przechodzenia wiernych obrządku łacińskiego na wschodni[90]. Inni uczestnicy Soboru Watykańskiego I, zwłaszcza patriarchowie wschodni, nie podzielali opinii kard. Valergi w odniesieniu do unifikacji prawa kanonicznego dla całego Kościoła katolickiego. Patriarcha Grzegorz Youssef w piśmie do prefekta Kongregacji Rozkrzewiania Wiary z 1871 roku wprost stwierdził, iż ze względu na obecny i przyszły rozwój nauki katolickiej na Wschodzie, a zwłaszcza wśród wiernych obrządku, czuję się zobowiązany oświadczyć, że trzymam się nadal tego samego zastrzeżenia, jakie uroczyście ogłosił Sobór Florencki swą formułą: bez naruszania praw [patriarchów] i ich przywilejów[91]. Podobne oświadczenie złożył patriarcha Józef Audu w piśmie skierowanym do samego papieża Piusa IX w 1872 roku. Natomiast sam papież nadal utrzymywał swoje nieprzejednane stanowisko, co objawiło się zwłaszcza w jego stosunku do Kościołów wschodnich, nie będących w jedności z Rzymem, sformuowanym w encyklice Etsi nulla luctuosa (1873)[92].

2.5. Od pontyfikatu Leona XIII do Piusa XII

Podobne stanowisko do Piusa IX, jeśli nie bardziej nawet zdecydowane, zajął wstosunku do niekatolickich Kościołów wschodnich papież Leon XIII (1878-1903) w encyklice Satis cognitum (1896)[93]. Z drugiej strony papież ten w porównaniu ze swoim poprzednikiem, był bardziej pojednawczy i skłonny do kompromisu. Potrafił on roztropnie interweniować w sprawy katolickich Kościołów wschodnich, pozyskując sobie także melchickiego patriarchę Grzegorza II Youssefa, który wpadł w otwarty konflikt z Piusem IX. W 1894 roku do Rzymu przybyli katoliccy patriarchowie wschodni bądź ich reprezentanci, którzy jako swego rzecznika wybrali właśnie patriarchę Grzegorza. Jako rzecznik napisał on sprawozdanie, w którym stwierdził, iż najwięcej nieufności wśród hierarchii odłączonej od Rzymu wywołuje poważne ograniczenie władzy patriarchów i przyznanie nadmiernego znaczenia delegaturze apostolskiej (...). Widzicie więc (...), że Rzym chce nas pochłonąć, ponieważ delegatura apostolska interweniuje we wszystkich sprawach Wschodu, nawet mało znaczących[94]. Kard. Benoit-Marie Langenieux z Reims całkowicie poparł opinię patriarchy. Również Leon XIII wziął poważnie pod uwagę wypowiedź Grzegorza Youssefa. W ekshortacji apostolskiej Praeclara gratulationis (1894) papież ten pisał już o prawowitości pluralizmu dyscyplinarnego i administacji w Kościele katolickim w jedności wiary i pod autorytetem najwyższej władzy. W tym kontekście uznał on także rolę i znaczenie patriarchatów wschodnich zgodnie z duchem Soboru Ferraro-Florenckiego. Jednak to stanowisko szokowało wielu zwolenników myśli Piusa IX, przekonanych o wyższości Kościoła łacińskiego nad Kościołami wschodnimi. Z kolei prawosławni hierarchowie ustosunkowali się do treści ekshortacji bądź z rezerwą, bądź też wprost ją krytykowali[95].

W motu proprio Auspicia rerum (1896) Leon XIII w odniesieniu do wschodnich patriarchatów napisał: Nikt nie może nie zauważyć, jak niezmiernie pożądane jest, aby w godności patriarszej u katolików nie brakowało żadnego z gwarantów (praesidia), w jakie (...) jest bogato wyposażona ta sama godność wśród niekatolików[96]. Z drugiej strony papież ten w 1899 roku z pomocą konsystorza mianował Cyryla Makariosa na katolickiego patriarchę koptyjskiego, nie respektując tym samym wschodniego rozumienia patriarchatu. Również ówczesny prefekt Kongregacji Rozkrzewiania Wiary, kard. Mieczysław Ledóchowski otwarcie sprzeciwiał się szerokiej autonomii patriarchów melchickich, którą zagwarantował im sam papież. Kard. Ledóchowski obawiał się bowiem, iż tego rodzaju autonomia mogłaby zostać nadana także pozostałym patriarchom wschodnim. Z kolei ówczesny Sekretarz Stanu, kard. Rampolla del Tindaro głosił tezę, że szeroka autonomia mogłaby dotyczyć jedynie patriarchatów wschodnich wchodzących w skład pentarchii, których jednak w tym czasie w Kościele katolickim już nie było. Również karmelita, Dionizy od św. Teresy, któremu Leon XIII zlecił w 1895 roku zbadanie kwestii dotyczącej praw i przywilejów patriarchatów wschodnich, uważał, iż ich autonomia wygasła wraz ze schizmą, a jej przywrócenie nie może być brane pod uwagę, bo mogłaby ona spowodować nowy rozłam w Kościele[97].

W 1917 roku papież Benedykt XV (1914-1922) ustanowił Kongregację dla Kościoła Wschodniego (Congregatio pro Ecclesia Orientali) i sam stanął na jej czele jako prefekt. Odtąd tej Kongregacji podlegały wszelkie sprawy dotyczące wiernych obrządków wschodnich oraz kwestie międzyobrządkowe (negotia mixta), z wyjątkiem tych, które podlegały Świętemu Oficjum[98]. Natomiast kiedy w tymże samym roku ogłoszony został Kodeks Prawa Kanonicznego, który odnosił się przede wszystkim do Kościoła łacińskiego, patriarchowie i biskupi wschodni zwrócili się do Stolicy Apostolskiej z prośbą o podobny kodeks dla nich. Prośba ta została poparta przez Kolegium Kardynałów w 1927 roku i odtąd rozpoczęto pracę nad jego redakcją.

W latach 1949-1958 zostało zatwierdzonych przez papieża Piusa XII (1939-1958) 1590 kanonów dla katolickich Kościołów wschodnich. W redakcji tych kanonów przedstawiciele Kościołów wschodnich współpracowali jedynie w przygotowaniu materiałów, ale nie brali już w udziału w pracach redakcyjnych. Co prawda schematy kanonów były przesyłane do zaopiniowania hierarchom wschodnim, ale nie byli oni powiadamiani o ostatecznej ich redakcji oraz ich ogłoszeniu i treści. Natomiast sam papież, zatwierdzając te kanony występował w roli jedynego prawodawcy. Oznaczało to zatem poważne ograniczenie ustawodawczej władzy synodalnej i autonomii katolickich Kościołów wschodnich[99]. Odzwierciedlały to także kanony zawarte w prawie obrządkowym i osobowym, zatwierdzone przez Piusa XII w motu proprio Cleri sanctitati w 1958 roku. Dlatego też synod patriarchatu melchickiego w tymże samym roku w Kairze zwrócił uwagę, iż w owym prawie kompetencje patriarchów i ich synodów zostały ograniczone do szczególnych jedynie przypadków[100]. W odniesieniu do tego prawa melchicki patriarcha Maksymos IV (1947-1967) wprost nie wahał się stwierdzić, iż winę ponoszą tu nie tyle opracowujący go specjaliści, ile przede wszystkim duch, jaki panuje w środowisku, które dokonało tego dzieła. Jego najwyższym ideałem jest możliwie największe zbliżenie prawa wschodniego w jego istocie i formie do prawa Kościoła łacińskiego. Instytucje właściwe Wschodowi, jak na przykład patriarchat, są tolerowane w drodze wyjątku i zacieśnione do możliwie najszczuplejszych granic, a niekiedy nawet przemyslnie pozbawione znaczenia i praktycznie zneutralizowane wskutek przesadnej centralizacji[101].

2.6. Sobór Watykański II

Zmianę relacji Rzymu do instytucji wschodnich patriarchatów na korzyść tych ostatnich przyniósł Sobór Watykański II (1962-1965). Ogólnie do tej kwestii odnosi się już Konstytucja Dogmatyczna o Kościele Lumen gentium (1964): Opatrzność Boża sprawiła też, że rozmaite Kościoły, założone w różnych miejscach przez Apostołów i ich następców, zrosły się z biegiem czasu w kilka wspólnot organicznie zespolonych, które nie naruszając jedności wiary i jedynego, Boskiego ustroju Kościoła powszechnego, cieszą się własną dyscypliną, własnymi zwyczajami liturgicznymi, własnym dziedzictwem teologicznym i duchowym. Niektóre z nich, a mianowicie starożytne Kościoły patriarchalne, będąc niejako macierzami wiary, zrodziły z siebie inne, jakby córki, i aż do naszych czasów pozostały związane z nimi ściślejszymi więzami miłości w życiu sakramentalnym i we wzajemnym poszanowaniu praw i urzędów. Ta przepojona duchem jedności rozmaitość Kościołów partykularnych jeszcze wspanialej ujawnia powszechność niepodzieloneo Kościoła[102].

Jednak najwięcej miejsca temu zagadnieniu poświęcili ojcowie soborowi w Dekrecie o katolickich Kościołach wschodnich Orientalium Ecclesiarium (1964), gdzie znajduje się cały rozdział dotyczący patriarchów wschodnich. Na samym jego początku Autorzy przypomnieli, iż sama instytucja patriarchatu uznana została przez pierwsze sobory powszechne[103]. Dalej określili oni patriarchę wschodniego jako biskupa, któremu przysługuje jurysdykcja nad wszystkimi biskupami, nie wyłączając metropolitów, nad duchowieństwem i ludem własnego terytorium albo obrządku, według norm prawa i przy uznawaniu prymatu papieża[104]. To jednak określenie, mówiące o osobistej jurysdykcji patriarchy nad innymi biskupami, nie byłoby do przyjęcia przez teologię prawosławną, gdyż jest ono w dużej mierze łacińskim rozumieniem tradycji wschodniej, nie odpowiadającym praktyce i tradycji wschodniej. W Kościele prawosławnym zwierzchnik Kościoła autokefalicznego jest bowiem jedynie „pierwszym wśród równych”. Dlatego też teologowie prawosławni zarzucili autorom Dekretu, iż opisując relacje pomiędzy patriarchą i biakupami oraz biskupami i papieżem, nie ujmują ich we właściwy sposób z kanonicznego i historycznego punktu widzenia[105].

W kolejnym sformułowaniu Dekretu autorzy stwierdzają, iż Patriarchowie Kościołów Wschodnich, choć jedni z nich zostali powołani później niż inni, wszyscy jednak są sobie równi pod względem godności patriarszej, z zachowaniem prawnie ustanowionego wśród nich pierwszeństwa godności[106]. Krytycy tego stwierdzenia wskazali, iż sobory powszechne Kościoła niepodzielonego przyznawały patriarchatom nie tylko honorowe wyróżnienie, ale rzeczywiste uczestnictwo w kierowaniu Kościołem[107]. Ponadto znamienne jest, iż sformułowanie ogranicza się jedynie do patriarchów wschodnich i nie ma w nim mowy o biskupie Rzymu jako patriarsze Zachodu. W związku z tym to sformułowanie nie określa, na czym winna polegać wzajemna relacja między papieżem i patriarchami wschodnimi. O tym jednak w pewnej mierze traktuje inne zdanie, wyjęte z Dekretu: Patriarchowie wraz ze swoimi synodami tworzą zwierzchnią instancję dla wszelkiego rodzaju spraw patriarchatu, nie wyłączając prawa ustanawiania nowych eparchii [diecezji] i mianowania biskupów swojego obrządku w granicach terytorium patriarchatu, przy zachowaniu niezbywalnego prawa Biskupa Rzymskiego do interweniowania w poszczególnych przypadkach[108]. To sformułowanie zdaje się jednak raczej ukazać rolę i znaczenie papieża jako pasterza całego Kościoła katolickiego niż jako patriarchy Zachodu.

Ojcowie soborowi w niniejszym Dekrecie potwierdzili równość tradycji wschodniej w odniesieniu do zachodniej, co w porównaniu z nauczaniem sprzed Vaticanum II oznaczało istotny i pozytywny zwrot[109]. W tym duchu autorzy Dekretu postulowali, aby odnowić prawa i przywileje dla patriarchów wschodnich według starożytnych tradycji każdego Kościoła i postanowień soborów powszechnych. Te zaś prawa i przywileje są takie, jakie istniały za czasów jedności Wschodu i Zachodu, chociaż należy je nieco dostosować do dzisiejszych warunków[110]. Z drugiej strony autorzy nie sprecyzowali, jakie nieznaczne dostosowanie do dzisejszych warunków wchodziłoby w rachubę. Natomiast niemało kontrowersji wzbudziło wśród teologów prawosławnych sformułowanie w Dekrecie, na mocy którego święty i powszechny Sobór życzy sobie, aby tam, gdzie to konieczne, erygowane były nowe patriarchaty, których ustanowienie zastrzeżone jest dla soboru powszechnego albo papieża[111]. Z prawosławnego punktu widzenia nie do zaakceptowania byłaby praktyka ustanawiania nowych patriarchatów przez biskupa Rzymu. Teologowie prawosławni twierdzą bowiem, iż tego rodzaju władza obca jest dla wschodniej tradycji chrześcijańskiej[112].

Sam rozdział dotyczący patriarchatów wschodnich w Dekrecie o katolickich Kościołach wschodnichpoddali krytyce nie tylko teologowie prawosławni, ale także członkowie katolickich Kościołów wschodnich i Kościoła łacińskiego. Melchicki patriarcha Antiochii Maksymos IV stwierdził wręcz, iż w rozdziale o patriarchach znajduje się wiele braków. Nie jest on zatem możliwy do przyjęcia nawet przez wschodnich katolików, ponieważ „lekceważy przeszłość i nie przygotowuje przyszłości”[113]. W tym kontekście krytycy Dekretu podkreślili, iż sam tytuł rozdziału „patriarchowie wschodni” implikuje, jakoby instytucja patriarchatu znana była jedynie na Wschodzie, podczas gdy na Zachodzie, zgodnie z orzeczeniami soborów powszechnych pierwszego tysiąclecia, istnieje także patriarchat Zachodu w Rzymie[114].

Natomiast w uwagach odnoszących się szczególnie do Kościołów wschodnich, zawartych w Dekrecie o Ekumenizmie Unitatis redintegratio (1964), ojcowie soborowi wskazali, iż Kościoły Wsdchodu i Zachodu przez wiele wieków kroczyły swoimi własnymi drogami, złączone jednak wspólnotą wiary i życia sakramentalnego, a jeśli powstawały między nimi nieporozumienia na temat wiary lub norm dyscyplinarnych, za obopólną zgodą łagodziła je Stolica Rzymska. Święty Sobór (...) z radością przypomina wszystkim, że na Wschodzie kwitnie wiele partykularnych, czyli lokalnych Kościołów, wśród których czołowe miejsce zajmują Kościoły patriarchalne, a niemała ich część szczyci się pochodzeniem od samych Apostołów. Dlatego u chrześcijan wschodnich szczególną rolę odgrywała i nadal odgrywa wyjątkowa troska o zachowanie tych ścisłych związków bratnich we wspólnocie wiary i miłości, które powinny powstawać pomiędzy Kościołami lokalnymi jak między siostrami[115]. A zatem, również w tym miejscu podkreślany jest prymat biskupa Rzymu i trudno doszukiwać się w powyższym sformułowaniu traktowania posługi papieża jako patriarchy Zachodu.

Dalej Autorzy tego Dekretu zachęcają, aby zabiegający o przywrócenie pełnej jedności Kościołów wschodnich ze Stolicą Apostolską należytą uwagę poświęcali tym specjalnym warunkom powstania i rozwoju Kościołów Wschodnich, a także charakterowi stosunków, jakie istniały między nimi a Stolicą Rzymską przed podziałem, oraz aby urobili sobie słuszny osąd o tym wszystkim. Dokładne zastosowanie się do tego atanowić będzie wkład w zamierzony dialog[116]. Wreszcie podkreślili oni, iż Kościoły Wschodnie już od samego początku kierowały się własnymi normami ustalonymi przez świętych Ojców i przez synody oraz sobory powszechne. Skoro więc pewna różnorodność w obyczajach i zwyczajach wcale nie przeszkadza jedności Kościoła, lecz raczej przydaje mu blasku i w znacznym stopniu przyczynia się do spełniania jego posłannictwa, święty Sobór dla uniknięcia wszelkich wątpliwości, oznajmia, jak to już wspomniano, że Kościoły Wschodu, pomne na konieczną jedność całego Kościoła, mają swobodę kierowania się swoimi normami (disciplina), jako bardziej odpowiadającymi charakterowi swoich wiernych i bardziej przydatnymi dla dobra ich dusz[117]. Słowa te odczytywane w kontekście całego nauczania Vaticanum II wskazują zatem na istniejące napięcie dotyczące samej posługi biskupa Rzymu w stosunku do Kościołów wschodnich. Sobór ten wprost nie stara się bowiem rozgraniczyć kopmpetencji papieża jako Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego i Zastępcy Jezusa Chrystusa, wynikających z prawa Bożego i patriarchy Zachodu, wynikających z prawa kościelnego.

2.7. Pontyfikat Jana Pawła II i Benedykta XVI

W odniesieniu do wzajemnej relacji Rzymu i patriarchatów wschodnich papież Jan Paweł II (1978-2005) jawił się jako kontynuator idei Soboru Watykańskiego II. Z kolei sam ów papież, jak również inne instytucje Kurii rzymskiej wielokrotnie wypowiadały się na temat tego zagadnienia. Dlatego też w niniejszym artykule będzie zwrócona uwaga jedynie na te sformułowania, które zdają się wnosić nowe aspekty do poruszanego zagadnienia. I tak, Jan Paweł II w liście apostolskim Euntes in mundum (1988), komentując Dekret o Ekumenizmie, a zwłaszcza wyżej zacytowane słowa z nru 16., stwierdził, iż z Dekretu wynika jasno charakterystyczna autonomia, jaką cieszą się Kościoły wschodnie: nie wywodzi się ona z przywilejów udzielonych przez Kościół rzymski, ale z prawa posiadanego przez nie od czasów apostolskich[118]. Słowa te wnoszą istotną zmianę do nauczania Kościoła katolickiego w porównaniu z dotychczasowym, w odniesieniu do rozumienia autonomii zarządzania Kościołów wschodnich, w tym także samych patriarchatów.

Pewne istotne zmiany w odniesieniu do instytucji patriarchatów wschodnich wniósł także Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich[119], promulgowany w 1990 roku. Przede wszystkim dotyczą one samej procedury wyboru patriarchy. KKKW stanowi bowiem, iż patriarcha jest kanonicznie wybierany przez Synod Biskupów Kościoła patriarchalnego[120]. Podczas wyboru oprócz elektorów w sali obrad przebywać mogą jedynie duchowni pełniący funkcje skrutatorów lub aktuariusza[121]. Wszyscy Biskupi wezwani zgodnie z prawem mają poważny obowiązek udziału w wyborze[122]. Elektowi od momentu wyboru przysługują dwa dni użyteczne na odpowiedź, czy wybór przyjmuje[123]. Po akceptacji wyboru przez elekta synod biskupów Kościoła patriarchalnego ma obowiązek jak najszybciej zawiadomić Biskupa Rzymskiego przez list synodalny o kanonicznie dokonanym wyborze i intronizacji, o wyznaniu wiary i oboietnicy wypełnienia swojego urzędu złożonych przez nowego Patriarchę wobec Synodu według przyjętych formuł; listy synodalne powinny być wysłane także do Patriarchów innych Kościołów wschodnich[124]. Ponadto nowy Patriarcha powinien poprzez list własnoręcznie podpisany jak najszybciej prosić Biskupa Rzymskiego o znak wspólnoty kościelnej (ecclesiasticam communionem)[125]. Te przepisy dyscyplinarne wprost nawiązują do praktyki obowiązującej w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa, kiedy to patriarchowie wschodni po swoim wyborze prosili biskupa Rzymu i innych patriarchów wschodnich u udzielenie mu communio[126]. A zatem, wybrany przez synod biskupów patriarcha nie jest na podstawie tego prawa zatwierdzany przez biskupa Rzymu, tak jak to było wcześniej. Stąd też Patriarcha kanonicznie wybrany ważnie sprawuje swój urząd od chwili intronizacji, poprzez którą pełnoprawnie obejmuje urząd[127]. Nie powinien jednak zwoływać synodu biskupów Kościoła patriarchalnego ani wyświęcać biskupów, zanim nie otrzyma znaku wspólnoty kościelnej (communio ecclesiastica) od biskupa Rzymu[128].

Wiele obecnie obowiązujących przepisów dotycząch wyboru wschodniego patriarchy przypomina wybór biskupa Rzymu[129]. Istnieją jednak także znaczące różnice. I tak, jeśli wybór [patriarchy] nie zostanie dokonany w ciągu piętnastu dni liczonych od rozpoczęcia Synodu Biskupów Kościoła patriarchalnego, sprawa zostaje przekazana Biskupowi Rzymskiemu[130]. W czasie pontyfikatu Jana Pawła II raz zdarzyła się taka sytuacja. Kiedy synod biskupów Kościoła chaldejskiego po śmierci patriarchy Babilonu Rafaela I Bidawida w lipcu 2003 roku nie wybrał w wyznaczonym przez prawo czasie nowego patriarchy, wówczas papież zwołał w grudniu tegoż roku kolejny synod do Rzymu, który tym razem dokonał wyboru nowego patriarchy[131]. W ten sposób Jan Paweł II w praktyce dokonał interpretacji tego przepisu prawnego, pokazując, iż wcale nie musi on oznaczać nominowania patriarchy wschodniego przez biskupa Rzymu.

KKKW zachowuje także precedencję czterech starożytnych patriarchatów wschodnich, które na mocy soborów powszechnych pierwszego tysiąclecia weszły w skład pentarchii. Prawodawstwo to podkreśla również, iż patriarchowie wschodni są sobie równi, a precedencja między nimi ma jedynie charakter honorowy. Przepisy regulują także precedencję dotyczącą patriarchów wschodnich, nie wchodzących w skład pentarchii oraz patriarchów wschodnich, posiadających jeden i ten sam ten sam tytuł. KKKW określa także precedencję patriarchy wschodniego w świątyni, której on jest zwierzchnikiem oraz patriarchy wschodniego, który aktualnie uzyskuje godność patriarchalną[132]. Przy tej jednak okazji ani razu nie jest wzmiankowany biskup Rzymu, nawet wtedy, gdy jest mowa o czterech starożytnych stolicach wschodnich, wchodzących w skład pentarchii. O jego nadrzędnej pozycji w stosunku do patriarchów wschodnich w sposób pośredni traktuje KKKW w oddzielnym kanonie: Patriarchowie Kościołów wschodnich na całym świecie mają pierwszeństwo przed wszystkimi Bskupami jakiegokolwiek stopnia, z zachowaniem norm specjalnych dotyczących pierwszeństwa, ustanowionych przez Biskupa Rzymskiego[133]. A zatem, wydaje się, iż również w KKKW biskup Rzymu postrzegany jest wyłącznie jako najwyższy prawodawca, zastępca Chrystusa, głowa Kolegium biskupów i pasterz całego Kościoła[134], a nigdzie nie jest on potraktowany jako patriarcha Zachodu. Być może wynikało to z obawy, iż umieszczenie biskupa Rzymu wśród patriarchów w jakimkolwiek kontekście mogłoby, przynajmniej w sposób pośredni, podważyć jego najwyższą władzę w Kościele, wynikającą z prawa Bożego[135].

Z kolei sam papież Jan Paweł II, już po wejściu w życie prawodawstwa zawartego w KKKW, w ekumenicznej encyklice Ut unum sint (1995) odważnie podjął zagadnienie posługi biskupa Rzymu w Kościele, prosząc wszystkich chrześcijan, aby papież znalazł taką formę sprawowania prymatu, która nie odrzucając bynajmniej istotnych elementów tej misji, byłaby otwarta na nową sytuację[136]. Również w przemówieniu do katolickich patriarchów wschodnich w 1998 roku prosił ich, aby pomogli mu oni w refleksji nad jego posługiwaniem dla jedności Kościoła: To właśnie wam w pierwszym rzędzie przypada w udziale poszukiwanie (...) najbardziej odpowiednich form, aby to posługiwanie mogło urzeczywistniać służbę miłości przez wszystkich uznaną. Proszę was, abyście okazali tę pomoc Papieżowi. (...) Wasza współpraca z Papieżem i między wami samymi będzie mogła ukazać Kościołom prawosławnym, że tradycja „synenergii” (współdziałania) między Rzymem i Patriarchami została podtrzymana, jakkolwiek ograniczona i zraniona[137].

Natomiast w niecały rok po rozpoczęciu się pontyfikatu papieża Bendedykta XVI komunikat PRPJCh opublikowany w związku z usunięciem tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 oznajmia, iż opuszczenie tytułu „Patriarcha Zachodu” nic nie ujmuje tak uroczyście deklarowanemu przez Sobór Watykański II uznaniu dla starożytnych Kościołów patriarchalnych („Lumen Gentium”, 23). Tym bardziej nie ma mowy o tym, aby zniesienie go oznaczało nowe rewindykacje[138]. A zatem, na podstawie tego stwierdzenia Stolica Apostolska zapewnia, iż pomimo usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z oficjalnych tytułów papieskich, zachowuje dotychczasowe status quo we wzajemnych relacjach między Rzymem a patriarchatami wschodnimi.

3. Patriarcha Zachodu: niejasny i przestarzały tytuł?

W uzasadnieniu usunięcia tytułu patriarchy Zachodniego z Rocznika Papieskiego 2006 PRPJCh napisała m.in., iż tytuł „Patriarcha Zachodu”, od początku niejasny, w ciągu dziejów stał się przestarzały i w praktyce nie nadający się już do użytku. Jak się wydaje, nie ma więc sensu nalegać na dalsze jego używanie. Tym bardziej, że wraz z Soborem Watykańskim II Kościół katolicki znalazł porządek kanoniczny, odpowiadający potrzebom dnia dzisiejszego, w postaci Konferencji Episkopatów oraz w ich zgromadzeniach międzynarodowych[139]. W kontekście tych słów wydaje się jednak, iż należałoby przeprowadzić głębszą refleksję dotyczącą samego tytułu patriarchy Zachodu w świetle obecnie obowiązującego prawodawstwa Kościoła katolickiego i komunikatu PRPJCh, a także wskazać na niejasność pojęcia Zachodu w tymże tytule. Dopiero po przybliżeniu tych kwestii w sposób bardziej klarowny i rzetelny będzie można przedstawić ewentualne konsekwencje eklezjologiczno-ekumeniczne, zarówno pozytywne, jak i negatywne, związane z usunięciem tytułu patriarchy Zachodu z tytułów papieskich.

3.1. Biskup Rzymu jako patriarcha Zachodu z punktu widzenia KPK i KKKW oraz komunikatu PRPJCh

W niniejszej refleksji nad zagadnieniem dotyczącym biskupa Rzymu jako patriarchy Zachodu w świetle współczesnego prawodwawstwa Kościoła katolickiego wyłaniają się niejako trzy zasadnicze kwestie, które zostaną poniżej poruszone. Pierwsza z nich koncentruje się na biskupie Rzymu jako patriarsze na podstawie współczesnego prawodawstwa Kościoła katolickiego. Kolejna traktuje o biskupie Rzymu i patriarchach wschodnich w świetle KKKW. Ostatnia natomiast stanowi swego rodzaju konfrontację między współczesnym prawodawstwem Kościoła katolickiego a stanowiskiem PRPJCh dotyczącym usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z tytułów papieskich.

3.1.1. Biskup Rzymu jako patriarcha w KPK i KKKW

Kodeks Prawa Kanonicznego[140], promulgowany w 1983 roku, obowiązujący wyłącznie w Kościele łacińskim[141] w sposób dosyć lakoniczny wyjaśnia rozumienie tytułu patriarchy w tymże Kościele: Oprócz prerogatywy honoru, tytuł patriarchy i prymasa nie daje w Kościele łacińskim żadnej władzy rządzenia, chyba że o niektórych z przywileju apostolskiego lub zatwierdzonego zwyczaju co innego wiadomo[142]. To sformułowanie potwierdza zatem czysto honorowe znaczenie łacińskich patriarchatów, które właściwie w dużej mierze już takim było od czasu ich powstawania. Jak już to było wyżej opisane, w ramach przedstawienia zarysu historycznego tworzenia się patriarchatów,niemal wszystkie łacińskie patriarchaty ustanawiane były w drugim tysiącleciu chrześcijaństwa przez papieża[143]. A zatem, sama natura tych patriarchatów jest inna od tej, którą posiadają patriarchaty wschodnie.

Z drugiej strony, zastanawiające jest, zwłaszcza z punktu widzenia wschodnich kanonistów katolickich, iż w wyżej przytoczonej treści kanonu, traktującej o patriarchach Kościoła łacińskiego, nie ma mowy o biskupie Rzymu[144]. Stąd też wydaje się, że samo sformułowanie tego kanonu, przede wszystkim z punktu widzenia katolickich Kościołów wschodnich, nie jest jednoznaczne. Jean Werchmeister uważa na przykład, iż kanon ten odnosi się do wszystkich łacińskich patriarchtów z wyjątkiem Rzymu[145]. Inni kanoniści, tacy jak Estanislao Olivares d’Angelo czy Luigi Chiapetta, w kontekście tego kanonu milczą na temat Rzymu, koncentrując swoją uwagę na innych łacińskich patriarchatach[146]. Z kolei monsignor Pio Vito Pinto stwierdza, iż ów kanon traktuje jedynie ogólnie o łacińskim prawodawstwie dotyczącym patriarchów bez uwzględnienia ich kompetencji na poziomie Kościoła lokalnego[147].

Znamienny jest także fakt, iż zarówno w KPK, jak i w KKKW, kiedy wymieniane są różne tytuły biskupa Rzymu, to wśród nich brak tytułu „patriarcha”[148]. Co więcej, tytuł patriarchy Zachodu nie pojawia się ani razu w obydwu kodeksach[149].Czy ów fakt miałby oznaczać, iż biskup Rzymu nie jest postrzegany jako patriarcha Zachodu od dłuższego czasu, przynajmniej od promulgowania obydwu kodeksów prawa kanonicznego, obowiązujących w Kościele katolickim? Aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie, trzeba będzie odnieść się do treści niektórych przynajmniej, innych niż wyżej wspomniany, kanonów zawartych w KKKW, a także do niektórych komentarzy kanonistów.

3.1.2. Urząd biskupa Rzymu i patriarchów wschodnich w świetle KKKW

W KKKW częstokroć używane jest pojęcie Kościoła sui iuris, określone w nim jako wspólnota chrześcijan powiązana hierarchią według prawa, którą jako „sui iuris” wyraźnie lub milcząco uznała najwyższa władza[150] Kościoła[151]. W praktyce mowa jest tutaj o Kościołach katolickich, które posiadają swój określony status jurydyczny oraz swoją duchową, teologiczną i liturgiczną tradycję. Nie chodzi tu zatem o obrządek, który KKKW definiuje jakodziedzictwo liturgiczne, teologiczne, duchowe i dyscyplinarne, wyodrębnione przez kulturę i okoliczności historyczne narodów, wyrażającym sposób przeżywania wiary, właściwy dla każdego Kościoła sui iuris. Obrządkami, o których jest mowa w Kodeksie, o ile nie stwierdzi się czego innego, są te, które pochodzą z tradycji aleksandryjskiej, antiocheńskiej, ormiańskiej, chaldejskiej i konstantynopolitańskiej[152].

A zatem, Kościoły sui iuris to inaczej Kościoły autonomiczne, będące zależne od najwyższej władzy Kościoła katolickiego. Zwykle przyjmuje się, iż obecnie w Kościele katolickim istnieją 22 Kościoły sui iuris: 21 katolickich Kościołów wschodnich i Kościół łaciński[153]. Status wschodnich Kościołów sui iuris zależy od tego, kto stoi na czele danego Kościoła sui iuris. Stąd wyróżnia się Kościoły sui iuris patriarchalne, arcybiskupie większe (archiepiscopales maiores), metropolitalne oraz inne. W Kościele patriarchalnym wybrany przez synod biskupów patriarcha prosi papieża o znak wspólnoty kościelnej (communio ecclesiatica)[154], o czym już była szerzej mowa. Z kolei wybór arcybiskupa większego wymaga zatwierdzenia przez biskupa Rzymu[155]. W przypadku Kościoła metropolitalnego rada hierarchów proponuje przynajmniej trzech kandydatów, a papież sam mianuje metropolitę[156]. Natomiast w pozostałych Kościołach sui iuris zwierzchnik wyznaczany jest w sposób bezpośredni przez biskupa Rzymu[157]. A zatem, spośród tych Kościołów wschodnich sui iuris największą autonomią cieszą się te, którym przewodzą patriarchowie i arcybiskupi więksi. Ci ostatni bowiem z prawnego punktu widzenia różnią się od patriarchów jedynie sposobem wyboru i ustępują im w precedencji[158]; w pozostałych sprawach posiadają te same prawa i obowiązki, chyba że co innego prawo wspólne wyraźnie zastrzega albo wynika to z natury rzeczy[159]. Stąd też Kościoły arcybiskupie większe sui iuris częstokroć nazywane są Kościołami o statusie quasi-patriarchalnym[160].

Patriarchowie i arcybiskupi więksi posiadają władzę zwyczajną i własną na ustanowionym kanonicznie terytorium względem swoich duchownych i wiernych[161]. Mogą oni zatem wydawać dla swoich wiernych dekrety, pouczenia i encykliki[162]. Jednak zgodnie z tradycją pochodzącą z pierwszego tysiąclecia, w poważnych kwestiach hierarchowie ci winni wysłuchać zdania swego stałego synodu[163], synodu biskupów Kościoła patriarchalnego lub zgromadzenia patriarchanego[164], a niejednokrotnie uzyskać jego zgodę dla podjęcia decyzji. I tak, mogą oni na przykład dla poważnej przyczyny, za zgodą synodu biskupów Kościoła patriarchalnego i po konsultacji ze Stolicą Apostolską erygować i znosić metropolie i eparchie[165], a także zmieniać ich granice[166]. Mają prawo za zgodą tegoż synodu dla ważnej przyczyny przenosić biskupów na inne stolice oraz przydzielać biskupów-koadiutorów lub biskupów pomocniczych biskupowi eparchialnemu[167]. Również w granicach swojego terytorium wraz ze swoim synodem biskupów Kościoła sui iuris dokonują oni wyboru nowych biskupów[168]. Posiadają oni także, wraz z tymże synodem, uprawnienia dotyczące usuwania duchownych ze stanu duchownego, jednak bez prawa dyspensowania z celibatu[169]. Patriarchowie i arcybiskupi więksi za zgodą swego synodu i przy aprobacie biskupa Rzymu mogą zawierać umowy z władzą świecką, które nie stoją w sprzeczności z prawem ustanowionym przez Stolicę Apostolską[170]. A zatem, już na podstawie przytoczonych tutaj przykładów, można zauważyć, iż niektóre przynajmniej prawa przysługujące patriarchom i arcybiskupom większym, działającym wraz ze swoim synodem biskupów Kościoła sui iuris na swoim terytorium, wobec sobie podległych duchownych i wiernych, podobne są do tych, które przysługują w Kościele łacińskim jedynie biskupowi Rzymu.

Jednak według współczesnego prawodawstwa Kościoła katolickiego tego rodzaju uprawnienia przysługują papieżowi nie tylko w stosunku do Kościoła łacińskiego, ale także w stosunku do wschodnich Kościołów sui iuris, które nie są zorganizowane w metropolie[171]. Podobnie rzecz ma się z Kościołami metropolitalnymi sui iuris, choć te w porównaniu z pierwszymi cieszą się już większą autonomią[172]. Jednak i w Kościołach metropolitalnych metropolita mianowany jest bezpośrednio przez biskupa Rzymu[173]. Ponadto nowo mianowany metropolita w terminie trzech miesięcy liczonych od święceń biskupich albo, jeśli już był Biskupem, od intronizacji, zobowiązany jest poprosić Biskupa Rzymskiego o paliusz, który jest znakiem władzy metropolitalnej i pełnej jedności Kościoła metropolitalnego sui iuris z Biskupem Rzymskim[174]. A zatem, w praktyce w Kościołach sui iuris nie będących patriarchalnymi i arcybiskupimi większymi, biskup Rzymu spełnia funkcję patriarchy. Jego władza zdaje się dotyczyć również świętego myronu, czyli oleju używanego do udzielania sakramentu chryzmacji (bierzmowania), które może być sporządzane jedynie przez biskupa z zachowaniem prawa partykularnego, zgodnie z którym władza ta zastrzeżona jest Patriarsze[175].

Na podstawie powyższych sformułowań, zawartych w KKKW, można zatem wyciągnąć wniosek, iż biskup Rzymu nie spełnia urzędu patriarchalnego wyłącznie w stosunku do Kościoła łacińskiego, ale także w stosunku do wschodnich Kościołów sui iuris, nie zorganizowanych w patriarchaty i arcybiskupstwa większe. A to oznacza, iż sam tytuł patriarchy Zachodu, do niedawna jeszcze przysługujący biskupowi Rzymu, w tym kontekście istotnie może być postrzegany jako problematyczny. Zasadnicza trudność związana z tym tytułem zdaje się jednak dotyczyć bardziej pojęcia „Zachód” w nim zawartego niż samego słowa „patriarcha”. Z drugiej strony współczesne prawodawstwo Kościoła katolickiego unika nazywania biskupa Rzymu patriarchą, choć właściwie, jeśli nie de iure, to przynajmniej de facto, urząd ten sprawuje on wobec Kościoła łacińskiego i niektórych wschodnich Kościołów sui iuris. Byłoby to wręcz zgodne ze sformułowaniem komunikatu PRPJCh: Nie posługując się tytułem „Patriarcha Zachodu”, IV Sobór Konstantynopolski (869-870), IV Sobór Laterański (1215) i Sobór Florencki (1439) wymieniały Papieża jako pierwszego z pięciu ówczesnych Patriarchów[176].

Co więcej, w świetle obecnie obowiązującego prawodawstwa w Kościele katolickim, można wręcz pokusić się o stwierdzenie, iż paradoksalnie rola biskupa Rzymu jako patriarchy została bardziej uwidoczniona dzięki przepisom prawnym zawartym w KKKW niż w KPK. To bowiem Kościoły wschodnie, wierne swojej tradycji, znacznie większą uwagę przywiązują do urzędu patriarchy, który nie ma u nich jedynie znaczenia honorowego, ponieważ związany jest z realną i odpowiedzialną władzą w Kościele. Przypomina o tym wyraźnie KKKW, nawiązując do Dekretu o katolickich Kościołach wschodnich Soboru Watykańskiego II: (...) Szczególną czcią powinni być otoczeni Patriarchowie Kościołów wschodnich, którzy przewodzą swoim Kościołom jako ojciec i głowa (tamquam pater et caput)[177]. Słowa te można by równie dobrze zastosować do posługi biskupa Rzymu jako patriarchy Zachodu, któremu na podstawie tego ostatniego tytułu powierzone zostało zarzadzanie w Kosciele łacińskim. Podobnie rzecz ma sięz definicją patriarchy, zamieszczoną w kan. 56. KKKW[178]. Z drugiej strony na podstawie lektury KKKW wynika w wyraźny sposób, iż urząd biskupa Rzymu zawiera w sobie wszystkie prerogatywy, którymi cieszą się patriarchowie wschodni, a prócz tych prerogatyw, posiada on ponadto takie, których nie ma żaden inny biskup katolicki na świecie.

Nietrudno zatem zauważyć, iż z punktu widzenia prawodawstwa Kościoła łacińskiego biskupowi Rzymu właściwie niepotrzebny jest tytuł patriarchy, ani też nie są mu potrzebne żadne prerogatywy związane z urzędem patriarszym, tak rozumianym, jak go pojmują Kościoły wschodnie. Być może, iż w dużej mierze wynika to wręcz ze swego rodzaju fuzji. Polega ona na tym, iż w wyniku wielowiekowego procesu historycznego urząd biskupa Rzymu jako patriarchy w Kościele łacińskim został wchłonięty przez urząd biskupa Rzymu jako Zastępcy Chrystusa, Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego i Pasterza całego Kościoła na ziemi. Stąd też nawet współcześnie w Kościele rzymskokatolickim rzadko dokonuje się rozróżnienia obydwu tych urzędów. W Kościele łacińskim bowiem zwykle nie rozgranicza się ściśle władzy biskupa Rzymu na tę, która wynika z prawa Bożego od tej, która przysługuje mu jedynie z prawa kościelnego. O ile ta pierwsza stanowi przedmiot dogmatu o prymacie i nieomylności biskupa Rzymu, o tyle druga wynika z dyscypliny kościelnej, która w ciągu wieków podlegała modyfikacjom, czego przykładem może być choćby wyżej przedstawiony zarys historyczny wzajemnych relacji Rzymu i wschodnich patriarchatów. Natomiast w katolickich Kościołach wschodnich bardziej wyraziście rozróżnia się te kompetencje biskupa Rzymu, na co w pewnej mierze wskazuje także treść KKKW.

3.1.3. Współczesne prawodawstwo Kościoła katolickiego a oficjalna argumentacja usunięcia tytułu patriarchy Zachodu

Czytając komunikat PRPJCh traktujący o usunięciu tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006, można odnieść wrażenie, iż niektóre przynajmniej sformułowania w nim zawarte wprost wpisują się w rozumienie tytułu patriarchy zgodne z duchem KPK, a zwłaszcza wyżej już zacytowanego i pokrótce omówionego kan. 438., dotyczącego patriarchów. W krótkim tekście tego komunikatu siedem razy jest bowiem użyte słowo „tytuł” w odniesieniu do patriarchy Zachodu, dwa razy w odniesieniu do papieża i jeden raz ogólnie w stosunku do patriarchy[179]. Natomiast ani razu w tymże komunikacie nie ma na przykład mowy o instytucji, urzędzie czy funkcji patriarchy. Co więcej, komunikat ten w ogóle wprost nie odwołuje się do roli i znaczenia patriarchy w takim rozumieniu, jak go pojmuje tradycja Kościołów wschodnich. Przyjmując taki tok rozumowania, faktycznie papieski tytuł patriarchy Zachodu ma jedynie znaczenie honorowe. Wówczas jednak, pod znakiem zapytania stawia się także sens używania tytułu prymasa Italii, który zgodnie z kan. 438. KPK również ma z zasady jedynie prerogatywy honoru. A zatem, w tym kluczu myślowym następnym tytułem, który nie będzie już potrzebny biskupowi Rzymu, byłby właśnie tytuł „prymas Italii”.

Ponadto na poparcie tezy, iż komunikat PRPJCh pojmuje tytuł patriarchy Zachodu jedynie z punktu widzenia Kościoła łacińskiego, mogą posłużyć następujące słowa tego komunikatu: W konsekwencji tytuł „Patriarcha Zachodu”, od początku niejasny, w ciągu dziejów stał się przestarzały i w praktyce nie nadający się już do użytku. Jak się wydaje, nie ma więc sensu nalegać na dalsze jego używanie[180]. Wydaje się, iż Autorzy komunikatu w tym miejscu odnoszą się do tego tytułu jedynie w sensie samej nazwy, a nie instytucji czy urzędu patriarchalnego, któryz historycznego punktu widzenia w odniesieniu do biskupa Rzymu jest dosyć jasno sprecyzowany. W przeciwnym razie Autorzy komentarza musieliby podważyć prawodawstwo Kościoła pierwszego tysiąclecia, nadające szczególne prerogatywy Stolicy rzymskiej i stawiające ją na czele patriarchatów, które znajdowały się w granicach Imperium rzymskiego. Również z punktu widzenia współczesnego prawodawstwa Kościoła katolickiego, zwłaszcza wschodniego, nie wynika, iż urząd biskupa Rzymu jako patriarchy miałby być już przestarzały i tym samym nie nadający się już do użytku. A z tego wynika, iż również obecnie nazywanie biskupa Rzymu patriarchą ma sens oraz nie ma żadnej na tyle poważnej przyczyny, która uzasadniałaby zarzucenie stosowania tego tytułu wobec papieża.

W kolejnych słowach omawianego komunikatu Autorzy uzasadniają, dlaczego nie ma sensu naleganie na dalsze używanie tytułu patriarchy Zachodu w odniesieniu do biskupa Rzymu: Tym bardziej, że wraz z Soborem Watykańskim II Kościół katolicki znalazł porządek kanoniczny, odpowiadający potrzebom dnia dzisiejszego, w postaci Konferencji Episkopatów oraz w ich zgromadzeniach międzynarodowych[181]. Czytając jednak to uzasadnienie, należałoby jednak zwrócić uwagę na fakt, iż instytucja konferencji episkopatu jest typowa jedynie dla Kościoła łacińskiego[182], a pojęcie „zgromadzenia międzynarodowe” jest bardzo ogólne. Z drugiej strony z kontekstu powyższej treści komunikatu wynika, iż pojęcie zgromadzeń międzynarodowych należy tutaj rozumieć w kategoriach porządku kanonicznego. Wówczas z punktu widzenia KPK do zgromadzeń międzynarodowych ustanowionych po Soborze Watykańskim II w pierwszym rzędzie należałby synod biskupów[183]. W drugiej kolejności mógłby to być ewentualnie synod partykularny, gdyby obejmował więcej niż jeden kraj[184]. Według norm KKKW do zgromadzeń międzynarodowych w pierwszym rzędzie można by zaliczyć zgromadzenia hierarchów wielu Kościołów sui iuris[185]. Natomiast synod biskupów Kościoła patriarchalnego[186] trudno byłoby uznać za zgromadzenie międzynarodowe, ponieważ wschodnie Kościoły sui iuris ze swej natury są Kościołami narodowymi. Ponadto umieszczenie pojęcia „zgromadzenia narodowe” w parze z pojęciem konferencji episkopatów sugeruje, iż to pierwsze pojęcie należy raczej rozumieć w kategoriach prawnych zawartych w KPK. Poza tym, o ile synod biskupów zbiera się w określonych terminach (statutis temporibus), a konferencja episkopatu jest stałą instytucją (institutum permanens), o tyle zgromadzenia hierarchów wielu Kosciołów sui iuris zbiera się tam, gdzie według osądu Stolicy Apostolskiej wydaje się to pożyteczne[187]. A zatem, w świetle wyżej przytoczonych norm KPK i KKKW argumentacja zniesienia tytułu patriarchy Zachodu prowadzona w komunikacie PRPJCh odwołuje się przede wszystkim do prawodawstwa i dyscypliny Kościoła łacińskiego. A to wręcz prowadzi do wniosku, iż w powyższym sformułowaniu pojęcie „Kościół katolicki” zostało zawężone do Kościoła łacińskiego.

Z punktu widzenia tradycji Kościoła łacińskiego, w którym pojęcie patriarchy Zachodu postrzegane jest przede wszystkim jako tytuł, można by jeszcze argumentować jego zniesienie w ten sposób, iż zawiera się ono przecież w samym pojęciu „papież”. To bowiem pojęcie powszechnie używane jest, nawet przez niechrześcijan, tylko i wyłącznie w stosunku do biskupa Rzymu. Stąd też mogłoby się wydawać, iż w ten sposób można by argumentować usunięcie tytułu patriarchy Zachodu również chrześcijanom tradycji wschodniej. Tego jednak rodzaju argumentacja byłaby bardzo złudna w odniesieniu do Kościołów wschodnich, w których również istnieją patriarchowie, cieszący się tytułem papieża. Obecnie bowiem oprócz biskupa Rzymu tytuł papieża przysługuje dwóm hierarchom, nie będącym w jedności ze Stolicą Apostolską: koptyjskiemu patriarsze Stolicy św. Marka i prawosławnemu patriarsze Aleksandrii[188]. W tradycji Kościołów wschodnich tytuł papieża stoi bowiem obok tytułu patriarchy. W tym miejscu należy jednak podreślić, iż argumentacją dotyczącą łączenia tytułu patriarchy i papieża w żadnym razie nie posłużyli się Autorzy komunikatu PRPJCh. Wskazali oni natomiast jeszcze na inny problem związany z tytułem patriarchy Zachodu. Problem ten dotyczy niejasności samego pojęcia Zachodu w tym tytule. Dlatego poniżej więcej miejsca będzie poświęcone temu zagadnieniu.

3.2. Niejasność pojęcia „Zachód” w usuniętym tytule papieskim

PRPJCh w swoim uzasadnieniu usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006, wiele miejsca poświęca problemowi dotyczącemu samej niejasności słowa „Zachód”, a także relacji tego tytułu do terytorium kanonicznego. W swoim wywodzie najpierw odwołuje się do prawodawstwa pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa: Nie siląc się na rozważenie złożonej kwestii historycznej tytułu patriarchy we wszystkich jej aspektach, z historycznego punktu widzenia stwierdzić można, że dawni Patriarchowie Wschodu, ustanowieni przez Sobory w Konstantynopolu (381) i w Chalcedonie (451) związani byli z dość wyraźnie określonym obszarem, podczas gdy terytorium Stolicy Biskupa Rzymu pozostawało nieokreślone[189]. Następnie stwierdza, iż obecnie znaczenie terminu „Zachód” przywołuje kontekst kulturowy, który nie odnosi się jedynie do zachodniej Europy, lecz obejmuje także obszar od Stanów Zjednoczonych aż po Australię i Nową Zelandię, różniąc się w ten sposób od innych kontekstów kulturowych. Oczywiście takie znaczenie terminu „Zachód” nie ma na celu określenia obszaru kościelnego, ani nie może być stosowane jako definicja terytorium patriarchalnego. Jeżeli zamierza się nadać terminowi „Zachód” znaczenie, które można by zastosować do języka prawa kościelnego, można by je rozumieć jedynie w odniesieniu do Kościoła łacińskiego. Tytuł „Patriarcha Zachodu” opisywałby więc szczególną relację Biskupa Rzymu z tym ostatnim i mógłby odnosić się do szczególnej jurysdykcji Biskupa Rzymu nad Kościołem łacińskim[190].

Istotnie, ani w przeszłości, ani współcześnie prawodawstwo kościelne nie określiło terytorium kanonicznego biskupa Rzymu, o czym już była szerzej mowa przy omawianiu tworzenia się instytucji patriarchalnych w granicach Imperium rzymskiego oraz patriarchatów w Kościele łacińskim. Terytorium kanoniczne związane jest bowiem jedynie z patriarchatami wschodnimi, co potwierdza również KKKW[191]. Stąd też, zgodnie z normami KKKW, kandydat na biskupa stolicy znajdującej się poza granicami terytorium kanonicznego Kościoła patriarchalnego, jest nominowany przez biskupa Rzymu spośród grona przynajmniej trzech kandydatów, wybranych przez synod biskupów tego Kościoła[192]. Dlatego też w kontekściehistoryczno-prawnym należy przyjąć, iż kanoniczne terytorium Kościoła łacińskiego to cały świat[193] i zajmuje on nawet te terytoria, które należą do patriarchatów wschodnich. Jean-Marie Tillard OP wprost stwierdza, iż ów fakt stanowi „zderzenie się” (télescopage) funkcji biskupa Rzymu jako patriarchy Zachodu z jego posługą prymatu w Kościele powszechnym[194].

Jeżeli biskup Rzymu jest patriarchą Zachodu, to Kościół łaciński zorganizowany jest w jeden patriarchat łaciński w takim sensie, jak go rozumie tradycja wschodnia. Na korzyść tego twierdzenia przemawiać może współczesne prawodawstwo Kościoła katolickiego, co zostało wyżej zaznaczone. Natomiast John D. Faris, zauważa, iż KPK jest jednocześnie prawem wspólnym i partykularnym Kościoła autonomicznego. Stąd też, kompetencje, które posiadają konferencje episkopatu nie wypływają z kanonicznej autonomii Kościoła czy terytorium, ale są to przyzwolenia dane przez KPK konferencjom dotyczące specjalnych spraw. Z kolei KKKW jest wspólnym prawodawstwem dla wszystkich katolickich Kościołów wschodnich. Dlatego po promulgacji KKKW każdy Kościół autonomiczny dopełnia wspólne prawodawstwo o te kwestie, które przynależą do prawa partykularnego[195].

Należy także zauważyć, iż papież oprócz usuniętego tytułu patriarchy Zachodu cieszy się także innymi tytułami, które odnoszą się do jego kompetencji nad określonym terytorium: biskup Rzymu, prymas Italii i arcybiskup metropolita rzymskiej prowincji kościelnej[196]. Te jednak tytuły nie budzą wątpliwości co do swojej jednoznaczności. Natomiast tytuł patriarchy Zachodu zdaje się nie już nie posiadać tej jednoznaczności, ponieważ – jak to zaznacza komunikat PRPJCh – znaczenie terminu „Zachód” nie ma na celu określenia obszaru kościelnego, ani nie może być stosowane jako definicja terytorium patriarchalnego[197]. Z drugiej strony Autorzy komunikatu kontynuują tę myśl w następujący sposób: Jeżeli zamierza się nadać terminowi „Zachód” znaczenie, które można by zastosować do języka prawa kościelnego, można by je rozumieć jedynie w odniesieniu do Kościoła łacińskiego. Tytuł „Patriarcha Zachodu” opisywałby więc szczególną relację Biskupa Rzymu z tym ostatnim i mógłby odnosić się do szczególnej jurysdykcji Biskupa Rzymu nad Kościołem łacińskim[198]. W tej jednak wypowiedzi Autorzy komunikatu używają trybu przypuszczającego.

W kontekście powyższego sformułowania zawartego w komunikacie PRPJCh wydaje się, iż warto przyjrzeć się innym tytułom, którymi cieszą się wschodni patriarchowie nie będący w pełnej jedności z Rzymem, a które mogą wzbudzać podobne wątpliwości. Od 498 roku zwierzchnikowi Kościoła wschodniosyryjskiego przysługuje tytuł patriarcha Wschodu[199]. Tytuł ten używany jest także obecnie w stosunku do patriarchy Asyryjskiego Kościoła Wschodu oraz Starożytnego Apostolskiego i Katolickiego Kościoła Wschodu.Jednak patriarcha Asyryjskiego Kościoła Wschodu rezyduje na stałe w Morton Grove, w stanie Illinois (USA) [200]. Powstaje zatem pytanie, jak jego obecna siedziba ma się do jego tytułu? Czy komunikat PRPJCh w jego przypadku nie mógłby być odczytany jako apel o rewizję tytułu, którym się cieszy?

Podobne niejasności dotyczą prawosławnego patriarchatu ekumenicznego Konstantynopola. Jego terytorium kanoniczne obejmuje Turcję oraz niektóre terytoria w Grecji (np. Athos, Kreta). Sprawuje on także opiekę nad wiernymi prawosławnymi w tych krajach, które nie leżą w granicach innych prawosławnych Kościołów autokefalicznych. Obecnie większość wiernych tego patriarchatu mieszka na stałe w Ameryce Północnej[201]. Z drugiej strony również inne Kościoły autokefaliczne (zwłaszcza Rosyjski Kościół Prawosławny i Rumuński Kościół Prawosławny) organizują swoje struktury kościelne dla swoich wiernych poza granicami swojego terytorium kanonicznego, co niejednokrotnie prowadzi do konfliktów między patriarchatem Konstantynopola a tymi Kościołami autokefalicznymi[202]. A zatem, problem terytorium kanonicznego dotyczy także samego Kościoła prawosławnego, a także starożytnych Kościołów wschodnich. Przyczyną tego problemu w pierwszym rzędzie stała się emigracja. Jak pisze Aristeides Papadakis o emigracji parwosławnych chrześcijan, jej skutkiem była zdecydowana zmiana tradycyjnych granic prawosławia. Miliony prawosławnych przestało być „wschodnimi” chrześcijanami, gdyż obecnie żyją na stałe w krajach zachodnich[203]. Drugą przyczyną prowadzącą do konfliktów na tle terytoriów kanonicznych stała się misyjna działalność poszczególnych Kościołów autokefalicznych[204].

O skali problemu może świadczyć stwierdzenie zawarte w opinii biskupów Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego w sprawie autokefalii, autonomii, diaspory i dyptychów na temat prawosławia w Ameryce: Problem autokefalii na kontynencie amerykańskim jest obecnie bardzo złożony i trudny do rozwiązania w oparciu o kanony cerkiewne, wywołujące wątpliwości i różne opinie w nowych warunkach życia Kościoła. Każdy Kościół, mający swoją diasporę na tym kontynencie może udzielić jej autonomii lub autokefalii (na przykład najliczniejsza diaspora grecka), podobnie jak uczynił to Kościół rosyjski. Jednak za wcześnie jest mówić o jedności Prawosławia w jednym Kościele amerykańskim, co może nastąpić dopiero w przyszłości. Początek takiego zjednoczenia powinien dać Kościół grecki, jako największy i najsilniejszy[205]. Myśl tę polscy hierarchowie prawosławni konkludują w ten sposób: Trudno jest powiedzieć, jak ułoży się życie Prawosławia na Zachodzie. Możemy jednak z wiarą zaznaczyć, że sam Pan urządzi życie Prawosławia. O tym, czy będzie to autokefalia Zachodnio-Europejska, Północno-Amerykańska, Południowo-Amerykańska czy też Australijska, wie jedynie Pan, Założyciel i Budowniczy swego Kościoła. My zaś powinniśmy kierować się miłością jeden ku drugiemu, starając się zachować jedność ducha w związku miłości[206].

W tym kontekście niejasność tytułu patriarchy Zachodu, którą podkreśla komunikat PRPJCh, wręcz każe podjąć rzetelną refleksję nad tytulaturą stosowaną wobec zwierzchników Kościołów wschodnich i w ogóle wszystkich Kościołów chrześcijańskich. Czyż nie trzeba by dokonać rewizji tych tytułów, aby odpowiadały one czasom współczesnym? Wiele z nich zdaje się być wręcz ekstrawaganckimi i zbędnymi w dobie współczesnej[207]. Z drugiej strony, usunięcie tytułu patriarchy Zachodu spośród tytułów biskupa Rzymu już teraz może wzbudzać zarówno pozytywne, jak i negatywne reakcje.

4. Możliwe konsekwencje wynikające z usunięcia tytułu patriarchy Zachodu

Po przedstawieniu konktekstu historycznego tworzenia się patriarchatów, ukazania wzajemych relacji Rzymu i patriarchatów wschodnich oraz omówienia niejasności związanych z tytułem patriarchy Zachodu, można wreszcie przejść do wskazania możliwych konsekwencji eklezjologiczo-ekumenicznych usunięcia tego tytułu z listy oficjalnych tytułów przysługujących biskupowi Rzymu. Co prawda, w odniesieniu do tego zagadnienia pojawiły się już pojedyncze komentarze, zarówno negatywne, jak i pozytywne. Z drugiej strony, ze względu na nowość tego problemu za wcześnie jeszcze byłoby mówić o realnych i poważnych jego konsekwencjach, mogących się urzeczywistnić w najbliższym czasie. Stąd też nakreślone w niniejszej refleksji ewentualne konsekwencje eklezjologiczno-ekumeniczne w dużej mierze mają nadal charakter hipotetyczny. W tym kontekście wskazane będzie, z czyjej strony należy raczej spodziewać się reakcji pozytywnej, a z której negatywnej.

O możliwych konsekwencjach przynajmniej w jakiejś części traktują także pierwsze komentarze teologiczno-kanoniczne opublikowane po usunięciu tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006. Spośród tych oficjalnych komentarzy jako punkt odniesienia w niniejszej refleksji posłużą dwa: biskupa wiedeńskiego i całej AustriiHilariona (Ałfiejewa), przedstawiciela Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego przy europejskich organizacjach międzynarodowych oraz ks. Mychajła Dymyda z Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, dyrektora Instytutu Prawa Kościelnego na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie. Ponieważ krytyczna opinia bpa Hilariona wyprzedza chronologicznie optymistyczną opinię ks. Dymyda, dlatego też najpierw przedstawione zostaną wskazane ewentualne, negatywne konsekwencje wykreślenia tytułupatriarchy Zachodu z oficjalnej tytulatury biskupa Rzymu.

4.1. Możliwe negatywne konsekwencje usunięcia tytułu patriarchy Zachodu

Negatywnych reakcji na usunięcie tytułu patriarchy Zachodu z oficjalnej listy tytułów biskupa Rzymu należy spodziewać się w pierwszym rzędzie ze strony Kościoła prawosławnego, a także – choć być może w nieco mniejszym stopniu – starożytnych Kościołów wschodnich. Rezygnacja z tego tytułu może także stać się przedmiotem krytyki wśród przedstawicieli katolickich Kościołów wschodnich, a w najlepszym razie może ich wprowadzić w niemałe zakłopotanie. Prawdopodobnie pojawią się też przynajmniej pojedyncze, negatywne reakcje w Kościele łacińskim. Podobne opinie mogą także pojawić się w Kościołach starokatolickich oraz Kościołach i Wspólnotach kościelnych wyrosłych z Reformacji. Wydaje się, iż głównym powodem negatywnego nastawienia w tej kwestii może być sam sposób ogłoszenia tej decyzji. Dokonało się to nagle, bez szerszej, publicznej konsultacji z chrześcijańskim Wschodem. Słowem, Kościół katolicki i niekatolickie Kościoły wschodnie zostały postawione przed faktem dokonanym, na jaki miało wpływ niewielkie grono osób, bezpośrednio wtajemniczonych w podjęcie tej decyzji.

Na decyzję o usunięciu tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 bardzo szybko zareagował biskup wiedeński i całej Austrii Hilarion (Ałfiejew), przedstawiciel Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego przy europejskich organizacjach międzynarodowych. Już bowiem 3. marca 2006 roku, czyli na 19 dni przed opublikowaniem komentarza PRPJCh, zajął on oficjalne stanowisko w tej kwestii, omawiając ją z prawosławnego punktu widzenia[208]. Treść oświadczenia tego rosyjskiego hierarchy z pewnością godna jest większej uwagi i dlatego najpierw zostanie ona przybliżona w niniejszym artykule, poczym dokonana zostanie jej próba oceny.

4.1.1. Stanowisko bpa Hilariona (Ałfiejewa)

Na samym początku swego oświadczenia bp Hilarion zauważa, iż niektórzy analitycy postrzegają usunięcie tytułu patriarchy Zachodu jako gest papieża, który ma polepszyć stosunki z Kościołem prawosławnym. W tym kontekście były prefekt Kongregacji Kościołów Wschodnich kard. Achille Silvestrini wyraził opinię, iż w przeszłości patriarchat Zachodu miał przeciwstawiać się patriarchatowi Wschodu. Jego zdaniem papież chciał usunąć tego rodzaju przeciwstawienie i jego obecne posunięcie jest uzasadnione dążeniem do postępu ekumenicznego[209]. Bp Hilarion krytykuje tę opinię, twierdząc, iż Kościół prawosławny nigdy żadnego patriarchy Wschodu nie znał, ponieważ w czasach Cesarstwa Bizantyjskiego istniały cztery patriarchaty wschodnie: w Konstantynopolu, Aleksandrii, Antiochii i Jerozolimie. Natomiast patriarchat rzymski był uważany w tamtym czasie za „pierwszego wśród równych” (primus inter pares) aż do Wielkiej Schizmy (1054). A zatem, na Zachodzie istniał tylko jeden patriarchat, podczas gdy na Wschodzie istniały cztery. A wszystkie one razem tworzyły pentarchię - konkluduje tę myśl rosyjski hierarcha prawosławny.

Dalej pisze on, iż pozostaje zagadką, w jaki sposób opuszczenie tytułu „Patriarcha Zachodu” może polepszyć stosunki Stolicy rzymskiej z Kościołami Prawosławnymi[210]. Raczej odwrotnie, to opuszczenie może być przyjęte jako podkreślające pretensję do powszechnej jurysdykcji kościelnej, odzwierciedlającej się w innych tytułach Papieża rzymskiego[211].Rozwijajac tę myśl, bp Hilarion analizuje znaczenie innych, aktualnych tytułów papieża. Uważa on, iż spośród wszystkich jego tytułów najbardziej do przyjęcia dla prawosławnych jest tytuł biskupa Rzymu jako biskupa konkretnej diecezji. Z kolei tytuł arcybiskupa i metropolity prowincji rzymskiej wskazuje, iż jego władza nie tylko dotyczy diecezji rzymskiej, ale także metropolii rzymskiej. Z kolei tytuł prymasa Italii oaznacza, iż papież jest „pierwszym wśród równych” w gronie biskupów Włoch. W prawosławnej terminologii eklezjologicznej tytuł ten odpowiadałby zatem zwierzchnikowi Kościoła lokalnego (главапоместнойЦеркви). Podsumowując tę krótką analizę trzech powyższych tytułów, rosyjski hierarcha zauważa, iż wszystkie one byłyby do przyjęcia przez prawosławie w przypadku odnowienia pełnej, eucharystycznej jedności między Wschodem i Zachodem. Musiałyby one jednak przez obie strony być rozumiane w taki sposób, jak ich znaczenie zostało opisane w niniejszym komentarzu.

Po krótkim omówieniu tytułu biskupa Rzymu, arcybiskupa i metropolity prowincji rzymskiej oraz prymasa Italii, bp Hilarion powraca do tytułu patriarchy Zachodu. Stwierdza on, że papież mógłby być zaakceptowany przez prawosławie jako patriarcha Zachodu w sensie zwierzchnika tych chrześcijan, którzy nie podlegają jurysdykcji starożytnych patriarchatów wschodnich i tych lokalnych Kościołów prawosławnych, które ukształtowały się w drugim tysiącleciu[212]. W tym kontekście rosyjski hierarcha prawosławny przypomina o wznowieniu po sześciu latach przerwy międzynarodowego, teologicznego dialogu katolicko-prawosławnego, który ma się rozpocząć jesienią 2006 roku w Serbii. Z drugiej strony przy tej okazji wyraża on poważne wątpliwości co do realnych rezultatów tego dialogu. Odnowienie pełnej jedności eklezjalnej między Zachodem i Wschodem jest według niego wysoce hipotetyczny, ponieważ na drodze do eucharystycznej jedności stoi mnóstwo przeszkód o charakterze dogmatycznym i eklezjologicznym. Jednak główną przeszkodą na drodze do jedności, zdaniem wielu teologów prawosławnych, pozostaje właśnie nauczanie o powszechnym prymacie biskupa rzymskiego – nauczanie, które stanie się zasadniczym tematem rozmów między prawosławnymi i katolikami w ramach Komisji Mieszanej[213].

W dalszej swojej refleksji uzasadnia on swoje poważne zastrzeżenia dotyczące odnowienia wspólnoty eklezjalnej między Kościołem katolickim i Kościołem prawosławnym. Pisze on, iż w tym kontekście najbardziej nie do przyjęcia i nawet wywołujące skandal z prawosławnego punktu widzenia jawią się mianowicie te tytuły, które podkreślają pretensję papieża do jurysdykcji powszechnej: „Zastępca Jezusa Chrystusa”, „Następca Księcia Apostołów”, „Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego”. Według nauczania Kościoła prawosławnego, Chrystusnie ma i nie może mieć wikariusza (zastępcy) – ziemskiego przedstawiciela, który rządziłby Kościołem powszechnym w Jego imieniu [214]. Odnosząc się do tytułu Następcy Księcia Apostołów, bp Hilarion stwierdza, iż tytuł ten zgodny jest z nauczaniem Kościoła rzymskiego, w duchu którego biskupowi Rzymu w pełni uczestniczącemu w najwyższej władzy św. Piotra, podporządkowany jest cały Kościół powszechny. Stąd też takie rozumienie tego tytułu niejednokrotnie było krytykowane w prawosławnej literaturze prawosławnej.

W odniesieniu do trzech kontrowersyjnych tytułów papieskich, najwięcej miejsca w swoim komunikacie rosyjski hierarcha poświęcił tytułowi Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego. Pisze on zatem, iż tytuł „najwyższego kapłana” (pontifex maximus) nosili imperatorzy rzymscy-poganie. Z tego tytułu nie zrezygnował imperator Konstantyn po swoim nawróceniu na chrześcijaństwo. Jednak odnośnie Papieża rzymskiego tytuł „najwyższy kapłan Kościoła Powszechnego” wskazuje na powszechną jurysdykcję papieża, której nigdy nie uznawali i nie uznają Kościoły Prawosławne. Tego właśnie tytułu należałoby zrzec się w pierwszej kolejności, gdyby zmiana tytulatury była rzeczywiście motywowana dążeniem do „procesu ekumenicznego” i polepszenia stosunków z Kościołami Prawosławnymi[215]. Natomiast całą swoją refleksję dotyczącą rezygnacji z tytułu patriarchy Zachodu bp Hilarion kończy tonem życzeniowym: Chciałoby się mieć nadzieję, że Papieska Rada do spraw Jedności Chrześcijan poda oficjalne wyjaśnienie do tego zagadnienia[216].

4.1.2. Próba oceny stanowiska bpa Hilariona (Ałfiejewa)

Bp Hilarion pisząc na początku swojego oświadczenia o tym, że niektórzy analitycy postrzegają usunięcie tytułu patriarchy Zachodu jako gest papieża, który ma polepszyć stosunki z Kościołem prawosławnym, nie precyzuje, o jakich analityków chodzi. Jednak z całości kontekstu jego wypowiedzi można domyślać się, że ma on na myśli przede wszystkim przedstwicieli Kościoła katolickiego. Wskazuje na to w dużej mierze fakt, iż od razu w tym miejscu odwołuje się on do komentarza kard. Achille Silvestrini, byłego prefekta Kongregacji Kościołów Wschodnich, który usunięcie tytułu patriarchy Zachodu postrzega jako dobry i uzasadniony krok, mający sprzyjać postępowi ekumenicznemu.

Rosyjski hierarcha krytykuje także opinię, którą miał wyrazić kard. Silvestrini o przeciwstawianiu się Rzymu jako patriarchatu Zachodu patriarchatowi Wschodu. Odnosząc się do tej opinii, bp Hilarion przedstawił jednak jedynie prawosławny punkt widzenia. Jego wypowiedź dotycząca istnienia czterech patriarchatów wschodnich w Cesarstwie Bizantyjskim i jednego patriarchatu na Zachodzie jest niepodważalna i zgodna z faktami historycznymi. Z drugiej strony w tym miejscu należy dodać, że tytuł patriarchy Wschodu jest używany po dziś dzień przez zwierzchników Asyryjskiego Kościoła Wschodu oraz Starożytnego Apostolskiego i Katolickiego Kościoła Wschodu[217]. Tytuł ten przysługuje zwierzchnikowi Kościoła wschodniosyryjskiego już od 498 roku[218]. Jednak na próżno by szukać w historii choćby jednego takiego wydarzenia, w którym Rzym jako patriarchat Zachodu miałby się przeciwstawiać patriarchatowi Wschodu. To raczej w wyniku prób nawiązania unii z Rzymem, które doprowadziły do schizmy w XVI w. w samym Asyryjskim Kościele Wschodu dochodziło do rywalizacji pomiędzy dwoma, a nawet trzema patriarchami tego Kościoła[219], podobnie jak to działo się w Kościele łacińskim podczas Schizmy Zachodniej (1378-1417). Natomiast w ramach schizmy trwającej wśród chrześcijan tradycji wschodniosyryjskiej od 1968 roku można by mówić również obecnie o przeciwstawianiu się dwóch patriarchatów Wschodu[220]. Z kolei współczesne relacje pomiędzy Kościołem katolickim i patriarchatem Asyryjskiego Kościoła Wschodu nie noszą w sobie znamion przeciwstawności, o czym świadczy najdobitniej Wspólna Deklaracja chrystologiczna z 1994 roku[221], a także dokument PRPJCh pt. „Wskazówki dotyczące uczestnictwa w Eucharystii pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim i Asyryjskim Kościołem Wschodu” z 2001 roku, w którym Kościół katolicki uznał moc konsekracyjną Anafory Addaja i Mariego[222].

Bp Hilarion w dalszej swojej refleksji podzielił tytuły papieskie na te, które Kościół prawosławny może zaakceptować i te, które stanowią istotną przeszkodę w dialogu dwustronnym. W tym kontekście zaliczył on tytuł patriarchy Zachodu do tytułów możliwych do przyjęcia, skoro Rzym był przez bizantyjski Wschód postrzegany jako „pierwszy wśród równych” patriarcha aż do Wielkiej Schizmy. To wręcz oznaczałoby, iż gdyby doszło do przywrócenia pełnej jedności między Kościołem katolickim i Kościołem prawosławnym, to Rzym znów stanąłby na czele patriarchatów, ciesząc się prymatem honoru w stosunku do pozostałych stolic patriarszych.

Na podstawie analizy, której dokonał rosyjski hierarcha względem tytułów papieża, można zauważyć, iż prawosławie gotowe jest zaakceptować te tytuły, które odnoszą się do określonego terytorium kanonicznego: biskupa Rzymu, arcybiskupa i metropolity prowincji rzymskiej, prymasa Italii. Natomiast tytuł patriarchy Zachodu również nie budzi sprzeciwu, jeśli będzie on oznaczać jurysdykcję nad tymi chrześcijanami, którzy nie są członkami starożytnych patriarchatów wschodnich bądź innych lokalnych Kościołów prawosławnych, które powstały po Wielkiej Schizmie. Użyty w tej definicji patriarchy Zachodu termin „starożytne patriarchaty wschodnie” zdaje się oznaczać jedynie cztery patriarchaty, wchodzące w skład pentarchii. Z drugiej strony, nic właściwie nie stoi na przeszkodzie, aby tę definicję rozszerzyć, uwzględniając także starożytne oraz katolickie Kościoły wschodnie, nad którymi biskup Rzymu jako patriarcha Zachodu też nie miałby bezpośredniej jurysdykcji. Definicja patriarchy Zachodu podana przez bpa Hilariona milczy także na temat zachodnich Kościołów i Wspólnot kościelnych, które nie są w jedności z Rzymem. Jest to jednak w dużej mierze zrozumiałe, ponieważ stosunek tych Kościołów i Wspólnot kościelnych do Kościoła katolickiego i Kościołów wschodnich wymagałby oddzielnego potraktowania i zbadania.

Mimo tych uwag krytycznych, które można by wysunąć w stosunku do definicji patriarchy Zachodu podanej przez prawosławnego biskupa Wiednia, należy podkreślić, iż wnosi ona istotną myśl dotyczącą rozumienia terytorium kanonicznrgo. Albowiem na podstawie definicji bpa Hilariona patriarchat Zachodu jest patriarchatem raczej personalnym niż terytorialnym, w odróżnieniu od patriarchatów wschodnich. Takie rozumienie patriarchatu Zachodu mogłoby posłużyć w podjęciu głębszej refleksji nad uaktualnieniem struktur patriarchalnych również w samym prawosławiu, w którym z powodów migracyjnych i misyjnych w praktyce pojęcie terytorium kanonicznego zaczęło się rozmywać i stało się narzędziem w walce o władzę jurysdykcyjną między poszczególnymi Kościołami autokefalicznymi, a także Kościoła prawosławnego (zwłaszcza w Rosji) z Kościołem katolickim.

W swoim komentarzu bp Hilarion zajął się także tymi tytułami papieskimi, które z prawosławnego punktu widzenia są nie tylko nie do przyjęcia, ale wręcz wywołują zgorszenie. Najwięcej miejsca poświęca on tytułowi Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego (pontifex maximus), którego, według niego, w pierwszej kolejności powinien zrzec się papież, gdyż jest to tytuł o pogańskim rodowodzie, a jego zwornikiem historycznym jest sam Rzym, w którym najpierw cesarze, a potem papieże zaczęli się nim posługiwać. Rosyjski hierarcha formułuje także krytyczną opinię o tytule Zastępcy Jezusa Chrystusa i Następcy Księcia Apostołów. Natomiast w ogóle nie odnosi się do tytułu Suwerennego Władcy Państwa Watykańskiego, który dla niektórych przynajmniej prawosławnych chrześcijan jest tym właśnie tytułem, którego papież powinien się niezwłocznie pozbyć, rezygnując przy tym z bycia świecką głową państwa[223]. To przemilczenie tytułu Suwerennego Władcy Państwa Watykańskiego przez bpa Hilariona w jego oświadczeniu może być usprawiedliwione, jeżeli jego intencją było zajęcie się jedynie tytułami czysto teologicznymi. Mimo to przyczyny pominięcia tego tytułu i braku jego omówienia w komentarzu prawosławnego biskupa Wiednia w dużej mierze pozostają nieznane. W tym kontekście warto ponadto zauważyć, iż sami teologowie prawosławni nie są jednomyślni co do stwierdzenia, który spośród tytułów biskupa Rzymu jest największą przeszkodą w dialogu ekumenicznym.

Rosyjski hierarcha w swoim komentarzu zdradza przekonanie, iż trzeba było usunąć tytuł Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego. Odnosząc się do tego postulatu, można by rzec, iż na dzień dzisiejszy papieżowi usunięto nie ten tytuł, co trzeba. Dlatego z pewnym niepokojem pisze bp Hilarion o przyszłości międzynarodowego dialogu katolicko-prawosławnego, który ma być wznowiony po dosyć długim okresie impasu. Jednak mimo usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 prawosławny biskup Wiednia w swoim oświadczeniu nie sugeruje zerwania dialogu czy odwołania zaplanowanego już na jesień 2006 roku spotkania Komisji Mieszanej w Serbii przez stronę prawosławną. Wreszcie na końcu swojego komentarza wyraża on życzenie, aby PRPJCh wydała oficjalne wyjaśnienie przyczyn rezygnacji z tytułu patriarchy Zachodu. Życzenie biskupa Hilariona się spełniło. Jednak w kontekście jego stanowiska na temat rezygnacji z tytułu patriarchy Zachodu należy wątpić, aby odpowiedź PRPJChh mogła go usatysfakcjonować.

Oceniając komentarz rosyjskiego hierarchy, można powiedzieć, iż jest on w znacznej mierze reprezentawny dla całej myśli prawosławia w odniesieniu do poruszonej w nim kwestii. Jedynie pewne rozłożenie akcentów (na przykład stopień kontrowersyjności tytułów papieża potwierdzających jego prymat jurysdykcyjny w Kościele powszechnym) stanowi prywatną, osobistą opinię prawosławnego biskupa Wiednia. Jeśli zatem jego komentarz wyraża w zasadniczych kwestiach myśl teologiczną całego Kościoła prawosławnego odnosząca się do tytulatury biskupa Rzymu, to oznacza, że usunięcie tytułu patriarchy Zachodu żadną miarą nie będzie odczytane w tym Kościele jako sprzyjanie dialogowi ekumenicznemu. A to z kolei stoi w jawnej sprzeczności z intencją zawartą w komunikacie PRPJCh dotyczącą usunięcia tego tytułu papieskiego.

4.2. Możliwe pozytywne konsekwencje usunięcia tytułu patriarchy Zachodu

Odwołując się do przedstawionej w niniejszym artykule analizy dotyczącej roli i znaczenia biskupa Rzymu w Kościele łacińskim, należy się spodziewać, iż po opublikowaniu komunikatu PRPJCh usunięcie tytułu patriarchy Zachodu zostanie przyjęte przez znaczną większość przedstawicieli tego Kościoła albo pozytywnie, albo przynajmniej z życzliwą obojętnością. Jedni pójdą prawdopodobnie w tym względzie za argumentacją samego komunikatu, który stwierdza przecież, że tytuł „Patriarcha Zachodu” od początku niejasny, w ciągu dziejów stał się przestarzały i w praktyce nie nadający się już do użytku. Jak się wydaje, nie ma więc sensu nalegać na dalsze jego używanie[224]. Inni z kolei być może w ogóle zmarginalizują to zagadnienie i potraktują je niczym drobny zabieg kosmetyczny, który praktycznie nie powinien mieć żadnego wpływu na eklezjologię katolicką. Co więcej, wydaje się, że wielu przedstawicieli Kościoła łacińskiego, zwłaszcza niezaangażowanych w dzieło ekumenizmu, nie miałoby żadnych poważnych powodów, aby nie zaufać także końcowemu sformułowaniu zawartemu w komunikacie PRPJCh: Rezygnacja z tego tytułu jest wyrazem historycznego i teologicznego realizmu, a jednocześnie wyrzeczeniem się pewnego roszczenia, wyrzeczeniem, które mogłoby sprzyjać dialogowi ekumenicznemu[225].

Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, iż usunięcie tytułu patriarchy Zachodu z oficjalnej tytulatury papieskiej to krok w dobrym kierunku, może być pozytywny komentarz dotyczący tego wydarzenia ze strony niektórych przynajmniej przedstawicieli katolickich Kościołów wschodnich. W tym miejscu warto odnieść się zwłaszcza do stanowiska, które w tej kwestii zajął dyrektor Instytutu Prawa Kościelnego na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie, ks. Mychajło Dymyd z Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego[226]. Swoją opinię zaprezentował on 23 marca 2006 roku, czyli nazajutrz po opublikowaniu komunikatu PRPJCh dotyczącego tytułu patriarchy Zachodu. Jako kanonista podjął on to zagadnienie przede wszystkim z punktu widzenia współczesnego prawodawstwa Kościoła katolickiego. Z drugiej strony jego interpretacja jest na tyle obszerna i interesująca, że warto jej poświęcić więcej miejsca w niniejszym artykule. A zatem, najpierw zostaną przedstawione wnioski, do jakich doszedł ks. Dymyd w odniesieniu do rezygnacji z tytułu patriarchy Zachodu, a następnie dokonana będzie próba oceny stanowiska tego lwowskiego kanonisty.

4.2.1. Stanowisko ks. Mychajła Dymyda

Ks. Dymyd w swoich wnioskach dotyczących usunięcia tytułu patriarchy Zachodu twierdzi, iż zniesienie tytułu patriarchy rzymskiego[227] doprowadzi do rozdzielenia kompetencji prymatu biskupa Rzymu od kompetencji patriarchatu, a to z kolei otworzy drogę nie ku zamianie centralizmu papieskiego centralizmem kolegialnym, ale ku temu, aby po linii eklezjologii i praktyki jedności Kościoła pierwotnego przypieczętować kolegialność dla prawodawstwa i administracji Kościoła powszechnego i – w miarę możliwosci – zawęzić ją na korzyść instancji regionalnych[228]. Dalej uważa on, iż nastanie koniec pentarchii i patriachatów apostolskich jako współczesnej rzezywistości. W ten sposób staną się one zabytkami historycznymi. Jego zdaniem Kościół powszechny potrzebuje bowiem nowych ośrodków jednoczenia Kościołów regionalnych, tak na Wschodzie jak i na Zachodzie, co prowadzi do rozszerzenia roli historycznej pentarchii.

Ks. Dymyd stoi także na stanowisku, iż Kościół łaciński w konsekwencji usunięcia tytułu patriarchy Zachodu zostanie podzielony na nowe patriarchaty, które będą odpowiadać kulturowym, geograficznym i politycznym realiom współczesnego świata. W ten sposób pojęcie „zachodni” i „łaciński” będzie miało znaczenie pluralistyczne, podobnie jak obecnie mają takie znaczenie słowa „wschodni” czy „bizantyjski”. A to doprowadzi do ostatecznego powrotu ku mentalności pierwszego tysiąclecia chrzescijaństwa w odniesieniu do roli i znaczenia patriarchy Zachodu nie rozumianego już jako papieża, od którego trzeba odchodzić. Biskup Rzymu ma bowiem spełniać rolę wspólnego mianownika dla jedności wiary katolicko-prawosławnej i wszystkich Kościołów patriarchalnych[229]. Nawiązując wprost do myśli kard. Josepha Ratzingera z lat 60. ubiegłego stulecia, a obecnego papieża Benedykta XVI, ks. Dymyd stwierdza, że każdy biskup diecezjalny ma swój udział w zarządzaniu Kościołem powszechnym przez sam fakt, iż kieruje on Kościołem katolickim w swoim Kościele lokalnym[230].

Ks. Dymyd spodziewa się ponadto, iż zostanie zmodyfikowana interpretacja orzeczeń dogmatycznych I i II Soboru Watykańskiego dotyczących posługi Piotrowej w duchu tradycji pierwszych siedmiu soborów powszechnych, uznawanych również przez Kościół prawosławny. Dzięki temu wzięto by pod uwagę relacje obopólności, które są częścią składową prymatu i kolegialności. W tym kontekście odwołuje się on do myśli Hermana J. Pottmeyera: Prawodawstwo dotyczące Kościoła powszechnego tak bardzo odnosi się do prawa Bożego biskupów jako członków kolegium biskupów i odpowiedzialnych za swoje Kościoły, że my przychylalibyśmy się do idei, iż wypływa ono z kompetencji kolegium biskupów, a nie jedynie od samego papieża[231]. Stąd zostaną zarzucone tzw. zewnętrzne znaki katolicyzmu, co pomoże Kościołom wschodnim zjednoczonym z Rzymem być w pełni wolnymi w swoich teologicznych, kanonicznych, pastoralnych działaniach tak że w kontekście znaków czasu Ducha Świętego Kościoły te odnajdą swoją eklezjalną tożsamość, która będzie zróżnicowana na elementy wewnętrzne i zewnętrzne.

Ks. Dymyd kontynuuje swój wywód: skoro jedność jest rozumiana przez Kościoły raczej jako rzeczywistość, która dotyczy wewnętrzenego rozumienia i bycia Kościołem niż jedynie jako zewnętrzne, hierarchiczno-kanoniczne oznaki, to ów fakt powinien pomóc Kościołom patriarchalnym i innym Kościołom regionalnym stopniowo znajdować szlak do odnowienia wewnętrznej jedności w świetle biblijno-patrystycznej koncepcji kolegialności, w której mieści się wymiar soteriologiczny, sakramentalny i eklezjologiczny[232]. To wszystko z kolei przyczyni się do ożywienia ewangelizacji w świecie i dialogu międzywyznaniowego w nowym wymiarze. W tym celu zostaną napisane nowe przepisy zgodne z odnowioną eklezjologią, bazującą na troistej strukturze Kościoła, w której oprócz urzędu biskupa Rzymu rozumianego jako Zastępca Chrystusa i Kapłan Kościoła Powszechnego oraz urzędu biskupa, będzie także miejsce dla urzędu patriarchy, nie tylko w Kościołach wschodnich, ale i w Kościele łacińskim[233]. Te przepisy będą wydawane przez patriarchów, co będzie przyjęte przez inne Kościoły lokalne[234]. W ten sposób zostanie zmodyfikowane pojęcie najwyższej władzy Kościoła w duchu myśli papieża Grzegorza Wielkiego[235], co żywi nadzieję na ekumeniczne, posługiwanie Piotrowe, a w konsekwencji na możliwość zwołania soboru katolicko-prawosławnego, który mógłby zostać uznany przez stronę prawosławną za ósmy sobor powszechny[236].

Przed wysunięciem wniosków ks. Dymyd poruszył między innymi samo zagadnienie instytucji patriarchatu w Kościele łacińskim. I tak, w tym kontekście postrzega on rezygnację z tytułu patriarchy Zachodu jako zwiastuna decentralizacji katolickiego chrześcijaństwa zachodniego. Odwołuje się on przy tym do myśli teologicznej kard. Josepha Ratzingera, obecnego papieża Benedykta XVI. Nawiązując do świadectwa Hermana J. Pottmeyera, ks. Dymyd pisze, że już podczas Soboru Watykańskiego II J.Ratzinger był jednym z pierwszych, który postulował stworzenie takich patriarchalnych struktur w Kościele, które mogłyby rozwinąć świadomość obopólnych związków[237]. Niedługo po Vaticanum II J.Ratzinger stał na stanowisku, iż zadaniem następnego soboru będzie dokładniejsze rozróżnienie właściwości funkcji następcy Piotra od funkcji patriarchy. To z kolei może uczynić potrzebnym stworzenie nowych patriarchatów i wydzielić je od Kościoła łacińskiego[238]. Myśl ta nawiązuje do wcześniejszej opinii tego niemieckiego teologa, który w czasie obradowania Soboru Watykańskiego II pisząc o prymacie biskupa Rzymu, zauważył, iż unifikacja prawa kanonicznego, liturgii oraz samo uczynienie Stolicy rzymskiej ośrodkiem innych stolic biskupich nie należy obowiązkowo do prymatu jako takiego. Ten stan rzeczy jest bowiem skutkiem połączenia dwóch funkcji biskupa Rzymu: następcy św. Piotra i patriarchy[239].

Ks. Dymyd w swojej argumentacji odwołuje się także do współczesnych kanonistów. I tak, zaznacza on, iż Herman J. Pottmeyer postuluje rozdzielenie obydwu wyżej wymienionych funkcji papieża[240]. Natomiast Jean-Marie Tillard OP wskazuje, iż obydwie te funkcje biskupa Rzymu stoją obecnie na granicy konfliktu. Stąd ta sytuacja stała się okazją do takiego, a nie innego odnoszenia się Rzymu do innych patriarchatów[241]. W tym kontekście lwowski kanonista zwrócił ponadto uwagę na badania naukowe ks. Ihora Peciucha, zajmującego się myślą eklezjologiczną Włodzimierza Sołowjowa (1853-1900). Ks. Peciuch pisząc o tym rosyjskim teologu i filozofie, nawiązuje m.in. do jego listu skierowanego do rzymskokatolickiego, chorwackiego bpa Đakova, Josipa J. Strossmayera (1849-1905): „Pomiędzy władzą papieża jako następcy św. Piotra i jego władzą administracyjną jako patriarchy Zachodu, które to rozróżnienie daje Kościołowi wschodniemu niezbędną autonomię, bez której zjednoczenie, po ludzku biorąc, byłoby niemożliwe”[242]. Charakterystyczna dla łacinników centralizacja struktur kościelnych też nie może być bizantyjczykom narzucona w całej pełni [243].

4.2.2. Próba oceny stanowiska ks. Mychajła Dymyda

Na podstawie refleksji, którą ks. Dymyd przedstawił w swojej publikacji, można stwierdzić, iż przedstawia on w niej stanowisko skrajnie optymistyczne. Ani jeden jego wniosek nie wskazuje na jakiekolwiek zagrożenie dla eklezjologii katolickiej czy ekumenizmu. Wręcz przeciwnie, jego zdaniem, usunięcie tytułu patriarchy Zachodu winno być odczytane jako dobrodziejstwo dla Kościoła łacińskiego, katolickich Kościołów wschodnich oraz Kościołów wschodnich, nie będących w jedności z Rzymem. Faktycznie, w komunikacie PRPJCh można by doszukać się pewnych przesłanek, które zdradzałyby tendencję ku ewentualnej, przyszłej decentralizacji w Kościele łacińskim. Chodzi tu zwłaszcza o słowa: wraz z Soborem Watykańskim II Kościół katolicki znalazł porządek kanoniczny, odpowiadający potrzebom dnia dzisiejszego, w postaci Konferencji Episkopatów oraz w ich zgromadzeniach międzynarodowych[244]. To stwierdzenie w istocie można by odczytać jako zwiastun rozszerzenia kompetencji konferencji episkopatów, synodu biskupów czy nawet w pewnej mierze synodów partykularnych. Taka interpretacja powyższego sformułowania mogłaby być także życzliwie przyjęta przez starokatolików, a w pewnej mierze także przez przedstawicieli Kościołów i Wspólnot kościelnych wyrosłych z Reformacji. Z drugiej strony komunikat PRPJCh ani słowem nie wspomina o możliwości stworzenia w Kościele łacińskim większej ilości patriarchatów, rozumianych tak, jak je pojmują Kościoły wschodnie.

Ponadto ks. Dymyd jako przedstawiciel katolickiej tradycji bizantyjskiej nie widzi problemu w tym, iż ewentualne stworzenie kilku patriarchatów w Kościele łacińskim zdezaktualizowałoby starożytną instytucję pentarchii. Co więcej, pisze on wręcz, iż pozostaną one zabytkami historycznymi, ponieważ według niego Kościół powszechny potrzebuje obecnie nowych ośrodków regionalnych. A to w praktyce oznacza rozszerzenie historycznej pentarchii. W tym miejscu jednak aż prosi się, aby zadać pytanie: co na to Kościół prawosławny, który ściśle trzyma się w tym względzie orzeczeń Soboru Chalcedońskiego i prawodawstwa cesarza Justyniana, o których szerzej była już mowa wyżej, a o których wspomina także komunikat PRPJCh? Czy Kościół katolicki może bez porozumienia z Kościołem prawosławnym rozszerzyć pentarchię? W pewnej mierze odpowiedzi na to pytanie udzielił sam Kościół prawosławny, w którym poza pentarchią ustanowione zostały inne patriarchaty bez porozumienia z Kościołem katolickim.

W kontekście artykułu ks. Dymyda pojawia się też inne pytanie: czy biskup Rzymu, rezygnując z tytułu patriarchy Zachodu, zrezygnował w ogóle z bycia patriarchą? Całość refleksji lwowskiego kanonisty wskazuje na to, że przyjmniej domyślnie odpowiada on na to pytanie przecząco. W przeciwnym razie jego wypowiedź oznaczałaby, iż posługa biskupa Rzymu jako patriarchy jest już obecnie nieaktualna. W ten jednak sposób doszłoby do nadzwyczaj kuriozalnej sytuacji, która polegałaby na tym, iż w Kościele łacińskim miałyby powstać patriarchaty przy jednoczesnym anulowaniu jedynego, starożytnego, rzymskiego patriarchatu w tym Kościele.

Sam postulat stworzenia większej ilości patriarchatów w Kościele łacińskim po Soborze Watykańskim II wysuwało wielu teologów i kanonistów, nie tylko wyżej wspomniani przez ks. Dymyda. Warto przywołać w tym miejscu chociażby o. Yvesa Congara OP, mianowanego pod koniec życia kardynałem przez Jana Pawła II. W swojej refleksji ubolewał on najpierw, że posługa biskupa Rzymu jako patriarchy Zachodu jest wciąż rzeczywistością zbyt zaniedbaną. Kontynuując swoją myśl, zauważył on, iż zjednoczenie Kościoła katolickiego i Kościoła prawosławnego zakłada, że winno znaleźć się miejsce zarówno dla wszystkich patriarchatów wschodnich, tak starożytnych jak i tych, które powstały już po Wielkiej Schizmie, jak również tych, które miałyby powstać w przyszłości w Kościele łacińskim, na przykład patriarchat Canterbury, Afryki, Ameryki Południowej, Indii albo jeszcze inne. Uważał on wręcz, iż jest to możliwe, jeśli rozpatrywać to zagadnienie z punktu widzenia eklezjologii dawnego Kościoła[245].

Natomiast na gruncie polskim w tej kwestii wypowiadał się znany ekumenista, ks. Wacław Hryniewicz OMI. Pisząc o posłudze biskupa Rzymu, stwierdził on, iż większość decyzji podejmowanych przez papieża, jakkolwiek mają one charakter ogólnoświatowy i budzą wrażenie, iż chodzi o sprawowanie powszechnego prymatu – w rzeczywistości wchodzą w zakres jego władzy jako patriarchy Zachodu. Decyzje te dotyczą jedynie tych, którzy podlegają jego patriarszej jurysdykcji. Trzeba o tym mówić, jest to bowiem rzecz niezwykle istotna także dla całego Wschodu chrześcijańskiego[246]. W odniesieniu do utworzenia większej ilości patriarchatów w Kosciele łacińskim napisał on, iż być może w przyszłości Kościół rzymski będzie miał odwagę podjąć tego rodzaju reformę, która wymaga innej logiki myślenia. Oznacza to konkretnie, iż trzeba by udzielić autonomii Kościołom lokalnym i regionalnym, zrezygnować z dotychczasowej, bezpośredniej jurysdykcji nad tymi Kościołami, a wejść na drogę rozumienia prymatu jako służby na rzecz jedności. Na razie jest to chyba jednak wybiegajace w przyszłość marzenie...[247]

Podsumowując wypowiedź ks. Dymyda, trzeba zaznaczyć, iż jest ona chyba najwcześniejszą, daleką od pobieżnej i publiczną reakcją na temat usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 po opublikowaniu komunikatu PRPJCh. Nie tylko jest to reakcja szybka, ale jednocześnie przemyślana, twórcza i w dużej mierze co do swej treści odważna. Ów skrajnie optymistyczny pogląd przedstawiciela katolickich Kościołów wschodnich z pewnością napawa nadzieją na możliwość reorganizacji struktur eklezjalnych na Wschodzie i Zachodzie w świetle treści komunikatu PRPJCh. Z drugiej strony ks. Dymyd przedstawia tutaj jedynie swoje prywatne zdanie, które może być odczytane jako nazbyt idealistyczne, nie tylko przez chrześcijan sceptycznie nastawionych do faktu usunięcia tytułu patriarchy Zachodu, ale nawet przez umiarkowanych optymistów. Albowiem idee, które prezentuje lwowski kanonista, mieszczą się, póki co, jedynie w kategoriach czystej teorii, a ich urzeczywistnienie z pewnością nie będzie łatwym zadaniem, ani w Kościele katolickim, ani w Kościołach wschodnich nie będących w jedności z biskupem Rzymu.

5. Wnioski końcowe

Na zakończenie niniejszej refleksji eklezjologiczno-ekumenicznej nad usunięciem tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 przedstawione zostaną w tym miejscu wnioski. Traktować będą one najpierw o biskupie Rzymu jako patriarsze, a następnie o pojęciu „Zachód” w usuniętym tytule papieskim, o treści komunikatu PRPJCh z 22 marca 2006, a na końcu o możliwych skutkach eklezjalnych w Kościele katolickim po rezygnacji z tego tytułu.

5.1. Wnioski dotyczące biskupa Rzymu jako patriarchy

Pod koniec niniejszej refleksji dotyczącej rezygnacji z tytułu patriarchy Zachodu, należałoby wreszcie udzielić odpowiedzi na pytanie postawione w samym tytule niniejszego artykułu: czy Kościołowi katolickiemu nie jest już potrzebny patriarcha Zachodu? Na podstawie przedstawionego, omówionego i przeanalizowanego materiału zawartego w tym artykule wynika, że biskup Rzymu jako patriarcha jest potrzebny Kościołowi katolickiemu. Nie musi on jednak w sposób konieczny nosić tytułu „patriarcha Zachodu”. Mógłby w równej mierze nazywać się patriarchą Rzymu. Taki tytuł odpowiadałby nazwom przytłaczającej większości innych, wschodnich patriarchatów, tak katolickich jak i niekatolickich, a także otwierałby możliwość stworzenia kilku patriarchatów w samym Kościele łacińskim. Wówczas też nowe patriarchaty na Zachodzie mogłyby nosić nazwy związane z konkretnymi stolicami biskupimi.

Obecnie biskup Rzymu w stosunku do całego Kościoła łacińskiego jest przynajmniej de facto patriarchą w takim rozumieniu, jak to pojmują Kościoły wschodnie. Ponadto współczesne prawodawstwo Kościoła katolickiego w znacznej mierze wskazuje, iż papież spełnia także de iure poługę patriarchy w stosunku do Kościoła łacińskiego. A zatem, biskup Rzymu, nawet jeśli wprost nie będzie posługiwać się tytułem patriarchy, to nadal jednak będzie wykonywać te zadania, które związane są ściśle z urzędem patriarchy. Taki wniosek w znacznej mierze odpowiadałby także stwierdzeniu zawartemu w komunikacie PRPJCh z 22 marca 2006 roku: Nie posługując się tytułem "Patriarcha Zachodu", IV Sobór Konstantynopolski (869-870), IV Sobór Laterański (1215) i Sobór Florencki (1439) wymieniały Papieża jako pierwszego z pięciu ówczesnych Patriarchów[248]. Natomiast samego tytułu „papież” nie można uważać utożsamiać z tytułem „patriarcha Zachodu”. Przypomina o tym zwłaszcza tytulatura dwóch biskupów aleksandryjskich (koptyjskiego i greckiego), którzy cieszą się zarówno tytułem patriarchy, jak i papieża.

W niniejszej refleksji eklezjologiczno-ekumenicznej nad usunięciem tytułu patriarchy Zachodu niejednokrotnie jest mowa o postulacie ścisłego rozgraniczenia władzy biskupa Rzymu na tę, która wynika z prawa Bożego od tej, która przysługuje mu jedynie z prawa kościelnego. Ta pierwsza stanowi bowiem przedmiot dogmatu o prymacie i nieomylności biskupa Rzymu, druga natomiast wynika z dyscypliny kościelnej, która w ciągu wieków podlegała pewnym modyfikacjom. W łonie Kościoła katolickiego na takie rozróżnienie kompetencji biskupa Rzymu bardzo wyczuleni są przedstawiciele katolickich Kościołów wschodnich. Kościoły te posiadają bowiem troistą strukturę eklezjalną, w skład której wchodzi biskup Rzymu jako Zastępca Jezusa Chrystusa i Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego, patriarchowie (w tym biskup Rzymu jako patriarcha) i biskupi. Natomiast w Kościele łacińskim struktrura eklezjalna jest dwoista, ponieważ w wyniku wielowiekowego procesu historycznego urząd biskupa Rzymu jako patriarchy w tym Kościele został wchłonięty przez urząd biskupa Rzymu jako Zastępcy Chrystusa, Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego i Pasterza całego Kościoła na ziemi.

Dlatego też z punktu widzenia współczesnej eklezjologii katolickiej, uprawianej w duchu Soboru Watykańskiego II, można by zaproponować, aby Stolica Apostoska wydając oficjalne dokumenty w imieniu papieża, zaznaczała w każdym z nich, czy adresatem danego dokumentu jest jedynie Kościół łaciński, czy też cały Kościół katolicki. W ten sposób można by zapoczątkować wyraźne rozróżnianie w posłudze biskupa Rzymu tego, co odnosi się wyłącznie do jego jurysdykcji dotyczącej Kościoła łacińskiego. A to rozróżnienie pomogłoby Kościołowi łacińskiemu na nowo przywrócić troistą strukturę eklezjalną, oddzielając posługę biskupa Rzymu jako Zastępcy Jezusa Chrystusa i Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego od patriarchy Zachodu.

Co więcej, przywrócenie troistej struktury eklezjalnej w Kościele łacińskim w znacznej mierze mogłoby pomóc w dialogu ekumenicznym z Kościołem prawosławnym istarożytnymi Kościołami wschodnimi. Wówczas bowiem struktura Kościoła łacinskiego byłaby bardziej zbliżona do struktury tych Kościołów, a istotnym elementem różniącym obie strony dialogu nadal byłby urząd biskupa Rzymu jako Zastępcy Jezusa Chrystusa i Najwyższego Kapłana Powszechnego. Jednak po rozróżnieniu w Kościele katolickim kompetencji biskupa Rzymu wynikających z prawa Bożego i prawa kościelnego, znacznie łatwiej będzie podjąć dialog ekumeniczny na temat roli i znaczenia posługi papieża w Kościele. Wtedy także będzie można dokonać współczesnej interpretacji wszystkich tytułów papieskich, a zwłaszcza tych, które nie są możliwe do zaakceptowania przez Kościół prawosławny czy starożytne Kościoły wschodnie.

5.2. Wnioski dotyczące pojęcia „Zachód” w usuniętym tytule papieskim

W samym tytule patriarchy Zachodu znacznie więcej niedomówień pojawia się w odniesieniu do słowa „Zachód” niż „patriarcha”. Jednak nawet to pierwsze słowo, przy odpowiedniej interpretacji mogłoby zostać zachowane i nadal pozostawać aktualne. Wskazuje na to chociażby tytuł patriarchy Wschodu używany w Kościele wschodniosyryjskim czy też posługa patriarchy ekumenicznego Konstantynopola, który choć nie posiada prymatu jurysdykcyjnego w Kościele prawosławnym, to jednak jest w sposób szczególny odpowiedzialny za prawosławnych chrześcijan wszędzie tam, gdzie nie ma ustanowionych Kosciołów autokefalicznych. Z drugiej strony słowo „Zachód” w tytule patriarchy Zachodu mogłoby być odczytane jako brak możności lub potrzeby tworzenia innych patriarchatów w Kościele łacińskim.

Inny problem związany z pojęciem „Zachód” dotyczy kwestii terytorium kanonicznego, które nigdy dla patriarchatu Zachodu nie zostało określone. Przypomina o tym m.in. komunikat PRPJCh: Oczywiście takie znaczenie terminu "Zachód" nie ma na celu określenia obszaru kościelnego, ani nie może być stosowane jako definicja terytorium patriarchalnego. Jeżeli zamierza się nadać terminowi "Zachód" znaczenie, które można by zastosować do języka prawa kościelnego, można by je rozumieć jedynie w odniesieniu do Kościoła łacińskiego. Tytuł "Patriarcha Zachodu" opisywałby więc szczególną relację Biskupa Rzymu z tym ostatnim i mógłby odnosić się do szczególnej jurysdykcji Biskupa Rzymu nad Kościołem łacińskim[249]. W kontekście tego sformułowania warto odwołać się do definicji patriarchy Zachodu opublikowanej w komentarzu prawosławnego biskupa Wiednia, Hilariona (Ałfiejewa): zwierzchnik tych chrześcijan, którzy nie podlegają jurysdykcji starożytnych patriarchatów wschodnich i tych lokalnych Kościołów prawosławnych, które ukształtowały się w drugim tysiącleciu[250]. Obydwie powyższe wypowiedzi wskazują, iż patriarchat Zachodu ze swej natury nie tyle jest terytorialny, ile personalny. W ten sam sposób powinno być zatem rozumiane pojęcie „Kościół łaciński” w komunikacie PRPJCh, które odpowiadałoby w oświadczeniu bpa Hilariona definicji patriarchy Zachodu. W odniesieniu do pojęcia „Kościół łaciński” tę definicję prawosławnego hierarchy należałoby jednak rozszerzyć, włączając w nią także patriarchaty starożytnych oraz katolickich Kościołów wschodnich.

Samo rozumienie patriarchatu Zachodu jako patriarchatu personalnego może wnieść nową, istotną myśl do eklezjologii katolickiej. Nie pozostawałoby też bez wpływu na eklezjologię Kościoła prawosławnego i starożytnych Kościołów wschodnich, a nawet mogłoby stać się przedmiotem dociekań dla teologów starokatolickich czy protestanckich. Takie rozumienie patriarchatu Zachodu obecnie w znacznej mierze potwierdza współczesne prawodawstwo Kościoła katolickiego. Dlatego na dzień dzisiejszy pojęcie „patriarchat Zachodu” w praktyce tożsame jest z pojęciem „Kościół łaciński”. Jeżeli zatem dwa pojęcia opisują tę samą rzeczywistość, to z punktu widzenia samego Kościoła łacińskiego jedno z tych pojęć można wyeliminować z terminologii eklezjologiczno-kanonicznej na korzyść drugiego. W tym wypadku ostało się więc pojęcie „Kościół łaciński”, a pojęcie „patriarchatu Zachodu” zostało potraktowane jako niejasne od samego początku, przestarzałe i w praktyce nie nadające się już do użytku. Stąd też komunikat PRPJCh podsumowując sama zasadność używania tytułu patriarchy Zachodu, stwierdza, iż wydaje się, że nie ma sensu nalegać na dalsze jego używanie[251].

Natomiast dla eklezjologii Kościołów wschodnich patriarchat Zachodu rozumiany jako patriarchat personalny mógłby stać się przedmiotem badań i dyskusji dla odnalezienia współczesnej roli i funkcji wschodnich patriarchatów terytorialnych, zwłaszcza w kontekście zaistniałych konfliktów dotyczących jurysdykcji poszczególnych Kościołów autokefalicznych. Ponadto dla starożytnych Kościołów wschodnich, w których oprócz Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego jedynie ich najwyżsi zwierzchnicy cieszą się tytułem patriarchy, ów personalny wymiar instytucji patriarchalnej nie powinien budzić większych zastrzeżeń, ponieważ ci patriarchowie, jeśli nie de iure, to przynajmniej de facto, nie sprawują władzy na określonym terytorium, ale względem członków swojego Kościoła. Przyjęcie personalnego charakteru patriarchatu Zachodu nie koliduje także w praktyce z kompetencjami katolickich patriarchów i arcybiskupów większych w świele obowiązującego prawa kanonicznego w Kościele katolickim. Co więcej, takie rozumienie patriarchatu Zachodu w znacznej mierze rozjaśniłoby jego relację do pozostałych katolickich Kościołów wschodnich (metroplitalnych i nie zorganizowanych w metropolie), które nie mają własnych patriarchów.

5.3. Wnioski dotyczące treści komunikatu PRPJCh z 22 marca 2006 roku

Odnosząc się do treści samego komunikatu PRPJCh, można zauważyć, iż jest on w znacznej mierze napisany z punktu widzenia Kościoła łacińskiego. Sam tytuł „patriarcha Zachodu” jest w nim rozpatrywany przede wszystkim jako nazwa, a nie jako urząd, co zgodne jest z duchem KPK, a zwłaszcza kan. 438: Oprócz prerogatywy honoru, tytuł patriarchy i prymasa nie daje w Kościele łacińskim żadnej władzy rządzenia, chyba że o niektórych z przywileju apostolskiego lub zatwierdzonego zwyczaju co innego wiadomo. Z drugiej strony, według treści tego kanonu patriarcha Zachodu cieszyłby się jednak nie tylko prarogatywą honoru, ale miałby określoną władzę, wynikającą z przywileju apostolskiego oraz orzeczeń I Soboru Nicejskiego (325), Soboru Chalcedońskiego (451) i parwodawstwa cesarza Justyniana. Gdyby tak interpretować ów kanon, trzeba by także podjąć rzetelną refleksję nad kompetancjami łacińskiego patriarchy Jerozolimy, którego urząd co prawda został ustanowiony dopiero podczas wypraw krzyżowych, ale jego stolica cieszy się apostolskim pochodzeniem, a kompetencje patriarsze zostały usankcjonowane przez Sobór Chalcedoński (451) i prawodawstwo cesarza Justyniana. Trzeba by również w podobny sposób zbadać naturę pozostałych patriarchatów w Kościele łacińskim, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, jakimi przywilejami one się cieszą obecnie i skąd te przywileje wypływają.

Komunikat PRPJCh koncentruje się jednak przede wszystkim na samej nazwie „patriarcha Zachodu”. Autorzy komunikatu piszą bowiem, iż papież nie posługiwał się tytułem „Patriarcha Zachodu” na IV Soborze Konstantynopolitańskim (869-870), IV Soborze Laterańskim (1215) i Soborze Florenckim (1439), chociaż sobory te wymieniały Papieża jako pierwszego z pięciu ówczesnych Patriarchów[252]. Dalej stwierdzają oni, że tytuł ten później pojawiał się rzadko i nie miał jasno określonego znaczenia. Jego rozkwit nastąpił w wiekach XVI i XVII, w ramach pomnożenia tytułów Papieża; w Roczniku Papieskim pojawił się po raz pierwszy w 1863 roku[253]. Idąc tym tokiem rozumowania, nie dziwi zatem fakt, iż Autorzy komentarza dochodzą do następującego wniosku: W konsekwencji tytuł „Patriarcha Zachodu”, od początku niejasny, w ciągu dziejów stał się przestarzały i w praktyce nie nadający się już do użytku. Jak się wydaje, nie ma więc sensu nalegać na dalsze jego używanie[254]. W tym kontekście powstaje jednak pytanie, czy papieski tytuł prymasa Italii w podobny sposób nie uległ już zdezaktualizowaniu i winien być wręcz usunięty z oficjalnej tytulatury biskupa Rzymu w następnej kolejności, skoro sam tytuł prymasa w Kościele łacińskim ma jedynie znaczenie honorowe, podobnie jak tytuł patriarchy. Świadczy o tym przecież wprost wyżej wspomniany kan. 438 KPK.

Komentarz PRPJCh argumentując usunięcie tytułu patriarchy Zachodu, odwołuje się także do faktu, iż użyty [on] został w 642 r. przez papieża Teodora I[255]. W odniesieniu do tego sformułowania nie zostało użyte ani słowo „dopiero”, ani „już”, ani im podobne, tak że całe to zdanie ma charakter neutralny w stosunku do całości argumentacji. Również następne zdania mają podobny charakter: Później pojawiał się on rzadko i nie miał jasno określonego znaczenia. Jego rozkwit nastąpił w wiekach XVI i XVII, w ramach pomnożenia tytułów Papieża; w Roczniku Papieskim pojawił się po raz pierwszy w 1863 roku[256]. Z drugiej strony, skoro ów bardzo krótki zarys historyczny tego tytułu został zamieszczony w tymże komunikacie, należy zakładać, iż ma on służyć jako argument za rezygnacją z tytułu patriarchy Zachodu. W tym kontekście pojawia się pytanie, czy jednym z argumentów za jego usunięciem miałoby być późne jego pojawienie się wśród tytułów biskupa Rzymu?

Ks. Mychajło Dymyd w swojej publikacji dodaje, że już cesarz wschodniorzymski Teodozjusz II użył tytułu patriarchy Zachodu w swoim liście do papieża Leona Wielkiego (440-461) datowanym na rok 450[257]. A zatem, tytuł ten pojawia się stosunkowo wcześnie. A ów fakt wręcz każe zbadać i przeanalizować wszystkie tytuły biskupa Rzymu pod kątem pojawiania się ich i ewentualnego zanikania w historii. Zwłaszcza powinno to dotyczyć tych tytułów, które wywołują kontrowersje w dialogu z Kościołem prawosławnym i starożytnymi Kościołami wschodnimi. Czy wszystkimi tymi tytułami papież cieszył się już w pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa? Wiadomo na przykład, że tytuł Następcy Księcia Apostołów i Zastępcy Jezusa Chrystusa na pewno użyty został wprost przez papieża Innocentego III na początku XIII wieku[258]. Ale od kiedy są one używane przez papieży i w stosunku do nich? Jak interpretować orzeczenia papieży Grzegorza VII (1073-1085), Leona III (795-816) i Bonifacego VIII (1294-1303), którzy nie tylko nazywali siebie kapłanami, ale i stawiali się ponad wszelką władzą świecką[259]? Czy te dwa tytuły razem nie mają przynajmniej w jakiejś mierze swego źródła w tytule pontifex maximus, którym cieszył się niegdyś pogański cesarz rzymski? W tym świetle należałoby także podjąć rzetelne badania nad tytułem Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego i jego relacji historyczno-teologicznej do przedchrześcijańskiego tytułu pontifex maximus. Wydaje się, iż po usunięciu tytułu patriarchy Zachodu z oficjalnej tytulatury biskupa Rzymu, poszukiwanie odpowiedzi na powyższe pytania będzie konieczne, zwłaszcza w dialogu ekumenicznym. Być może, że problem ten w jakiejś mierze podejmą również uczestnicy katolicko-prawosławnego międzynarodowego dialogu teologicznego w najbliższym czasie, po jego wznowieniu jesienią 2006 roku w Serbii.

Do dialogu ekumenicznego i jego przyszłości odwołują się także ostatnie słowa komunikatu PRPJCh: Rezygnacja z tytułu [patriarchy Zachodu] jest wyrazem historycznego i teologicznego realizmu, a jednocześnie wyrzeczeniem się pewnego roszczenia, wyrzeczeniem, które mogłoby sprzyjać dialogowi ekumenicznemu[260]. Jednak na podstawie komentarza prawosławnego bpa Hilariona (Ałfiejewa) należy wnioskować, iż na dzień dzisiejszy papieżowi usunięto nie ten tytuł, co trzeba. Kościół prawosławny raczej oczekiwałby zrzeczenia się przez biskupa Rzymu bądź tytułu Zastępcy Jezusa Chrystusa, bądź Następcy Księcia Apostołów, bądź Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego, bądź Suwerennego Władcy Państwa Watykańskiego, a najlepiej wszystkich czterech jednocześnie. Dlatego też usunięcie tytułu patriarchy Zachodu żadną miarą nie będzie odczytane w Kościele prawosławnym jako wyrzeczenie się pewnego roszczenia, mogącego sprzyjać dialogowi ekumenicznemu. Wydaje się, że również starożytne Koscioły wschodnie oraz niektórzy przynajmniej przedstawiciele Kościoła katolickiego, Kościołów starokatolickich, a także Kościołów i Wspólnot kościelnych wyrosłych z Reformacji zajmą podobne stanowisko. A to w praktyce oznacza, iż ekumeniczne intencje zawarte w komunikacie PRPJCh są nie do pogodzenia z tym, czego by oczekiwały niekatolickie Kościoły wschodnie oraz wielu chrześcijan innych denominacji, czynnie zaangażowanych w działalność ekumeniczną.

Natomiast po lekturze całości treści komunikatu PRPJCh, można odnieść wrażenie, że w samym uzasadnieniu usunięcia tegoż tytułu częstokroć zastosowane są znaczne skróty myślowe, a sama metoda argumentacji zdaje się być niespójna i pobieżna, tak jakby ów komunikat został napisany w pośpiechu i naprędce. Można to zrozumieć o tyle, iż Autorom zależało na jak najszybszym udzieleniu odpowiedzi i uzasadnieniu zmiany oficjalnej tytulatury biskupa Rzymu. Dzięki temu komunikatowi wiadomo bowiem, iż usunięcie tytułu patriarchy Zachodu na pewno nie było pomyłką drukarską, ani niczym podobnym, lecz świadomym działaniem ze strony Stolicy Apostolskiej. Z drugiej strony wydaje się, iż w niedługiej przyszłości PRPJCh, a może też i Kongregacja Nauki Wiary mogłaby bardziej szeroko podjąć to zagadnienie, publikując znacznie obszerniejszą interpretację omawianej tutaj zmiany. Przykładem może być chociażby treść wyżej już wspomnianego dokumentu PRPJCh zatytułowanego „Wskazówki dotyczące uczestnictwa w Eucharystii pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim i Asyryjskim Kościołem Wschodu”, który powstał po konsultacji z Kongregacją Nauki Wiary w 2001 roku i również wzbudził niemało kontrowersji, zwłaszcza w tradycjonalistycznych środowiskach katolickich.

5.4. Możliwe skutki eklezjalne w Kościele katolickim po usunięciu tytułu patriarchy Zachodu

Usunięcie tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006 pod kątem zmian w strukturach eklezjalnych zasadniczo można interpretować w trojaki sposób. Po pierwsze, usunięcie to może oznaczać większe podporządkowanie katolickich Kościołów wschodnich biskupowi Rzymu, który w stosunku do nich występuje teraz przede wszystkim jako Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego i Zastępca Pana naszego Jezusa Chrystusa. Po drugie, zmiana ta zapowiada reorganizację samego Kościoła łacińskiego, w którym odtąd otwiera się możliwość na powstanie kilku patriarchatów na wzór istniejących starożytnych patriarchatów wschodnich albo przynajmniej udzielenie większych kompetencji konferencjom episkopatów. Po trzecie, usunięcie tego tytułu nie oznacza żadnej zmiany w strukturach eklezjalnych i winno być jedynie rozumiane jako usunięcie tytułu patriarchy Zachodu jako nazwy, a nie urzędu.

Komunikat PRPJCh dotyczący usunięcia tytułu patriarchy Zachodu zapewnia, że pierwsza możliwość nie jest brana pod uwagę, ponieważ opuszczenie tytułu "Patriarcha Zachodu" nic nie ujmuje tak uroczyście deklarowanemu przez Sobór Watykański II uznaniu dla starożytnych Kościołów patriarchalnych („Lumen Gentium”, 23). Tym bardziej nie ma mowy o tym, aby zniesienie go oznaczało nowe rewindykacje[261].Z kolei druga możliwość nie jest w przyszłości wykluczona, o czym mogłyby świadczyć następujące słowa tegoż komunikatu: Tytuł „Patriarcha Zachodu”, od początku niejasny, w ciągu dziejów stał się przestarzały i w praktyce nie nadający się już do użytku. Jak się wydaje, nie ma więc sensu nalegać na dalsze jego używanie. Tym bardziej, że wraz z Soborem Watykańskim II Kościół katolicki znalazł porządek kanoniczny, odpowiadający potrzebom dnia dzisiejszego, w postaci Konferencji Episkopatów oraz w ich zgromadzeniach międzynarodowych[262]. O tej możliwości przekonany jest także ks. Mychajło Dymyd z Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, dyrektor Instytutu Prawa Kościelnego na Ukraińskim Uniwersytecie Katolickim we Lwowie, prezentujący najbardziej optymistyczne stanowisko w kwestii usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z tytulatury papieskiej ze strony katolickich Kosciołów wschodnich[263].

Jednak najbardziej prawdopodobna zdaje się być trzecia możliwość. Wpisuje się ona bowiem najlepiej w samo rozumienie tytułu patriarchy Zachodu w kategoriach myślowych Kościoła łacińskiego, które w znacznej mierze odzwierciedlone zostały w treści omawianego w niniejszym artykule komunikatu PRPJCh. Jeżeli zatem w taki sposób należałoby interpretować usunięcie tytułu patriarchy Zachodu, to oznaczałoby, że wszelkie obawy wyrażane przez przestawicieli Kościołów wschodnich, z punktu widzenia Kościoła łacińskiego byłyby niepotrzebne i nieuzasadnione, a cała dyskusja na ten temat byłaby niepotrzebna. W takiej sytuacji problemem pozostaje przede wszystkim sam sposób ogłoszenia decyzji usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z Rocznika Papieskiego 2006. Decyzja w tej sprawie została bowiem podjęta nagle, bez szerszej, publicznej konsultacji, tak że Kościół katolicki i niekatolickie Kościoły wschodnie zostały postawione przed faktem dokonanym. A zatem, na podjęcie tej decyzji najprawdopodobniej miało wpływ niewielkie grono osób, bezpośrednio w nią wtajemniczonych.

* * *

Podsumowując niniejszą refleksję eklezjologiczno-ekumeniczną dotyczącą usunięcia tytułu patriarchy Zachodu z rocznika Papieskiego 2006, można stwierdzić, że Kościół katolicki potrzebuje papieża nie tylko jako tego, który jest Następcą Księcia Apostołów, ale także tego, który jest patriarchą w stosunku do członków Kościoła łacińskiego. Jednak tej drugiej funkcji paradoksalnie potrzebują bardziej katolickie Kościoły wschodnie niż Kościół łaciński, w którym posługa papieża-patriarchy została wchłonięta przez urząd biskupa Rzymu rozumiany jako Zastępca Jezusa Chrystusa, Następcy Księcia Apostołów i Najwyższego Kapłana Kościoła Powszechnego. Można jedynie żywić nadzieję, że szersza dyskusja na temat rezygnacji z tytułu patriarchy Zachodu przyczyni się w znaczny sposób do rozróżnienia tych dwóch odmiennych urzędów sprawowanych przez biskupa Rzymu w świadomości duchownych i wiernych Kościoła łacińskiego.

To rozróżnienie w znacznym stopniu mogłoby przyczynić się do podjęcia następnego kroku: rewizji tytulatury biskupa Rzymu, uczynionej zgodnie z prośbą, którą Jan Paweł II skierował do wszystkich chrześcijan: Jestem przekonany, że w dziedzinie [jedności wszystkich chrześcijan] szczególną odpowiedzialność, która polega przede wszystkim na dostrzeganiu ekumenicznych dążeń większości chrześcijańskich Wspólnot i na wsłuchiwaniu się w kierowaną do mnie prośbę, abym znalazł taką formę sprawowania prymatu, która nie odrzucając bynajmniej istotnych elementów tej misji, byłaby otwarta na nową sytuację[264].



[1]Dalej w niniejszym artykule Papieska Rada do spraw Popierania Jedności Chrześcijan oznaczana będzie skrótem PRPJCh.

[2]Pełny tekst tego komunikatu w języku polskim znajduje się w: M.Lisak OP (red.), Papież zrezygnował z tytułu Patriarcha Zachodu, „Wiadomości KAI” nr 13, 730 (2006), s.18; Radio Watykańskie (KAI), Papież rezygnuje z tytułu w: http://papiez.wiara.pl/index.php?grupa=4&art=1143142121, 7 kwietnia 2006; tekst oryginalny niniejszego komunikatu znajduje się m.in. w: Comunicato del Pontificio Consiglio per l’Unitá dei Christiani circa suppressione del titolo „Patriarcha d’Occidente” ne „l‘Annuario Pontificio” , http://212.77.1.245/news_services/bulletin/news/18125.php?index=18125%E2%8C%A9=ge, 7 kwietnia 2006; http://www.vatican.va/roman_curia/pontifical_councils/chrstuni/general-docs/rc_pc_chrstuni_doc_20060322_patriarca-occidente_it.html, 7 kwietnia 2006.

[3]W niniejszym artykule pojęcie „Kościół katolicki” oznacza jednocześnie Kościół rzymskokatolicki i katolickie Kościoły wschodnie.

[4]W niniejszym artykule pojęcie „katolickie Kościoły wschodnie” oznacza te Kościoły wschodnie, które są w pełnej jedności eklezjalnej z Rzymem.

[5]W niniejszym artykule pojęcie „Kościół prawosławny” oznacza jedynie te Kościoły, które uznają pierwsze siedem soborów powszechnych, związane są z tradycją bizantyjską i nie posiadają pełnej jedności eklezjalnejz Rzymem.

[6]W niniejszym artykule pojęcie „starożytne Kościoły wschodnie” oznacza te niekatolickie Kościoły wschodnie, które nie przyjęły postanowień Soboru Efeskiego (431) lub Soboru Chalcedońskiego (451). Chodzi tu zatem o Asyryjski Kościół Wschodu, Starożytny Apostolski i Katolicki Kościół Wschodu, Syryjski Kościół Ortodoksyjny, Syro-Malankarski Kościół Ortodoksyjny, Koptyjski Kościół Ortodoksyjny, Etiopski Kościół Ortodoksyjny, Erytrejski Kościół Ortodoksyjny i Ormiański Kościół Apostolski.

[7]W niniejszym artykule pod pojęciem Kościoła rzymskokatolickiego rozumie się jedynie Kościół łaciński.

[8]Chodzi tutaj przede wszystkim o Kościoły starokatolickie, nawiązujące w swojej teologii do tradycji Kościoła pierwszego tysiąclecia, a także o Kościoły i Wspólnoty kościelne wyrosłe z Reformacji.

[9] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[10]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, PAX, Warszawa 1984, s.24-26.

[11]A.Baron, H.Pietras SJ (oprac.), Dokumenty Soborów Powszechnych, WAM, Kraków 2001, t.1, s.32-33. Przed przybyciem do Rzymu św. Piotr był jednym z założycieli Kościoła w Antiochii, a św. Marek jako uczeń św. Piotra, został pierwszym biskupem Aleksandrii. Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.187; O.Clément, Rzym inaczej. Prawosławny wobec papiestwa, tłum.M.Żurowska, Wydawnictwo Księży Marianów, Warszawa 1999, s.24.

[12] Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.28; H.J.Widuch OFM, Konstantynopol stolicą ekumenicznego patriarchatu 325-870, Księgarnia św. Jacka, Katowice 1988, s.35-38; J.D.Faris, Eastern Catholic Churches. Constitution and Governance, Saint Maron Publications, New York 1992, s.212.

[13]Por. kanon 7. I soboru Nicejskiego w: A.Baron, H.Pietras SJ (oprac.), dz. cyt., t.1, s.32-33.

[14]Chodzi tu najprawdopodobniej o Grzegorza z Kapadocji, zwolennika arianizmu, który został biskupem Aleksandrii po wygnaniu św. Atanazego Wielkiego w 339 roku.

[15]List Juliusza I ´Ανεγνωνταγραμματα, 35,4 w: A.Baron, H.Pietras SJ (oprac.), Synody i kolekcje praw, t.I, Dokumenty synodów od 50 do 381 roku, WAM, Kraków 2006, s.122*.

[16]Kanony3-5 synodu w Sardyce w: tamże, s.148-149*;

[17]List synodu w Sardyce do Juliusza biskupa Rzymu w: tamże, s.167*.

[18]List synodu rzymskiego pod przewodnictwem Damazego do imperatorów Gracjana i Walentyniana, 9 w: tamże, s.291*.

[19]Kanon 3. I Soboru Konstantynopolitańskiego w: A.Baron, H.Pietras SJ, Dokumenty Soborów Powszechnych, t.I, s.72-73.

[20]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.30.

[21]Por. tamże, s.31.

[22]Tytuł egzarchy nie jest do końca jasny. Być może, iż chodzi tutaj o biskupów mających władzę ponadmetropolitaną lub metropolitów, lub najstarszego rangą metropolitę. W kontekście przytoczonego tutaj postanowienia Soboru Chalcedońskiego najprawdopodobniej jest mowa o biskupie Cezarei Kapadockiej, Efezu i Heraklei, którzy posługiwali się także tytuem egzarchy. Por. H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.47.

[23]Kanon 9. I Soboru Konstantynopolitańskiego w: A.Baron, H.Pietras SJ, Dokumenty Soborów Powszechnych, t.I, s.232-233. Por. kanon 17. tegoż soboru w: tamże, s.240-241; E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.32-33.

[24]Kanon 28. Soboru Chalcedońskiego w: A.Baron, H.Pietras SJ, Dokumenty Soborów Powszechnych, t.I, s.250-251.

[25]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.33.

[26]Por. H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.53.

[27] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[28] Por. H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.53.

[29]Por. М.Димид, „Патріарх Заходу”: доповідь митр. прот. Михайла Димида, виголошена в Інституті церковного права УКУ (23 березня 2006 року) w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[30]Por. H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.53.

[31]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.35; H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.56.

[32]Por. M.Lisak OP, art. cyt., s.18.

[33]Por. kanon 36. Synodu Trullańskiego w: A.Znosko, Kanony Kościoła prawosławnego, Wydawnictwo Bratczyk, Hajnówka 2000, t.I, s.83.

[34]Por.A.S.Atiya, Historia Kościołów wschodnich, PAX, Warszawa 1978, s.219.

[35]Por. J.S.Gajek MIC, T.Wyszomirski, Starożytne Kościoły wschodnie w: W.Hryniewicz OMI, J.S.Gajek MIC, S.J.Koza (red.), Ku chrześcijaństwu jutra. Wprowadzenie do ekumenizmu, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1997, s.118; R.G.Roberson, Chrześcijańskie Kościoły wschodnie, homini, Kraków 2005, s. 15-20; A.Kaim SAC, Kościół chaldejski. Dziedzic objawienia i źródło charyzmatu, Pallotinum, Poznań 2001, s.118 i 199-200.

[36]Por. R.G.Roberson, dz. cyt., s.29-43. Również w Gruzińskim Kościele Prawosławnym, który początkowo nie przyjął nauki Soboru Chalcedońskiego, utworzony został patriarchat. W 467 roku król Vakhtang Gorgaslan ogłosił niezależność tego Kościoła. W 607 roku Kościół ten zaakceptował postanowienia Soboru Chalcedońskiego. Po uprzedniej aneksji Gruzji przez Rosję patriarchat Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego został zlikwidowany w 1811 roku. Patriarchat tego Kościoła został przywrócony w 1917 roku i został uznany przez patriarchat moskiewski w 1943 roku. Jednak patriarchat Konstantynopola uznał patriarchalną rangę Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego dopiero w 1990 roku. Por. R.G.Roberson, dz. cyt., s.85-89.

[37]Autokefalia (od gr. ´αυτο – samo, κεφαλη – głowa) – niezależność jurysdykcyjna lokalnego Kościoła prawosławnego od jakiejkolwiek innej struktury kościelnej.

[38]Por. В.А.Цыпин, Церковное право, Круглый стол по религиозному образованию в Русской Православной Церкви, Москва 1996, s.215; R.G.Roberson, dz. cyt., s.81-82.

[39]Por. В.А.Цыпин, dz. cyt., s.216; R.G.Roberson, dz. cyt., s.73-74.

[40]Por. В.А.Цыпин, dz. cyt., s.229-300; 231-232; 235-236; 239-240; 245; 250-251; R.G.Roberson, dz. cyt., s.64-65.

[41]Por. В.А.Цыпин, dz. cyt., s.216-217; R.G.Roberson, dz. cyt., s.78 i 87.

[42]Por.R.G.Roberson, dz. cyt., s.164-166; 169-171; 175-184; 188-191.

[43]Por.: Odezwa Synodu Biskupów Metropolii Kijowsko-Halickiej do osób duchownych i konsekrowanych oraz wiernych Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego z okazji wizyty kard. Waltera Kaspera w Moskwie, tłum. L.Rycar, „Przegląd Powszechny” nr 9, 997 (2004), s.307-310; P.Diduła, Idea Patriarchatu Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, „Przegląd Powszechny”, nr 2, 1002 (2005), s.235-258.

[44]Trzy Rozdziały oznaczały dzieła trzech teologów: Teodora z Mopsuestii (zm. 428), Teodoreta z Cyru (zm. 466) krytykującego poglądy Cyryla aleksandryjskiego (zm. 444) oraz Ibasa (zm. 457), który w liście do nieznanego Marisa potępił anatematyzmy Cyryla aleksandryjskiego. Por. M.Starowieyski, Sobory Kościoła niepodzielonego, Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej Biblos, Tarnów 1994, s.84-85.

[45]Pod silną presją cesarza Justyniana Wielkiego schorowany i poddawany złośliwym represjom papież Wigiliusz w 553 roku ponownie potępił Trzy Rozdziały, a rok później szeroko uzasadnił swoje stanowisko w dokumencie II Constitutum. Zob. M.Starowieyski, dz. cyt., s.91.

[46]Por. J.D.Faris, dz. cyt., s.225; M.Starowieyski, dz. cyt., s.84-91.

[47]Szerzej o wzrastaniu świadomości podziału między grecko-ruskim Wschodem i łacińskim Zachodem zob.: B.Kumor, Problem jedności Kościoła na Rusi z Kościołem katolickim do końca XII wieku w: W.Hryniewicz OMI, J.S.Gajek MIC (red.), Teologia i kultura duchowa starej Rusi, Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1993, s.127-135; M.Blaza SJ, Kiedy nastąpiła Wielka Schizma?, „Przegląd Powszechny” nr 10, 950 (2000), s.56-60.

[48]Według Stevena Runcimana łaciński patriarchat Jerozolimy miał być ustanowiony dopiero w 1188 roku w Akce, po zdobyciu Jerozolimy przez sułtana Saladyna. Por. S.Runciman, Schizma wschodnia, tłum. J.Gawroński, PAX,Warszawa 1963, s.123-124; B.Kumor, art. cyt., s.127

[49]Por. F.Dvornik, Bizancjum a prymat Rzymu, tłum. M.Radożycka, PAX, Warszawa 1985, s.107 i 112; E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne, Olsztyn 1987, s.56; B.Kumor, art. cyt., s.127-128; K.Kościelniak, Konsekwencje czwartej krucjaty dla patriarchatu Antiochii na tle relacji melkicko-łacińskich w: IV krucjata. Historia. Reperkusje. Konsekwencje, praca zbiorowa pod red. Z.J.Kijasa OFMConv i M.Salamona, WAM, Kraków 2005, s. 223.

[50]Por. J.D.Faris, dz. cyt., s.225-226.

[51] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[52]A.Baron, H.Pietras SJ (oprac.), Dokumenty Soborów Powszechnych, t.1, s.32-33.

[53]Mansi VIII,160.

[54]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.66.

[55]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.68; H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.52.

[56]E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.63-64. Zob. tamże, s.63: Za okres poprzedzający schizmę bizantyjską (1054) zbiór [papieskich dokumentów zebranych przez Jaffé-Wattenbacha] podaje 4335 dokumentów, z których zaledwie 300 odnosi się do patriarchatów wschodnich. Por. Acta Romanorum Pontificium a S. Clementae I (an. c.90) ad Coelestium III (+1198), Fontes, series III, Introductio, textus actorum, addimentum, appendix, (Pont. Commissio ad redigentum Codicem Iuris Canonici Orientalis), Typis Poliglottis Vaticanis, Vaticanus 1943.

[57] H.J.Pottmeyer, Le rôle de la papauté au troisième millénaire. Une relecture de Vatican I et Vatican II, tłum. z j. niem. J.Hoffmann, Les Éditions du Cerf, Paris 2001, s.29.

[58] Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.63 i s.77; O.Clément, dz. cyt., s.26.

[59] Por. PG 10,857 B; O.Clément, dz. cyt., s.27.

[60] Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.71-72 i s.189.

[61]E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.68-69.

[62]PL 214,292 A; cyt. za: O.Clément, dz. cyt., s.50-51.

[63]PL 215,1353; 215,1468; cyt. za: E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i jedności, s.56.

[64]Por. List Innocentego III VIII,20; PL 215,576; G.Ryś, Innocenty III wobec IV krucjaty (w świetle papieskiej korespondencji) w: Z.J.Kijas OFMConv, M.Salamon (red.), IV krucjata. Historia, reperkusje, konsekwencje, WAM, Kraków 2005, s.130 i 134.

[65]Innocenty III powołał przy patriarchalnym kościele Mądrości Bożej kapitułę katedralną, a także ustanawiał obce dla tradycji greckiej instytucje, takie jak beneficja, prebendy, prepozytury, kanoniczne konfirmacje i instalacje, których niekiedy papież dokonywał bezpośrednio, z pominięciem łacińskiego patriarchy Konstantynopola. Por. G.Ryś, art. cyt., s.130 i 134.

[66]Por. J.Ratzinger, Il nuovo popolo di Dio, Queriniana, Brescia 1972, s.144-146.

[67]Por. Listy Innocentego III VI,229-231; VII,203; VIII,20; VIII,153; PL 215,259-262; 215,514-515; 215,576; 727; G.Ryś, art. cyt., s.134-135.

[68]List Innocentego III VIII,19; PL 215,574; cyt. za: G.Ryś, art. cyt., s.135.

[69]List Innocentego III do łacińskiego patriarchy Konstantynopola Tomasza Morosiniego (29 kwietnia 1205) VIII,19; PL 215,574; cyt. za: G.Ryś, art. cyt., s.135.

[70]Zob. Wyznanie wiary cesarza bizantyjskiego Michała VIII Paleologa (1274): Święty Kościół rzymski posiada najwyższy i pełny prymat i zwierzchnictwo nad całym Kościołem katolickim, uznając zgodnie z pawdą i w pokorze, że je otrzymał z pełniąwładzy od samego Pana w osobie św. Piotra, księcia, czyli głowy Apostołów, którego następcą jest Biskup Rzymski w: S.Głowa SJ, I.Bieda SJ (oprac.), Breviarium Fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Koscioła, Księgarnia św. Wojciecha, Poznań 1997, II,12; por. E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.84: W wyznaniu wiary cesarza Michała Paleologa Ojcowie soboru przedstawili naukę, że to Kościół rzymski użyczył siedzibom patriarszym części swoich praw i przywilejów. Koncepcja Soboru Lyońskiego stała się w późniejszych czasach dominująca. Pełnia papieskiej władzy, jaka w II tysiącleciu jawiła się coraz bardziej, wydawała się już nie do pogodzenia z ideą autonomii patriarchatów, mocno zakorzenioną w tradycji pierwszych wieków i w kanonach dawnych soborów.

[71]Por. E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.73.

[72]Bulla unii z Grekami papieża Eugeniusza IV Laetentur caeli (1439), nr 17: Określamy też, że święta Stolica Apostolska i biskup rzymski posiadają prymat nad całym światem, a biskup rzymski jest następcą św. Piotra, Księcia Apostołów, i prawdziwym zastępcą Chrystusa, głową całego Kościoła oraz ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan. Jemu w osobie św. Piotra przekazana została przez Pana naszego Jezusa Chrystusa pełna władza pasterzowania, rządzenia i kierowania Kościołem powszechnym, zgodnie z uchwałami soborów ekumenicznych i świętych kanonów w: A.Baron, H. Pietras SJ (red.), Dokumenty Soborów Powszechnych, WAM, Kraków 2003, t.III, s.475; Bulla unii z Ormianami papieża Eugeniusza IV Exultate Deo (1439), nr 22 w: tamże, s.531; Bulla unii z Koptami papieża Eugeniusza IV (1441), nr 17,7b w: tamże, s.615.

[73]W.Hryniewicz OMI, Kościoły siostrzane. Dialog katolicko-prawosławny 1980-1991, Verbinum, Warszawa 1993, s.307; zob. Bulla unii z Grekami papieża Eugeniusza IV Laetentur caeli (1439), nr 18: Odnawiamy też porządek przekazany w kanonach dotyczący pozostałych czcigodnych patriarchatów, zgodnie z którym patriarcha Konstantynopola jest drugi po przeświętym biskupie Rzymu, trzeci – patriarcha Aleksandrii, czwarty – Antiochii ,a piąty – patriarcha Jerozolimy, oczywiście przy zachowaniu wszystkich przysługujących im przywilejów i praw w: A.Baron, H.Pietras SJ (red.), dz. cyt., t.III, s.477.

[74]Por. E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.81.

[75]Bullarium Romanum, VIII,985-986; por. E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.82-83.

[76]Konstytucja apostolska Magnus Dominus o unii narodu ruskiego z Kościołem rzymskim w: T.Żychiewicz, Jozafat Kuncewicz, Wydawnictwo Calvarianum, Kalwaria Zebrzydowska 1986, s.130; Por. Апостольська конституція папи Климента VIII про зєднання Київської митрополії з Римською Церквоюw: Основні документи Берестейської унії, Свічадо, Львів1996, s.66.

[77]Konstytucja apostolska Magnus Dominus o unii narodu ruskiego z Kościołem rzymskim w: T.Żychiewicz, dz. cyt., s.138; por. Апостольська конституція папи Климента VIII про зєднання Київської митрополії з Римською Церквоюw: Основні документи Берестейської унії, s.71; BullauniizGrekamipapieżaEugeniuszaIVLaetenturcaeli(1439) w: A.Baron, H. PietrasSJ (red.), DokumentySoborówPowszechnych, t.III, s.475.

[78]E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.84.

[79]Tamże, s.84-85.

[80]Cyt. za: tamże, s.83-84.

[81]Cyt. za: tamże, s.84.

[82]Tamże, s.91.

[83]Bullarium Benedicti XIV, IV,365-403; Encyklika Allatae sunt papieża Benedyklta XIV (wersja ang.) w: http://www.papalencyclicals.net/Ben14/b14allat.htm; cyt. za: E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.90-91.

[84]Pius IX, Plura sapienter, 4; cyt. za: tamże, s.92.

[85]Por. tamże, s.93.

[86]Znamienne jest, iż patriarcha chaldejski użył tutaj wyrażenia nasi bracia odłączeni (fratres nostri separati), które do czsasów Soboru Watykańskiego I w ogóle nie było używane. Por. tamże, s.94.

[87]Mansi L,697; por. S.L.Głódź, Sprawy katolickich Kościoów wschodnich na I Soborze Watykańskim, mps, biblioteka KUL, Lublin 1976, s.54.

[88]Kanony konstytucji o Grekach nakładały ekskomunikę na Kościół prawosławny, który nigdy dotąd nie był publicznie obłożony tą karą. Por. E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.94.

[89]W.Hryniewicz OMI, Pytania o prymat, „Tygodnik Powszechny”, nr 4, 2585 (24 stycznia 1999), s.9; por. E. Zoghby, We Are All Schismatics, Educational Services, Newton 1996, s. 31.

[90]Por. E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.92 i 94-95.

[91]Mansi, LIII,943; cyt. za: tamże, s.95.

[92]Por. tamże, s.95.

[93]Leon XIII, Satis cognitum (O jedności Kościoła), nr 15: Nikt zatem, jeśli nie jest w jedności z Piotrem, nie może uczestniczyć w jego władzy, albowiem jest absurdem wyobrazić sobie, że ktoś, kto jest poza Kościołem, może kierować Kościołem; AAS 28 (1895-96), 738.

[94] Cyt. za: E.Przekop, Rzym-Konstantynopol na drogach podziału i pojednania, s.100.

[95]Por. tamże, s.100-101.

[96]AAS 28 (1895-96), 586; cyt. za: tamże, s.103.

[97]Por. tamże, s.103-104.

[98]Papież Pius XI (1922-1939) rozszerzył jeszcze zakres kompetencji tej Kongregacji, przyznając jej władzę nad wiernymi obrządku łacińskiego zamieszkujących te kraje, w których wspólnoty wschodnich chrześcijan były liczne. Por. tamże, s.105-106.

[99]Kanony te dotyczyły prawa małżeńskiego, prawa procesowego, prawa zakonnego oraz prawa obrządkowego i osobowego. Por. tamże, s.109.

[100]Por. tamże, s.110.

[101]Cyt. za: tamże, s.151.

[102]Konstytucja Dogmatyczna o Kościele Lumen gentium (dalej: KK), nr 23. Wszystkie cytaty z dokumentów Soboru Watykańskiego II w niniejszym artykule podawane są za: Sobór Watykański II. Konstytucje. Dekrety. Deklaracje, Pallotinum, Poznań 2002.

[103]Pod pojęciem pierwszych soborów powszechnych autorzy dekretu rozumieją czas od I Soboru Nicejskiego do Soboru Ferraro-Florenckiego; por. Dekret o katolickich Kościołach wschodnich Orientalium Ecclesiarium (dalej: DKW), nr 7.

[104]DKW, nr 7.

[105]Por. W.Hryniewicz OMI, Przeszłość zostawić Bogu. Unia i uniatyzm w perspektywie ekumenicznej, Wydawnictwo Św. Krzyża, Opole 1995, s.121.

[106]DKW, nr 8.

[107]Por. W.Hryniewicz OMI, Przeszłość zostawić Bogu, s.122.

[108]DKW, nr 9.

[109]Również teologowie prawosławni uznali, iż Dekret o katolickich Kościołach wschodnich proklamuje równość obydwu tradycji. Por. W.Hryniewicz OMI, Przeszłość zostawić Bogu, s.121.

[110] DKW, nr 9.

[111]DKW, nr 11.

[112]Por. W.Hryniewicz OMI, Przeszłość zostawić Bogu, s.119.

[113]Tamże, s.122.

[114]Por. tamże, s.122.

[115]Dekret o Ekumenizmie Unitatis redintegratio (dalej: DE), nr 14.

[116]Tamże.

[117]DE, nr 16.

[118]List apostolski Euntes in mundum z okazji tysiąclecia chrztu Rusi Kijowskiej, nr 10 w: S.C.Napiórkowski OFMConv, K.Leśniewski, J.Leśniewska (red.), Ut unum. Dokumenty Kościoła katolickiego na temat ekumenizmu 1982-1998, Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2000, nr 519, s.259.

[119]Dalej w niniejszym artykule Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich będzie oznaczany skrótem KKKW.

[120] KKKW, kan. 63. Wszystkie cytaty z tego Kodeksu w niniejszym artykule podawane są za: Codex Canonum Ecclesiarium Orientalium/ Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, Libreria Editrice Vaticana, Wydział Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji KUL, Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium”, Lublin 2002.

[121]Por. KKKW, kan. 66 § 2.

[122]KKKW, kan. 68 § 1. Zob. KKKW, kan. 68 § 2: Gdyby jakiś Biskup uznał, że zatrzymuje go słuszna przeszkoda, powinien swoje racje przedstawić na piśmie Synodowi Biskupów Kościoła patriarchalnego; decydowanie o tym, czy przeszkoda jest zgodna z prawem, należy do Biskupów, którzy są obecni przy rozpoczęciu sesji Synodu w wyznaczonym miejscu.

[123]Por. KKKW, kan. 74; KKKW, kan. 1544 § 2: Czas użyteczny należy rozumieć, że wykonującemu lub dochodzącemu swego prawa tak przysługuje, iż dla nie wiedzącego albo nie mogącego działać nie płynie.

[124]KKKW, kan. 76 § 1.

[125]KKKW, kan. 76 § 2.

[126]Por. E.Przekop, Wschodnie patriarchaty starożytne, s.78 i 134-165.

[127]KKKW, kan. 77 § 1.

[128]Por. KKKW, kan. 77 § 2.

[129]Por. Konstytucja apostolska Jana Pawła II Universi Dominici gregis; AAS 88 (1996), 305-343.

[130]KKKW, kan. 72 § 2.

[131]Por. K.Gołębiowski, Jan Paweł II zwołuje Synod Biskupów Kościoła Chaldejskiego, „Wiadomości KAI”, nr 44, 606 (2003), s.24.

[132]Por. KKKW, kan. 59 § 1-4; kan. 60 § 1-2.

[133]KKKW, kan. 58.

[134]Por. KKKW, kan. 43; kan. 45 § 1-3.

[135]Szerzej to zagadnienie omówione będzie niżej w niniejszym artykule, kiedy podjęta będzie refleksja na temat tytułu patriarchy Zachodu w świetle współczesnego prawodawstwa Kościoła katolickiego.

[136]Jan Paweł II, encyklika Ut unum sint, nr 95 w: S.C.Napiórkowski OFMConv, K.Leśniewski, J.Leśniewska (red.), Ut unum. Dokumenty Kościoła katolickiego na temat ekumenizmu 1982-1998, nr 469, s.222.

[137]Cyt. za: W.Hryniewicz OMI, Pytania o prymat, s.9.

[138]M.Lisak OP, art. cyt., s.18.

[139]Tamże.

[140]Dalej w niniejszym artykule Kodeks Prawa Kanonicznego oznaczany będzie skrótem KPK.

[141]KPK, kan. 1: Kanony tego Kodeksu dotyczą jedynie Kościoła łacińskiego. Wszystkie cytaty z tego Kodeksu w niniejszym artykule podawane są za: Codex Iuris canonici/Kodeks Prawa Kanonicznego, Pallotinum, Poznań 1984.

[142]KPK, kan. 438.

[143]Wyjątek stanowi tutaj patriarchat Akwilei, który powstał w wyniku schizmy w VI w. w samym Kościele łacińskim. Niemniej jednak po zażeganiu tej schizmy papież potwierdził istnienie tego patriarchatu. Por. J.D.Faris, dz. cyt., s.225.

[144]Zob. Por. М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[145] Por. J.Werckmeister, Petit dictionaire de Droit Canonique, Le Cerf, Paris 1993, s.154.

[146] Por. E.O. d’Angelo, Nuovo Dizionare di Diritto Canonico, San Paulo, Cinisello Balsamo 1993, s.766; L.Chiapetta, Il Codice di Diritto Canonico. Commento giuridico-pastorale, Edizioni Dehoniane, Roma 1996, t.I, s.542. Z drugiej strony L.Chiapetta nazywa biskupa Rzymu patriarchą Zachodu, komentując kan. 1. KPK. Zob. L.Chiapetta, dz. cyt., s.2.

[147] Por. P.V.Pinto, Commentario al Codice dei Canoni delle Chiese Orientali, Libreria Editrice Vaticana, Città del Vaticano 2001, s.259.

[148]Por. KPK, kan. 331; KKKW, kan. 43.

[149]Por. М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[150]W KPK i KKKW pod pojęciem „najwyższa władza Kościoła” rozumie się biskupa Rzymu i kolegium biskupów. Por KPK, kan. 330-341; KKKW, kan. 42-54.

[151]KKKW, kan. 27. W podobnym znaczeniu w uprzednio promulgowanym Kodeksie Prawa Kanonicznego pojawiły się już terminy Ecclesia ritualis oraz Ecclesia ritualis sui iuris . Por. KPK, kan. 111 § 1 i kan. 112 § 1; J.D.Faris, dz. cyt., s.144.

[152]KKKW, kan. 28 § 1-2.

[153]Lista ta nie jest oficjalna, ponieważ niektóre z tych Kościołów w ogóle nie posiadają swojego biskupa (Białoruski Kościół Greckokatolicki, Rosyjski Kościół Greckokatolicki i wspólnota grekokatolicka w Albanii). Por. J.D.Faris, dz. cyt., s.146; R.G.Roberson, dz. cyt., s.161.

[154]Por. KKKW, kan. 76 § 2; kan. 77 § 1.

[155]Por. KKKW, kan. 153 § 2-3.

[156]Por. KKKW, kan. 168.

[157]Por. KKKW, kan. 174. Pod pojęciem „pozostałych Kościołów sui iuris” należy rozumieć te Kościoły, które nie są zorganizowane w metropolie: Grecki Kościół Greckokatolicki, Bułgarski Kościół Greckokatolicki, Słowacki Kościół Greckokatolicki, Węgierski Kościół Greckokatolicki, greckokatolicka eparchia Križevci z siedzibą w Zagrzebiu i greckokatolicka eparchia mukaczewska na Ukrainie zakarpackiej.

[158]Por. KKKW, kan. 153-154.

[159]KKKW, kan. 152; por. DKW, nr 10. Instytucja arcybiskupstwa większego pojawia się już w V wieku. Sobór Efeski (431) wyłączył arcybiskupstwo Cypru spod jurysdykcji biskupa Antiochii. Obecnie w Kościele prawosławnym oprócz Cypru podobnym statusem cieszy się Grecki Kościół Prawosławny i Albański Kościół Prawosławny. Por. Sobór Efeski, Uchwała o konsekracji biskupów na Cyprze w: A.Baron, H.Pietras SJ, Dokumenty Soborów Powszechnych, t.I, s. 172-177; J.D.Faris, dz. cyt, s.366; R.G.Roberson, dz. cyt., s.90; 96; 103.

[160]Por. J.D.Faris, dz. cyt., s.366. Obecnie w Kościele katolickim istnieją trzy Kościoły arcybiskupie większe: Ukraiński Kościół Greckokatolicki, Syro-Malabarski Kościół Katolicki i Rumuński Kościół Katolicki Zjednoczony z Rzymem (Greckokatolicki).

[161]Por. KKKW, kan. 78 § 1-2.

[162]Por. KKKW, kan. 82 § 2.

[163]Synod stały, zwany także synodem patriarszym lub synodem endimousa, to instytucja, która istniała już przy starożytnych patriarchatach wschodnich. Podobna instytucja nie była znana w Kościele łacińskim. Od czasu zaistnienia synodów stałych w ich skład wchodzili biskupi, częstokroć wyżsi rangą, którzy stanowili wraz z patriarchą ciało doradczo-decydujące w Kościele patriarchalnym. Por. H.J.Widuch OFM, dz. cyt., s.94-108.

[164]Por. KKKW, kan. 82 § 3.

[165]Eparchia w Kościołach wschodnich odpowiada diecezjom w Kościele łacińskim. Por. KKKW, kan. 177 § 1; KPK, kan. 369.

[166]Por. KKKW, kan. 85 § 1.

[167]Por. KKKW, kan. 85 § 2.

[168]Zob. KKKW, kan. 182 § 3: Jeżeli prawo partykularne zaaprobowane przez biskupa Rzymskiego nie stanowi czegoś innego, Synod Biskupów Kościoła patriarchalnego sprawdza nazwiska kandydatów i po przeprowadzenie tajnego głosowania tworzy listę kandydatów, którą Patriarcha przesyła Stolicy Apostolskiej w celu otrzymania zatwierdzenia od Biskupa Rzymu; KKKW, kan. 184 § 1: Jeżeli nazwisko elekta znajduje się na liście kandydatów, zatwierdzonych przez Biskupa Rzymskiego, wówczas dokonany wybór powinien być zakomunikowany elektowi w tajemnicy przez Patriarchę; kan. 184 § 2:Jeśli elekt wybór przyjął, Patriarcha o akceptacji wyboru i dniu jego ogłoszenia natychmiast zawiadomi Stolicę Apostolską; kan. 185 § 1: Jeśli nazwisko elekta nie znajduje się na liście kandydatów, Patriarcha natychmiast powiadamia o dokonanym wyborze Stolicę Apostolską w celu otrzymania zgody Biskupa Rzymu, z zachowaniem tajemnicy przez wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób dowiedzieli się o wyniku wyborów, także wobec elekta, aż do czasu nadejścia do Patriarchy wiadomości o zatwierdzeniu; kan. 185 § 2: Po otrzymaniu zgody Biskupa Rzymskiego, Patriarcha w tajemnicy oznajmia elektowi o wyborze i działa zgodnie z kan. 184 § 2.

[169]Por. KKKW, kan. 396-397.

[170]Por. KKKW, kan. 98.

[171]Zob. KKKW, kan. 174-175: Kościół sui iuris, który nie jest ani patriarchalny, ani arcybiskupi większy, ani metropolitalny, powierza się Hierarsze, który przewodzi mu według norm prawa wspólnego i prawa partykularnego wydanego przez Biskupa Rzymu. Kościoły te są zależne bezpośrednio (wyszczególn. - MB) od Stolicy Apostolskiej. Prawa zaś i obowiązki (...) wykonuje Hierarcha delegowany przez Stolicę Apostolską.

[172]Por. KKKW, kan. 155-173.

[173]Por. KKKW, kan. 155 § 1.

[174]KKKW, kan. 156 § 1.

[175]KKKW, kan. 693. Odmienne i bardziej ogólne sformułowanie zawarte jest w: Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallotinum, Poznań 2002, nr 1290: Wschód natomiast zachował jedność [chrztu i bierzmowania], tak że bierzmowania udziela prezbiter, który chrzci. Powinien on jednak dokonywać tego za pomocą poświęconego przez biskupa (wyszczególn. – MB) myronu. Znamienne jest także, iż w tym miejscu nie ma w ogóle odniesienia się do wyżej wspomnianego kanonu.

[176] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[177] KKKW, kan. 55; DKW, nr 9.

[178] Por. KKKW, kan. 56: Patriarcha jest Biskupem, któremu przysługuje władza w odniesieniu do wszystkich Biskupów, nie wyłączając Metropolitów i do wszystkich pozostałych chrześcijan Kościoła, któremu przewodzi, według norm prawa zatwierdzonego przez najwyższą władzę Koscioła.

[179] Por. M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[180]Tamże.

[181]Tamże.

[182]Por. KPK, kan. 447-459.

[183]Por. KPK, kan. 342-348.

[184]Por. KPK, kan. 439 § 1; kan. 447.

[185]Por. KKKW, kan. 322.

[186]Por. KKKW, kan. 102-113.

[187] KKKW, kan. 322 § 1; por. KPK, kan. 342 i kan. 447.

[188] Por. R.G.Roberson, dz. cyt., s.31 i 57.

[189]M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[190]Tamże.

[191] Por. KKKW, kan. 78 § 2; kan. 146 § 1.

[192]Por. KKKW, kan. 149.

[193] Zob. Y.Congar OP, Diversités et communion. Dossier historique et conclusion théologique, Cerf, Paris 1982, s.9 : Un patriarchat de Rome étendu dans l’ensemble du monde ; por. W.Hryniewicz OMI, Na drodze pojednania. Medytacje ekumeniczne, Verbinum, Warszawa 1998, s.189 i 191.

[194] J.M.Tillard OP, L’évêque de Rome, Cerf, Paris 1982, s.225; М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[195] Por. J.D.Faris, dz. cyt., s.107.

[196] Por. L.Chiapetta, dz. cyt., t.I, s.411.

[197] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[198]Tamże.

[199] Por. J.S.Gajek MIC, T.Wyszomirski, art. cyt., s.118; R.G.Roberson, dz. cyt., s. 15; A.Kaim SAC, dz. cyt., s.118.

[200] Por. J.S.Gajek MIC, T.Wyszomirski, art. cyt., s.118; R.G.Roberson, dz. cyt., s.20; A.Kaim SAC, dz. cyt., s.200.

[201]Por. K.Ware, Kościół prawosławny, tłum. W.Misijuk, Othdruk, Białystok 2002, s.142-148.

[202]Por. A.Papadakis, Zarys dziejów Kościoła prawosławnego w: K.Leśniewski, J.Leśniewska, Prawosławie. Światło wiary i zdrój doświadczenia, Prawosławna Diecezja Lubelsko-Chełmska, Lublin 1999, s.434 i 436-437; H.Paprocki, Przygotowania do soboru panprawosławnego w: Kalendarz prawosławny 2000, Wydanie Warszawskiej Metropolii Prawosławnej, Warszawa [1999], s.205-206; R.G. Roberson, dz. cyt., s.123-125.

[203]A.Papadakis, art. cyt., s.436.

[204]Por. P.Evdokimov, Prawosławie, tłum. J.Klinger, PAX, Warszawa 1964, s.185-190; R.G.Roberson, dz. cyt., s.119-122.

[205]H. Paprocki, art. cyt., s.206.

[206]Tamże.

[207]Por. W.Hryniewicz OMI, Na drodze pojednania, s.189.

[208]Zob.: Комментарий епископа Венского и Австрийского Илариона по поводу отказа папы Римского от титула „Патриярх Запада” w: http://www.patriarchia.ru/db/text/86431.html, 14 kwietnia 2006. Niniejsza część artykułu odwoływać się będzie właśnie do tego źródła. W języku polskim istnieje omówienie tego komentarza. Zob.: http://info.wiara.pl/wydruk.php?grupa=4&art=1141454004, 14 kwietnia 2006.

[209]Tamże.

[210]Bp Hilarion w swoim komentarzu używa terminu „Kościoły prawosławne” (ПравославныеЦеркви). Wynika to z natury samej eklezjologii prawosławnej, w której pojęcie „Kościół prawosławny” jest rozumiane także jako eucharystyczna wspólnota lokalnych Kościołów autokefalicznych. A zatem w niniejszym artykule termin „Kościół prawosławny” i „Kościoły prawosławne” są sobie tożsame, a różnica między nimi wynika jedynie z odmiennego podejścia do tej samej rzeczywistości w eklezjologii katolickiej i prawosławnej.

[211]Tamże.

[212]Tamże.

[213]Tamże.

[214]Tamze.

[215]Tamże.

[216]Tamże.

[217]Por. J.S.Gajek MIC, T.Wyszomirski, art. cyt., s.118; R.G.Roberson, dz, cyt., s. 15-20; A.Kaim SAC, dz. cyt., s.118 i 199-200.

[218]Por. A.S.Atiya, dz. cyt., s.219.

[219]Por. tamże, s.239-240.

[220] Por. R.G.Roberson, dz. cyt., 17; A.Kaim SAC, dz. cyt., s. 199.

[221] Por. A.Kaim SAC, dz. cyt., s.346-348.

[222] W Anaforze Addaja i Mariego nie ma słów ustanowienia. Zob.: Orientamenti per l’ammissione all’Eucaristia fra la Chiesa Caldea e la Chiesa Assira dell’Oriente w : http://www.vatican.va/roman_curia/pontifical_councils/chrstuni/documents/rc_pc_chrstuni_doc_20011025_chiesa-caldea-assira_it.html, 14.04.2006.

[223] Por. O.Clément, dz. cyt., s.78; Bulla Unam sanctam Bonifacego VIII (1302) w: Denzinger H., Enchiridion symbolorum definitionum et declarationum de rebus fidei et morum, EDB, Bologna 1996, nry 871: Ewangelia uczy nas, że w tej owczarni [Piotra] i w jej władzy są dwa miecze, mianowicie duchowy i doczesny. Kiedy bowiem apostołowie powiedzieli: „Oto tutaj dwa miecze” [Łk 22,38], Pan nie odpowiedział, że to za dużo, ale że wystarczy. Ten więc, kto zaprzecza iż miecz doczesny jest w mocy Piotra, źle interpretuje słowo Pana, który mówi „Włóż swój miecz do pochwy” [Mt 26,52; J 18,11]. Oba miecze: duchowy i materialny są więc we władzy Kościoła: pierwszym zarządza się dla Kościoła, drugim przez Kościół; pierwszy rękami kapłana, drugi rękami książąt i królów, lecz z woli i przyzwolenia kapłana. Jeden miecz musi koniecznie być poddany drugiemu, zaś władza doczesna [ma być poddana] duchowej. Kiedy bowiem [św. Paweł] Apostoł mówi: „Nie ma władzy jak tylko od Boga, a te władze które są, przez Boga są ustanowione” [Rz 13,1], to [mówi, iż] nie byłyby ustanowione gdyby jeden miecz nie był poddany drugiemu, i gdyby mniejszy z nich nie był poddany drugiemu do większych czynów.

[224] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[225]Tamże.

[226]W niniejszej części artykułu myślą przewodnią jest artykuł ks. Mychajła Dymyda opublikowany w: М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[227]Pojęcia „patriarcha rzymski” użył w swoim wywodzie sam Autor. Zob. Tamże.

[228]H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.130; М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[229]Por. H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.128; por.J.Ratzniger, Ergebnisse und Probleme der dritten Konzilperode, JP Bachem, Köln 1965, s.80-81.

[230]Por. tamże.

[231]H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.63; por. tamże, s.78-79.

[232]Por. tamże, t.I, s.124-125.

[233]Por. tamże, t.I, s.172-173.

[234]Por. tamże, t.I, s.65.

[235]W zakończeniu swojego artykułu ks. Dymyd odwołuje się do fragmentu z listu papieża Grzegorza Wielkiego skierowanego do patriarchy Aleksandrii Eulogiusza (581-607) z 598 roku. Ks. Dymyd cytuje jednak jedynie fragment istotnego dla niniejszej refleksji zagadnienia, odwołując się przy tym do dzieł H.J.Pottmeyera i J.M.Tillarda OP. Z drugiej strony wydaje się, iż w celu lepszego zrozumienia pojęcia „ducha myśli Grzegorza Wielkiego”, użytego przez ks. Dymyda, warto w tym miejscu zacytowanć cały fragment tego listu traktujący o tytule „papieża powszechnego”, którego użył w stosunku do biskupa Rzymu patriarcha Eulogiusz: Wasza Świątobliwość podkreśla również, że w listach do niektórych osób nie używa już pysznych wyrazów, które wyrosły z korzenia próżności, a pisząc do mnie wyraża się: „jak rozkazaliście”. Proszę, odsuńcie wyraz „rozkaz” od moich uszu, bo wiem, kim ja jestem i kim wy jesteście; co do stanowiska bowiem, jesteście dla mnie braćmi, ze względu na obyczaje – ojcami. A więc nie nakazałem, lecz starałem się wskazać na to, co się wydawało pożyteczne. Jednakże nie widzę, by Wasza Świątobliwość chciała się ściśle trzymać tego, co w was wpoiłem. Albowiem powiedziałem, że ani do mnie, ani do nikogo innego nie powinniście nic takiego pisać, i oto na wstępie listu, który wysłaliście do mnie, kazaliście pomimo mego zakazu napisać wyraz wyrażający pyszny tytuł, nazywając mnie „papieżem powszechnym”(wyszczególn. –MB). Proszę, aby Wasza Najsłodsza Świątobliwość na przyszłość nie czyniła tego, ponieważ wam się ujmuje to, co daje się drugiemu w większym stopniu, niż mu się prawnie należy. Ja bowiem nie pragnę cieszyć się słowami, lecz obyczajami. I nie upatruję zaszczytu w tym, przez co moi bracia swój zaszczyt tracą. Moim bowiem zaszczytem jest cześć Kościoła powszechnego, moim zaszczytem jest prawdziwa tężyzna moich braci. Wtedy jestem prawdziwie zaszczycony, gdy się żadnemu z nich należnej czci nie odmawia. Jeśli bowiem Wasza Świątobliwość nazywa mnie „papieżem powszechnym”, [to] nie uważacie siebie samego za biskupa, ponieważ mnie uznajecie za biskupa powszechnego. Lecz niech tego nie będzie. Niech znikną słowa, które podżegają próżność i ranią miłość. Wprawdzie Wasza Świątobliwość wie o tym, że synod chalcedoński [tzn. Sobór Chalcedoński (451)], a potem następni Ojcowie ofiarowali to moim porzednikom. A jednak żaden z nich nie chciał użyć tego tytułu, aby ustrzec swoją godność u Boga wszechmogącego, skoro szanuje na tym świecie godność wszystkich biskupów. Cyt. z nieznacznymi modyfikacjami za: Św. Grzegorz Wielki, Listy, tłum. J.Czuj, PAX, Warszawa 1955, t.III, VIII,29, s.43-44; zob. także list św. Grzegorza Wielkiego do cesarza bizantyjskiego Maurycjusza (582-602) z 595 roku w: tamże, tłum. tenże, PAX, Warszawa 1954, t.II, V,37, s. 101: Oto [Piotr] otrzymuje klucze królestwa niebieskiego, dana mu jest władza związywania i rozwiąywania, powierzona mu jest troska o cały Kościół i przełożeństwo, a jednak nie jest nazwany Apostołem powszechnym (wyszczególn. – MB), a świątobliwy mąż, współbiskup mój Jan [Postnik, patriarcha Konstantynopola], usiłuje nazywać się biskupem powszechnym. Muszę zawołać i mówić: Co za czasy, co zaobyczaje! [O tempora, o mores! w: Cyceron, In Catilinam, I,1] Czy może ja w tym wypadku, Najłaskawszy Władco, bronię własnej sprawy? Czy może dochodzę jakiejś krzywdy? To sprawa Boga wszechmocnego, sprawa Kościoła powszechnego. Kimże jest ten, który wbrew postanowieniomewangelicznym, wbrew dekretom kanonicznym usiłuje przywłaszczyć sobie nowy tytuł? Oby przynajmniej był bez umniejszenia jeden, skoro pragnie nazywać się „powszechnym”; por. H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.234; J.M.Tillard OP, L’évêque de Rome, s.67; PL 77,933.

[236]Por. tamże, t.I, s.67.

[237] J.Ratzinger, Konkrete Formen bischöfliche Kollegilität w: J.Chr.Hampe, Ende der Gegenreformation?, Kreuz-Verlag, Stuttgart 1964, s.169; por. tamże, s.159; H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.173.

[238] Por. J.Ratzinger, Die bischöflicher Kollegialität nach der Lehre des Zweiten Vatikanischen Konzils w: Das Neue Volk Gottes. Entwurfe zur Ekklesiologie, Patmos-Verlag, Düsseldorf 1970, s.142; H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.173.

[239] Por. J.Ratzinger, Primat w: Lexikon für Theologie und Kirche, Herder-Verlag, Freiburg 1963, t.8, s.163; H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.174.

[240]Por. H.J.Pottmeyer, dz. cyt., t.I, s.173.

[241]Por. J.M.Tillard OP, Chiesa di Chiese. L’ecclesiologia di communione, Queriniana, Brescia 1989, s.317.

[242] Собрание починений В.С.Соловьева. Письма и приложения, Жизнь с Богом, Брюссель 1966, t.I, s.189.

[243] I.Peciuch, Ekumeniczna eklezjologia W.Sołowjowa, „Przegląd Powszechny” nr 10, 962 (2001), s.85;

[244]M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[245]Por. Y. Congar OP, Le pape comme patriarche d’Occident. Approche d’une réalité trop négligée, „Istina” 28 (1983), s.374-390.

[246]W.Hryniewicz OMI, Na drodze pojednania, s.190.

[247]Tamże.

[248] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[249]Tamże.

[250] Комментарий епископа Венского и Австрийского Илариона по поводу отказа папы Римского от титула „Патриярх Запада” w: http://www.patriarchia.ru/db/text/86431.html, 14 kwietnia 2006.

[251] M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[252]Tamże.

[253]Tamże.

[254]Tamże.

[255]Tamże.

[256]Tamże.

[257]Por. М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[258]Zob. PL 214,292 A; O.Clément, dz. cyt., s.50-51: Będąc następcą księcia apostołów [Piotra], nie jesteśmy jednak jego wikariuszami, ani wikariuszami jakiegoś apostoła czy jakiegokolwiek zwyczajnego człowieka, lecz wikariuszem samego Jezusa Chrystusa.

[259]Por. Bulla Unam sanctam Bonifacego VIII (1302) w: Denzinger H., Enchiridion symbolorum definitionum et declarationum de rebus fidei et morum, EDB, Bologna 1996, nry 871-875; O.Clément, dz. cyt., s.50-51.

[260]M.Lisak OP (red.), art. cyt., s.18.

[261]Tamże.

[262]Tamże.

[263]Por. М.Димид, art. cyt. w: http://www.ugcc.org.ua/ukr/library/sermon3/west/, 7 kwietnia 2006.

[264] Jan Paweł II, encyklika Ut unum sint, nr 95.


Data utworzenia: 2007.01.22 • 06:25
Ostatnie zmiany: 2016.02.09 • 15:56
Kategoria : O Kościele
Strona czytana 5342 razy


podglšd wydruku podglšd wydruku     Wersja do druku Wersja do druku


react.gifKomentarze


Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!



Artykuły
O Bogu i łasce O Kościele O sakramentach Rok liturgiczny O liturgii w ogólności Eschatologia Historia O szatanie Teksty liturgiczne O autorze strony

Konferencje na temat sakramentów Łódź 2013
Konferencje o sakramentach (Łódź luty-maj 2013):

Sakrament pokuty (28 luty 2013):
http://dobremedia.org/index.php/na-zywo/studio-lodz/konferencje/video/pokuta

Sakramenty w służbie komunii - sakrament święceń i małżeństwo (12 marca 2013):
http://dobremedia.org/index.php/na-zywo/studio-lodz/konferencje/video/sakrament-wice-i-maestwa

Eucharystia (8 maja 2013):
http://www.dobremedia.org/index.php/na-zywo/studio-lodz/konferencje/video/eucharystia

Szukaj





Newsletter
By otrzymywać wieści na email zapisz się na newsletter.
Zapisz
Wypisz
828 Zapisani

^ Góra ^

  Site powered by GuppY v4.5.19 Š 2004-2011 - CeCILL Free License